Bogini domu, rodziny, macierzyństwa, spokoju. Chyba w każdej kulturze jest taka postać, która opiekuje się dobrem domowego ogniska i patronuje rodzinie, dzieciom, tej bezpiecznej przystani, którą większość z nas bardzo sobie ceni. Pomimo że nie każdemu udaje się mieć taki dom, do którego chce się wracać i gdzie zawsze można się schronić w czasie życiowych burz, to z całą pewnością jest to piękna niekwestionowana wartość. Niegdyś miejsce przy ogniu, gdzie można było się zagrzać po szalejącej zamieci. Dzisiaj życzliwe serca, które zawsze nas zrozumieją i wspierają w taki sposób, w jaki mogą i potrafią. Kiedy obserwuję w okresie rozmaitych świąt, w jaki sposób ludzie je planują i kiedy czytam te wszystkie życzenia i powtarzające się „w gronie rodziny”, to czuję, że przez wieki nic się tutaj nie zmieniło. Chcemy przynależeć do takiego miejsca na świecie, gdzie są nasze korzenie. To ogromnie istotny aspekt naszego życia. Czasem jeśli z różnych powodów tracimy kochających przodków, to sami tworzymy dom, do którego chce się wracać.
Wierzę, że każdy z nas potrzebuje takiego miejsca na Ziemi, w którym może naładować akumulatory wyczerpane codziennym zmaganiem. Czasem to nawet nie jest dom rodzinny, tylko mieszkanie życzliwych przyjaciół, którzy chociaż nie łączą się z nami więzami krwi, rozumieją nas lepiej niż inni ludzie. Wszyscy potrzebujemy akceptacji, zrozumienia i ciszy pomiędzy słowami, która pozwoli złapać oddech i uwierzyć, że życie jest w harmonii. Serdeczna obecność drugiej osoby, to jak spotkanie Boga lub Bogini, którzy przejawiają się przez inną kochającą istotę i bez zbędnych pytań, bez dociekań i bez oceniania podają nam szklankę ciepłej herbaty. To moment poczucia, że nasze życie ma sens, skoro jest warte tej szklanki ciepłego napoju. Czasem nic więcej nie trzeba, bo w życzliwym geście można zamknąć cały wszechświat oczekiwań.
W mądrości Bogini Hestii odnajduję poczucie bezpieczeństwa, jakiego doświadczamy w ramionach matki zaraz po urodzeniu. Kiedy ogarnia nas rażące oczy światło, hałas i ciągle jeszcze obce powietrze pełne szpitalnych zapachów, to w cieple matczynych rąk rozpoznajemy doskonale zapamiętany rytm serca. Nawet zaprawieni w bojach wojownicy szanują ten moment, jako prawdziwie boski dotyk. Matka jest świętością niemal dla każdego. Najlepsze miękkie i bezpieczne schronienie, którego w życiu poszukujemy, jest odpamiętaniem tego cudownego miejsca, kiedy byliśmy poza dotkliwą rzeczywistością w środku ciepłego łona. Nawet jeśli nie chcemy się do tego przyznać, to kiedy zapada ciemność, zwijamy się w kłębek, otulamy kocem i na nowo poszukujemy rytmu serca naszej matki. Ten rytm idzie z nami przez całe życie.
Czego mnie nauczyła Bogini Hestia? Bogini Hestia słynie z tego, że jest najbardziej spokojną i bezkonfliktową postacią na całym Olimpie. Nigdy nikomu nie wchodzi w drogę, z nikim nie toczy sporów. Cicha, kochająca obecność, którą szanowali nawet najbardziej agresywni starożytni herosi i heroiny. I ten mitologiczny symbol jawi się jako coś absolutnie wyjątkowego. Wśród zakompleksionych, zagubionych i rozwrzeszczanych ludzi można być sobą – spokojnym, wyważonym, zdystansowanym i pełnym życzliwego zrozumienia dla innych. Wielka to sztuka i chyba najcenniejsza lekcja od Bogini Hestii: umiejętność niewłączania się w walki o wszystko, w nieustające polityczne spory, w cały ten zgiełk, który nie wnosi niczego nowego, a jedynie obnaża ludzką bezradność wobec własnego ego i rozszalałych emocji. Trzeba umieć naprawdę mocno ukochać siebie, aby pozostać nieporuszenie zanurzonym w swoją prawdziwą boską naturę.

PRZEKAZ OD BOGINI HESTII
********
INNE PODOBNE ENERGIE – Parwati, Hera, Demeter, Mokosz, Frigg
Bogusława M. Andrzejewska