Bogini Słońca, światła, harmonii i porządku. W japońskiej religii Shinto jest najważniejszą postacią. Słońce dominuje w wielu religiach i wydaje się być dla wszystkich kultur najistotniejszym zjawiskiem. Bóstwo, które reprezentuje Słońce, zwykle stoi na czele całego panteonu. Ale co ciekawe – Amatarasu jest jedną z niewielu kobiecych bóstw słonecznych. Najczęściej w rozmaitych mitologiach spotykamy męskie bóstwa, co z jednej strony jest całkiem zrozumiałe, ponieważ Słońce reprezentuje symbolicznie energię męską. Ale z drugiej – to kobieta jest źródłem życia, podobnie jak Słońce. I tutaj widzę największą spójność. Spotkanie z Boginią Amaterasu powoduje, że zastanawiam się też, dlaczego zatem Słońce jest zwykle kojarzone z męskością, a Księżyc z kobiecością? To mocno ugruntowane symbole. A w Japonii jest odwrotnie – Bogini zarządza Słońcem, a jeden z jej braci, Tsukuyomi – Księżycem.
W japońskiej mitologii jest też piękna historia o tym, jak rozgniewana na innego swojego brata Suzano, władcę burz i wiatru, Bogini Amaterasu ukryła się w jaskini i nie chciała jej opuścić, przez co na świecie zapanowały ciemności. Wywabił ją dopiero zabawny taniec Bogini Uzume. Ale jest tam cudny wątek, który mówi o tym, że przy wejściu do jaskini postawiono lustro. Zaciekawiona odgłosami tańca i śmiechu Amaterasu wyjrzała z jaskini i zobaczyła swoje odbicie, które tak ją zachwyciło, że zamarła z podziwu, dzięki czemu bogowie mogli ją złapać, wyciągnąć na zewnątrz i zapieczętować jaskinię. Na to zwróciłam szczególną uwagę, ponieważ jesteśmy tu na Ziemi głównie po to, by nauczyć się kochać samych siebie. Umiejętność zachwycenia się sobą jest największym darem, jaki moim zdaniem pokazuje nam Bogini Amaterasu. Każdy z nas lśni jak słońce, potrzebujemy tylko lustra, aby zobaczyć swoje odbicie i uznać swoje niepowtarzalne piękno. To pozwala nam wyjść na zewnątrz i rozświetlić świat jak Bogini Amaterasu.
W każdym z nas jest cudowne Światło. Każdy z nas jest Słońcem. Kiedy obrażamy się na drugiego człowieka, to gasimy własny blask. Mało kto o tym wie, bo uczymy się na ogół zasad asertywności bez pełnego rozumienia, na czym polegają. Różni nauczyciele dają nam prawo do gniewu, jakby to było zjedzenie lodów. Nie rozumiemy, że złość na drugiego człowieka w pewien sposób atakuje nas samych. Kiedy pozwalamy, by zawładnęły nami negatywne emocje, to zanurzamy się w jaskini ciemności. Tymczasem, chociaż oczywiście możemy odczuwać wszystko, bo taka ludzka natura, warto nauczyć się odróżniać i rozumieć, że nie wszystkie emocje nam służą. I cóż z tego, że mamy prawo do gniewu, jeśli jest to atakowanie samego siebie i uszkadzanie swojej energetyki? Czy krzywdzenie samego siebie tylko dlatego, że nam wolno, jest czymś właściwym? Dzisiaj trudno dbać o swoją energię, ponieważ wokół nas pełno jest domorosłych psychologów, którzy pouczają nas jak żyć, nie rozumiejąc w ogóle zasad rządzących wszechświatem.
Czego mnie nauczyła Bogini Amaterasu? Legenda o Bogini Amaterasu pokazuje magię życia i uczy ważnego rozróżniania: złość to ciemność, a radość i śmiech oraz kochanie siebie prowadzą do jasności. Kiedy szarpiemy się z ludźmi, którzy nie spełniają naszych oczekiwań i rozczarowują nas tak, jak brat Bogini Amaterasu, wówczas w naszej duszy zapada ciemność. To taki kawałek piekła, bo piekło nie jest gdzieś w innym wymiarze, tylko może być tutaj, gdzie my jesteśmy – w nas samych. Złość, żal, rozpacz, pretensje, zazdrość i zawiść to piekło. Nie dajmy sobie wmówić, że negatywne emocje są ok. Nie są. Mają prawo się pojawić jako informacja dla nas. Ale warto jak najszybciej się od nich uwolnić i wyjść z tego symbolicznego piekła. Aby to zrobić, potrzebujemy tańca Bogini Uzume i jej beztroskiego śmiechu. Ale potrzebujemy też zobaczyć siebie w lustrze i zakochać się w sobie. Miłość do siebie otwiera drzwi do nieba, które też jest w nas. To takie proste. To my decydujemy, czy będziemy w piekle czy w niebie.

PRZEKAZ OD BOGINI AMATERASU
Bądź sobą.
********
INNE PODOBNE ENERGIE – Sol, Yhi, Brigid, Saule
Bogusława M. Andrzejewska