W moim odbiorze świata każda energia posiada obie jakości – męską i żeńską. Dotyczy to zarówno Najwyższego Źródła, które jawi się dla mnie jako Bóg i Bogini jednocześnie, jak i Aniołów czy Archaniołów. Żadna płeć nie jest lepsza ani gorsza – są zwyczajnie nieco inne. Patriarchalny świat gaśnie, ale zakodował w nas krzywe lustro postrzegania w niesprawiedliwy sposób. Dobro i Miłość nie dążą do matriarchatu, a jedynie do równowagi, w której obie jakości pięknie się uzupełniają. Teraz nadszedł czas wprowadzania kobiecej wibracji, aby uzdrowić to, co jest. Męskie potrzebuje żeńskiego. Jest pustynią, którą tylko kobieca energia może zamienić w kwitnący ogród. Praca z energią Bogini jest karmieniem spragnionego świata. Nie po to, by rywalizować z męskością, ale by ją uzdrowić.
Boginie żyją w nas, chociaż nie stawiamy już im ołtarzy. Czasem pracujemy z nimi jak z archetypami, które pomagają nam zrozumieć same siebie. A czasem czerpiemy z ich mocy, która wypełnia nas, jeśli tylko odważymy się o to poprosić. Przychodzą do nas, kiedy nauczymy się wyciszać rozbiegane myśli i zrobić przestrzeń na miłość, piękno, radość i pokój. Napełniają nas wysokimi wibracjami, dzięki którym dotykamy naszej prawdziwej boskiej mocy. Są częścią każdej kobiety i boskim dziedzictwem, do którego każda z nas ma pełny dostęp. Wystarczy otwarte serce i trochę wiedzy. Można zaprosić Boginie w medytacji albo poprzez indywidualnie wymyślony rytuał. Można przywołać ich energię nosząc poświęcone im talizmany, symbole lub biżuterię. A niektórym wystarczy tylko wiedza. Kiedy czytamy o tym, czym są wibracje Bogini, dotykamy Prawdy w sercu swojej istoty. I to wystarczy. Boginie manifestują się w naszej przestrzeni i napełniają nas swoją mocą. Doświadczam tego.
Kluczem do zamanifestowania w sobie określonych duchowych mocy i umiejętności jest świadomość. W przypadku Bogiń dotyczy ona ich rzeczywistych wysokich wibracji. Co nie jest takie oczywiste, ponieważ Boginie znane z mitologii to kapryśne, zazdrosne i okrutne kobiety. Ci, którzy spisywali legendy, napełniali je niskimi emocjami, aby ściągnąć Boginie z „Nieba” i uczynić bliższymi każdej ułomnej ludzkiej istocie. A Boginie istnieją nie po to, by powielać nasze błędy, ale by podnosić nasze wibracje i wydobywać z każdej z nas nasze boskie jakości. Aby przypominać nam Kim Jesteśmy Naprawdę. Każda kobieta jest Boginią, tylko o tym nie pamięta. A kiedy sięga do mitologii, to odnajduje tam przykłady, których wcale nie chce powielać. Na tej stronie odpamiętuję Prawdę i pokazuję Boginie w ich rzeczywistych wibracjach. Pokazuję piękne Wysokie Energie, które mogą rozświetlać nasze serca.
Każda Bogini niesie w sobie inny dar, chociaż każda z nich posiada w sobie wszystko. W pewien sposób każda z Bogiń jest jak Devi – Wszechmogąca Stwórczyni, która niesie w sobie wszystkie aspekty. Taka też jest każda kobieta. Ale dla wygody procesu odkrywania siebie, można pracować osobno z kolejnymi jakościami. Albo tylko z kilkoma. Jesteśmy różne. Niektóre z nas niosą w sobie pewne dary Wielkiej Bogini, ale chcą rozwinąć inne. A niektóre mają potrzebę odkrycia swoich uśpionych mocy. Czasem nawet nie pamiętamy, jak wiele magii i piękna kryjemy w sobie przez cały czas. Boginie pomagają nam poznać naszą wspaniałość, odkrywać i porządkować, zakotwiczać w sobie to, czego wcześniej nie rozumiałyśmy, a wreszcie rozwijać nowe. Budować siebie w całkiem odmienny sposób.
Według tradycji historycznej Bogiń jest bardzo dużo. Wybrałam tylko niektóre, ponieważ wiele istniejących w mitologiach postaci reprezentuje te same wibracje. Bardzo często jest to jedna i ta sama energia, której nadawano inne imię w zależności od rejonu świata i kultury. Grecką Boginię Afrodytę w Rzymie nazywano Wenus, w Egipcie Hathor, w Sumerze Isztar, u Celtów Aine, u German Freja, w Indiach prawdopodobnie Parvati, a u Słowian Łada. W legendach nieco się różnią, ale legendy spisywali ludzie, dodając i zmieniając historie zgodnie z fantazją i panującymi obyczajami. Jednak kluczowe wibracje pozostały. Te podobieństwa są w istocie bardzo korzystne, ponieważ możemy pracować z taką wersją, która wydaje nam się najciekawsza. Nie każda kultura jest nam bliska, a praktyka pokazuje, że jeśli ktoś sympatyzuje np. z tradycją celtycką, to łatwiej mu czerpać z tych wibracji niż z symboli egipskich czy greckich.
Bogusława M. Andrzejewska