Bogini magii, płodności, rodziny i uzdrawiania, opiekunka domowego ogniska, małżeństwa i macierzyństwa. Uosobienie dobroci, łagodności i opieki. Przecudna postać, która urzeka mnie idealną – w moim odbiorze – manifestacją Boskiej Kobiecości. To pełna ciepłej czułości istota, która bierze w ramiona każdego znękanego wędrowca i jak najlepsza matka ociera łzy, utula i karmi. Moja wizja Boskiego Macierzyństwa to właśnie cierpliwa, pełna miłości troska o tego, kto jest słaby, zraniony, znękany lub porzucony, odrzucony i samotny. To znaczy o wiele więcej niż płodność liczona ilością potomków. W prawdziwej matczynej miłości chodzi o to, by każde dziecko miało kogoś, kto je serdecznie utuli, nakarmi i z uśmiechem pokaże mu wędrująca po liściu biedronkę. A wieczorem zaśpiewa kołysankę, opowie o cudach dobrego, kochanego świata i zaczaruje dobre sny. To moja wizja cudu, jakim jest Matka.
W legendzie o Bogini Izis odnajduję cudowną moc odradzającego się z popiołów Feniksa. I tak, jak komórki naszego ciała stale się odradzają, tak i my jako ludzie mamy moc i możliwość zbudowania siebie na nowo. Cokolwiek się wydarzy, cokolwiek nas przewróci, może nas wzmocnić. Rzeczy nie dzieją się przeciwko nam, tylko dla nas. Komfort nas nie rozwija, to trudności nas upiększają, wydobywając na powierzchnię nasze największe moce. To skomplikowane sytuacje dają nam najwięcej siły i wiary w siebie. Podobnie jak motyl, który zanim rozwinie skrzydełka, mocuje się z przędzą kokonu, aby nabrać sił, tak i ludzie wzrastają i rozświetlają się wewnętrznie w wyniku pokonania trudnych życiowych zakrętów. Bogini Izis przypomina, aby nigdy się nie poddawać, bo wszystkie trudności mijają, a siła zdobyta w zmaganiach – zostaje.
Wskrzeszenie Ozyrysa to również świadomość mocy uzdrawiania, jaką nosi w sobie każda kobieta. Bogini Izis uznawana była za wielką czarodziejkę, ale kiedy patrzymy na historię, to widzimy, że kobiety same w sobie są źródłem życia. Być może właśnie dlatego, że dają to życie, mają też w sobie wrodzoną i w oczywisty sposób naturalną magię transformacji terapeutycznej. Od wieków to kobiety były znachorkami, zaklinaczkami, uzdrowicielkami, szeptunkami, a wreszcie tymi, które wiedzą i widzą. Nie ujmując nic żadnej płci, mam taką refleksję, że magia jest w istocie częścią naszej ludzkiej natury. To uśpiona często umiejętność, o której kazano nam zapomnieć. Bogini Izis przypomina, że ta moc jest na wyciagnięcie ręki. Obserwujemy setki cudownych uzdrowień, które następują w efekcie pracy z umysłem, z wiarą, z emocjami czy ostatecznie z energią, którą samodzielnie pobieramy i przekazujemy za pomocą naszych własnych dłoni. Moc jest w nas. Zawsze tam była.
Czego mnie nauczyła Bogini Izis? Największą magią jest odrodzenie samej siebie z popiołów. Pozornie wymaga to ogromnej siły, ale w istocie to tylko zmiana opowieści. Zmiana sposobu w jaki patrzymy na świat i siebie. Nasza dojrzałość i mądrość przejawia się poprzez to, jak reagujemy na wydarzenia. Te trudne lubią nas czasami zwalać z nóg i potem stoją nad nami chichocząc złośliwie. A my pozwalamy się zwieść iluzji i zaczynamy wierzyć w porażkę lub własną bezwartościowość. Tymczasem nasza prawdziwa natura jest w pełni boska, niewinna i doskonała. Żaden błąd tego nie zmieni ani żadna przegrana bitwa. Nie zmieni tego też żadna skomplikowana sytuacja, która wymknęła się spod kontroli ani żadne łzy bezradności, które uciekły spod powiek. Leżąc w kurzu areny, w piargach pod skałą, z której spadliśmy i lecząc rozmaite rany po życiowych zmaganiach jesteśmy zawsze tak samo doskonali i tak samo niewinni jak ci, którzy odnoszą sukcesy. To tylko inna opowieść.

PRZEKAZ OD BOGINI IZIS
Bądź sobą.
********
INNE PODOBNE ENERGIE – Hestia, Westa, Demeter, Parwati, Mokosz
Bogusława M. Andrzejewska