Bogini łowów, natury, dzikości, niezależności, kobiet, Księżyca i płodności. Jedna z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej niekorzystnie przedstawianych w mitologii bóstw. Historia o Akteonie pokazuje Artemidę jako mściwą i okrutną postać, a sam fakt ciągłego polowania na zwierzęta staje w sprzeczności z ukochaniem natury. Jeśli chcemy pracować z energią Bogini Artemidy, musimy zobaczyć ją jako istotę pełną miłości i współczucia, która chroni lasy, góry i całą piękną przyrodę. Widzę ją jako aktywnie współpracującą z Boginią Gają i rozkochaną w naturze. Dba i chroni również dzikie zwierzęta, a nie strzela do nich z łuku. Jest dla mnie jak ktoś, kto troszczy się o piękno naszej planety, a w tym zakresie zawsze jest wiele do zrobienia, ponieważ człowiek zagubiony i zaślepiony żądzą zysku potrafi niszczyć wszystko dla pieniędzy. Bogini Artemida mówi do tych, którzy chcą jej słuchać, o tym, jak bezcenne jest każde zielone drzewo i każda pojedyncza pszczoła.
W kontekście Bogini Artemidy często mówi się też o dzikości – pierwotnej jakości, mocno zbliżającej nas do natury, której jesteśmy integralną częścią. Praca z tą jakością wcale nie jest prosta, bo to polega – moim subiektywnym zdaniem oczywiście – na odnalezieniu w sobie umiejętności pozytywnego połączenia się z przyrodą. Na wyjściu poza cywilizacyjne nawyki i na odczuwaniu tej cudownej więzi, która nas wzbogaca i odżywia. Na ukochaniu słońca, wody, drzew i kwiatów. Widzę to na przykład w chodzeniu boso po trawie i w magicznej telepatycznej jedności z ukochanym zwierzęciem. W misterium przeżywanym, kiedy woda z rzeki lub jeziora dotyka naszej skóry. Na stopieniu się w jedno ze śpiewającym na drzewie ptakiem. Dzikość w tym pozytywnym wydaniu to na pewno nie jest wycie, drapanie i gryzienie czy bieganie nago po ulicy. Każda jakość ma światło i cień. Bogini Artemida zachęca nas do odnalezienia jasnych aspektów naszej naturalnej dzikości.
Bogini Artemida niesie w sobie energię tarotowej Kapłanki – tak ją odbieram. Odnajdziemy tu prawdziwą i naturalną kobiecość, tę ukrytą pod makijażem, powiększonymi ustami i lakierem na paznokciach. Schowaną skrzętnie pod markowymi ciuszkami. Nasyconą łagodnością, wdziękiem, ciepłem, subtelnością, ale i zmysłowością, tajemnicą, mistyką. To tutaj drzemie kobieca intuicja, wrażliwość i empatia oraz potrzeba okazania troski każdej słabszej istocie. Tutaj właśnie lśnią pokłady wyjątkowej twórczości, tak charakterystycznej tylko dla kobiet. Bogini Artemida przypomina nam o esencji naszej prawdziwej natury. Makijaż i elegancka sukienka są pięknymi atrybutami, z których każda z nas chce i lubi korzystać, ale nie możemy zapominać o tym, co jest naszą istotą. Upiększanie to nie ma być maska, pod którą chce schować się kobieta. To uwypuklanie i akcentowanie tego, co jest najcenniejsze.
Czego mnie nauczyła Bogini Artemida? Że wolność jest pełnowartościową opcją. Zawsze uważałam, że kobietom w związkach jest o wiele trudniej niż singielkom i składałam hołd dzielnym mężatkom. Ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Chociaż kobiety w związkach są silniejsze, bardziej wytrwałe, bardziej niepokonane i bardziej zaradne od singielek, to samodzielne życie też dźwiga czasem jakieś wyzwania. Największym jest bycie krytycznie ocenianą w ciągle jeszcze patriarchalnym świecie. Tymczasem kobieta jest zawsze pełnowartościową kobietą niezależnie od stylu życia, jaki sobie wybiera. Umiejętność oparcia się stereotypowi, który mówi, że kobieta jest dodatkiem do mężczyzny, jest czymś niesłychanie istotnym w zmieniających się czasach. Wartość lśni w samej kobiecości i daje prawo do dowolnej realizacji. Nie trzeba być żoną ani matką, aby być atrakcyjną, wspaniałą kobietą.

PRZEKAZ OD BOGINI ARTEMIDY
Bądź sobą.
********
INNE PODOBNE ENERGIE – Gaja, Diana, Freja
Bogusława M. Andrzejewska