Bogini Maat

Sprawiedliwość, prawda

Bogini prawdy, sprawiedliwości i porządku. Jedna z najważniejszych egipskich Bogiń. Przedstawiana z piórem i wagą, na której ważyła ludzkie uczynki, kiedy człowiek stawał na sądzie ostatecznym. W moim subiektywnym odbiorze – ten sąd jest chyba jedynym miejscem, w którym można domagać się sprawiedliwości, takiej w ludzkim pojmowaniu. Na świecie, w którym żyjemy, nic takiego nie istnieje. Nie próbuję powiedzieć, że nie istnieje prawo, bo ono jest i czasem nawet w sądach zapadają sprawiedliwe wyroki. Ludzie próbują stworzyć jakieś ramy porządku, które oczywiście nie dotyczą osób bardzo bogatych i uprzywilejowanych przez władzę. Kiedy patrzymy na to, nie zobaczymy tutaj obiektywnej adekwatności. Niektórzy są karani, inni nie. Świat jest zgodny z tym, co ludzie próbują poukładać. Nie zawsze im się udaje. Nie ma na tej Ziemi idealnych prawnych przepisów, chociaż oczywiście człowiek bardzo się stara. Jednak Bogini Maat zabiera głos chyba dopiero wtedy, kiedy odchodzimy z tej rzeczywistości. Dopóki stąpamy po ziemi, robimy co chcemy. Mamy jako ludzkość całkowicie wolną rękę.

Zostawiając ułomność prawa na boku, chciałabym skupić się na tym, co przynosi życie. I tutaj możemy doświadczać największego rozczarowania. Jeśli oczekujemy od wszechświata tego, co w ludzkim pojęciu jest sprawiedliwością, to jej nie dostaniemy. Często osoby uczciwe, ale skrzywdzone, oszukane i okradzione odchodzą na koniec z ciężką chorobą. A oprawcy mają się dobrze. Patrzymy na to stojąc na ziemi i nie rozumiemy, gdzie podziała się Bogini Maat? dlaczego nie ma jej tu i teraz w naszej rzeczywistości? Nawet osoby pozytywnie myślące dostrzegają, że to, co się dzieje nie zawsze jest w porządku. Nie jesteśmy w stanie pomimo największych wysiłków naprawić świata tak, by było na nim mniej krzywdy, by skrzywdzonym wynagradzać ból, a katów chociaż zniechęcać do zła, jeśli nie karać. Życie wydaje się działać według jakichś dziwnych zasad, które dalekie są od tego, co powinno być.

Tymczasem zapominamy, że ziemska egzystencja to tylko pewien hologram. Dotkliwy. Namacalny. Materialny, ale jednak tylko projekcja tego, co jest Prawdą znaną Bogini Maat. Otóż może być tak, że ta uczciwa skrzywdzona dzisiaj osoba w poprzednim wcieleniu była oprawcą, który bezinteresownie znęcał się nad innymi. Może być tak, że dusza cierpiącej niewinnie kobiety wybrała sobie program nauki wybaczania i realizuje z obecnym katem kontrakt, który ma do tej lekcji doprowadzić. Zraniony okrutnie mężczyzna może mieć mniej lub bardziej świadomy zapis w polu energetycznym, który zaprasza do bycia bitym, ponieważ człowiek ten nie umie kochać siebie. Może być też jeszcze inaczej. Jest przecież wiele opcji. Kiedy patrzymy holistycznie, znika to, co nazywamy niesprawiedliwością. Przestajemy pytać, dlaczego małe niewinne dziecko choruje, a dobry człowiek zostaje pobity. Życie to nie pokój wypoczynkowy, tylko poligon naukowy. Im więcej rozumiemy i dostrzegamy, tym mniej cierpienia przeżywamy. 

Czego mnie nauczyła Bogini Maat? Że życie jest adekwatne do zawartości naszego pola energetycznego. Kluczowe nie jest to, jacy staramy się być – chociaż to też ważne – ale zapis noszony w sobie. Najbardziej szlachetny człowiek może przyciągnąć krzywdę i cierpienie, jeśli w głębi duszy nosi program grzechu i zła. Nikt nie jest grzeszny. Nikt nie jest zły. Rodzimy się niewinni. Jesteśmy tu na Ziemi, by odkrywać tę swoją niewinność, uznawać swoją boską naturę i kochać siebie całym sercem. Bogini Maat rozlicza nas nie z naszych grzechów, ale z tego, na ile uwierzyliśmy w to, ze jesteśmy pięknymi, pełnymi światła, dobra i miłości istotami. Na ile realizowaliśmy całym sobą tę wiarę. Na ile pokochaliśmy samych siebie. To spada na szalki wagi – nasza wiara w swoją wspaniałość i w to, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Oczywiście – człowiek nie powinien czynić zła drugiemu, to też jest rozliczane, dlatego uczymy się tutaj również wybaczania. Kiedy wybaczymy drugiemu, nie krzywdzimy go i uwalniamy karmiczne powiązania z inną duszą. Wówczas odchodzimy z tego świata wolni, a nasza dusza ma lekkość pióra, które Bogini Maat kładzie na wadze.

 

PRZEKAZ OD BOGINI MAAT

Bądź sobą. Uznaj swoją prawdziwą boską naturę. Dostrzeż swoja niewinność i zasilaj ją kochaniem siebie każdego dnia coraz mocniej i mocniej. Naucz się nie ingerować w wybory innych ludzi. Naucz się nie oceniać. Naucz się żyć dla siebie, by promieniować swoim pięknem w najlepszy z możliwych sposobów. Twoje życie jest dla Ciebie, zaplanowane jako piękne zmysłowe wakacje w materialnym świecie, jak tylko odrobisz lekcje i zdasz egzamin z miłości i wybaczania. Kiedy pokochasz siebie i zobaczysz odbicie swojego światła w każdej czującej istocie, odnajdziesz prawdziwy dar swojej natury i dotkniesz swojej boskości, która prowadzi Cię przez zawiłości życiowych ścieżek. Nie zajmuj się szukaniem sprawiedliwości. Skup się na tym, by być dobrym dla siebie i innych. To wystarczy, by odrobić lekcje aktualnego wcielenia i wzejść jak słońce, które oświetla piękno życia.

********

INNE PODOBNE ENERGIE – Temida, Veritas, Aletheia

Bogusława M. Andrzejewska

0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu