Bogini Kali

Uwolnienie, transformacja, radykalne działanie

Bogini transformacji, uwolnienia, a według tradycji także śmierci i zniszczenia. Przedstawiana jako czarnoskóra kobieta z wywalonym zakrwawionym językiem zwykle budzi grozę. Przyznaję, że ja też obchodziłam ją dookoła z respektem, mając świadomość jej potężnej mocy. Kiedy jednak zaprosiłam ją do relacji, pojawiła się jako oszałamiająco piękna kobieta z mieczem w dłoni. Miałam przez chwilę wrażenie, że uśmiecha się przekornie, jakby mówiła: „a kto powiedział, że jestem brzydka i przerażająca?”. Zapewniam Was, że jest przepiękna, jak na prawdziwą Boginię przystało. Piękno, miłość, troska i współczucie towarzyszą wszystkim Boginiom, ponieważ są to istoty o wysokich wibracjach. Z całą pewnością mogą przejawiać się w dowolny sposób, jakiego zapragną i jaki uznają za odpowiedni. To od nas w dużej mierze zależy, czego oczekujemy i czego najbardziej potrzebujemy. Ja uwielbiam w Boginiach Ich piękno i zmysłową kobiecość. To dla mnie silny symbol żeńskiej energii. Wy możecie mieć inny.

Bogini Kali jest bez wątpienia gniewną manifestacją, która ma za zadanie odstraszać i odcinać negatywne energie. Jej wibracja  jest poważna, potężna, budząca szacunek, nieustępliwa. Ale jest też pełna współczucia, miłości i troski jak każda inna Bogini. Jej działanie jest bardzo zbliżone do działania Archanioła Michała albo Wadżrakilaji – mojej ulubionej groźnej formy buddyjskiej. Wszystkie te gniewne wibracje odcinają od nas negatywne energie. Także te wewnętrzne, którymi przyciągamy do życia problemy. Nazywamy to często procesem oczyszczania, bo w fizycznej rzeczywistości ponosimy wówczas straty, doświadczamy rozstań i zdrady, chorujemy, cierpimy, a nasz świat wali się w gruzy. Kiedy zaprosimy Boginię Kali, Ona łączy się z naszym polem energetycznym. Działa przez nas. Wpada ze swoim mieczem jak burza i robi porządek. A potem staje nad nami, leżącymi we łzach i trąca lekko:  „przestań płakać, podnieś się, zawiń rękawy i do roboty”. Jest siłą, która wymaga od nas dojrzałości i dorosłości. Nie pozwala na użalanie się nad sobą. Aczkolwiek w swojej głębokiej miłości i współczuciu, potrafi okazać mnóstwo troski i ciepła, jeśli o to poprosimy.

Bogini Kali odcina to wszystko, co nam nie służy, ale nie czeka, aż uznamy naszą gotowość. Nie odrywa plastra po kawałku, ale szarpie jednym szybkim ruchem. Bogini Kali nie idzie do apteczki po wodę utlenioną, ale przykłada do rany rozżarzone ostrze miecza, a kiedy swąd palonego ciała pozbawia nas zmysłów, śmieje się i poklepuje nas po ramieniu. W jej oczach jesteśmy silniejsi niż nam się wydaje, ponieważ ona widzi naszą prawdziwą moc. Uwierzcie mi – często potrzebujemy takiej właśnie „przyjaciółki”, która wierzy w nas bardziej niż my sami. Ona wie doskonale, że nikt nas nie może skrzywdzić, jeśli na to nie pozwolimy. Czasem przecież bywa tak, że na poziomie umysłu rozumiemy toksyczność naszego partnera lub przyjaciela, ale na poziomie emocji przedłużamy agonię, bo boimy się zerwania relacji. Kiedy wkracza Bogini Kali wszystko dzieje się błyskawicznie i dynamicznie. Zanim otworzymy usta, już dymią się zgliszcza. Nie każdy ma odwagę, by działać tak radykalnie. Tymczasem proces uzdrawiającej transformacji wymaga od nas otwarcia na ból i świadomego przejścia przez proces gojenia, bez rozdrapywania ran. To dar Bogini Kali.

Czego nauczyła mnie Bogini Kali? Czegoś zaskakującego – dostrzegania piękna w tym, co z założenia jest złe, groźne, nieprzyjemne. Teorię „zapakowanych prezentów” znam doskonale, ale w praktyce dostrzegam je jak większość ludzi – dopiero po rozpakowaniu. W dramatycznych momentach nie umiem szczerze poczuć, że to, czego doświadczam przyniesie mi coś lepszego. Chcę w to wierzyć, jasne, ale to dla mnie trudne. Bogini Kali pokazała mi piękno ukryte w bolesnych doświadczeniach. Pomogła przejść z poziomu narzekającej ofiary do poziomu zwyciężczyni. Nauczyła mnie patrzeć na samą siebie, jak na osobę o wielkiej mocy i przypomniała, jak wiele bezcennych jakości rozwinęłam w sobie zmuszona trudnymi okolicznościami. To kim dzisiaj jestem, budowałam w sobie latami. Prawdziwe docenianie siebie to uznanie swojej mocy przejścia przez ogień cierpienia. To zachwyt nad każdą blizną, którą życie w nas wyrzeźbiło. Można je ukrywać, a można nosić je z dumą i widzieć w nich piękno. 

 

PRZEKAZ OD BOGINI KALI

Piękno potrzebuje przestrzeni. Aby urodziło się coś nowego, lśniącego, cudownego, co ucieszy serce i duszę, najpierw trzeba zniszczyć stare. Bez żalu, bo ze zgniłych korzeni nie wyrośnie świeży, pachnący kwiat. Naucz się lekko żegnać to, co już Ci nie służy. Nie oglądaj się przez ramię i nie zatrzymuj na siłę przebrzmiałych energii. Nie odwlekaj tego, co nieuniknione, bo czas na Ziemi jest ograniczony. Nie trać go na tkwienie w tym, co chociaż dobrze znane, to bolesne. Otwórz się na dobro i uwierz, że kiedy zrobisz porządek, to wraz ze świeżym powiewem powietrza, przypłynie miłość i dobrobyt. Przywiązanie jest zawsze łańcuchem, który pozbawia Cię swobody i nie pozwala w pełni cieszyć się życiem. Prawdziwa wolność to otwieranie się na zmiany i przyjmowanie tego, co nadchodzi. Im więcej w Tobie radosnego oczekiwania, tym więcej dobra przejawia się w Twoim doświadczeniu.

********

INNE PODOBNE ENERGIE Sekhmet, Marzanna, Morrigan, Hel

Bogusława M. Andrzejewska

0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu