Mądrość Hioba

Kiedy znamy Prawo Przyciągania i stosujemy je spontanicznie w życiu, to niemal wszędzie dostrzegamy harmonię wszechświata. Nawet w tych trudnych rzeczach, których wcale widzieć nie chcemy. Bo dostrzegać harmonię nie oznacza wcale, że przyjmujemy z uśmiechem trudne doświadczenia czy obojętnie patrzymy na ludzkie cierpienie. Fakt, że ludzie sami tworzą energetykę, która finalnie uderza w nich bólem, nie zmienia faktu, że to przykre, kiedy ktoś cierpi. To, co boli innych, mnie także boli. Rozumienie nie do końca umniejsza cierpienie. Umniejsza o tyle, o ile nie wchodzimy w niepotrzebną złość pod hasłem: “ale za co to? Jakież to niesprawiedliwe!”. A nie wchodzimy, bo widzimy wibracyjne konsekwencje. 

Ale dziś nie o tym, lecz o nieco lżejszych doświadczeniach. Bo czasem bywa i tak, że chociaż na co dzień pracujemy z Zasadą Lustra, to i nas dotyka zwątpienie. Szczególnie wtedy, kiedy robimy dobre rzeczy, w dobrej intencji, dla dobra innych, a wszechświat złośliwie uderza nas po rękach i kopie po kostkach. Analizujemy sytuację i nie znajdujemy dla siebie żadnych sensownych lekcji. A wtedy nieuchronnie i podstępnie pojawia się pytanie: “czy to naprawdę działa? Gdzież tu harmonia wszechświata?”

Pierwszy przykład to sytuacja, w której dopada nas jakaś lekka choroba, która uniemożliwia pracę. Na przykład przeziębienie z silnym kaszlem lub katarem. Zaglądamy w psychosomatykę i czytamy o różnych przyczynach, które u nas miejsca nie miały. I chociaż szczerze zagłębiamy się w swoje lęki, to nie odnajdujemy ani śladu “niewypłakanych łez” czy prawd, których nie chcieliśmy głośno powiedzieć. Jednym słowem – choroba nie ma prawa mieć miejsca. Trudno to zaakceptować.

Przyznaję, że jako powietrzny znak Bliźniąt odbieram świat bardzo logicznie. Rachunek musi się zgadzać. Kiedy narzekam, stresuję się, przeżywam swoje trudne emocje, z pokorą przyjmuję konsekwencje w postaci problemów ze zdrowiem. Kiedy nie ma we mnie negatywnego wzorca, nie ma też zgody na chorobę. Tymczasem wszechświat chociaż bardzo logiczny, nie daje się zaszufladkować. Działa po swojemu.

Odkrywam wtedy, że chociaż nie niosę w sobie wzorca odpowiedzialnego za katar i kaszel, to jestem zmęczona dużą ilością pracy, a energia mi spadła po kilku nieprzespanych nocach. Obniżenie wibracji “uderza” w najsłabszy punkt naszego pola. U jednych będzie to strata pieniędzy, u innych kłótnia małżeńska. Moją piętą Achillesa jest ciało, u mnie uderza w zdrowie. Trudno wtedy odnaleźć spójność z psychosomatyką, bo za to przykładowe przeziębienie odpowiada samo obniżenie energii.

Drugi przykład z mojego własnego podwórka. Któregoś dnia pracowałam z pięknym projektem na temat Archaniołów. Nagrałam ciekawy materiał dla ludzi, oczywiście za darmo. Kocham pracować z Archaniołami, a nagrywanie lubię tak samo jak pisanie. Zgodnie z popularnymi memami wszechświat powinien mnie wspierać, skoro robię to, co naprawdę bardzo lubię. I na dodatek w dobrym celu i w wysokiej wibracji. A jednak nie udało się. Cały dzień straciłam na bezowocne próby zrenderowania materiału.

Kolejny dzień poświęciłam na analizę zaistniałej sytuacji, bo nie istniał żaden logiczny powód, aby nie publikować takiego filmu. Piękne wibracje, czyste intencje, moja tematyka, którą – wiem z całą pewnością – powinnam się zajmować. Pomimo tego nic mi się nie udało zrobić. Przyznaję, że nie umiałam samodzielnie znaleźć na to odpowiedzi. Musiałam zapytać w Kronikach Akaszy, dlaczego mam tyle trudności, chociaż tu akurat mieć ich nie powinnam. Ale to tylko moje postrzeganie. Wszechświat – jak wspomniałam – ma nieludzką logikę.

Cóż, gdybym nie miała wglądu poprzez Kroniki Akaszy, zwątpiłabym w sens tego, co robię. Doszłabym może do wniosku, że ludzie nie są gotowi i powinnam robić coś innego? Albo wymyśliłabym sobie poszukiwanie nowej ścieżki zawodowej. Tymczasem była to dla mnie lekcja zaufania i powierzenia. W trakcie pracy pojawiła się informacja, by to zostawić, odpuścić, zająć się czymś innym, ale z uporem godnym lepszej sprawy zlekceważyłam to. Przecież skoro robię coś pozytywnego, to nie ma powodu, by tego zaniechać.

A rzecz w tym, że nic nie jest ani złe ani dobre.  Pewne rzeczy są na czasie, inne nie. Pewne rzeczy są potrzebne, inne nie. A moim zadaniem było zaufać wewnętrznemu głosowi. Im częściej słyszę od ludzi, że postrzegam świat jak jasnowidz i moje oceny rzeczywistości sprawdzają się bez pudła, tym mniej wierzę temu, co do mnie przychodzi. Bo nie ufam żadnym jasnowidzom – to dla mnie tylko osoba, która widzi jakąś cząstkę innego wymiaru, a potem przepuszcza ją przez filtr własnych ludzkich doświadczeń. Często wychodzą z tego bzdury i bzdurki. Nie jestem oświecona, więc udaję czasem, że nie widzę i nie słyszę tego, co przychodzi z innych poziomów. A mam zacząć ufać i poszerzać wgląd.

Na szczęście ufam Kronikom Akaszy. Po sesji z Mistrzami wszystko ułożyło się w spójną całość. Zobaczyłam dla siebie mnóstwo bezcennych lekcji płynących z tego problemu z filmem. Zaufanie sobie i wszechświatowi to tylko malutka cząstka wielu cennych nauk. Ale i najważniejsza. Bo dopóki nie nauczymy się ufać prowadzeniu, to będziemy wyrywać się w rozmaite ślepe uliczki. Mój przekaz z tego doświadczenia – “niezależnie jak bezzasadne wydaje ci się zaniechanie czegoś, zaufaj i zaniechaj, kiedy taka informacja płynie z poziomu serca”. Serce – w kwestiach duchowych – zawsze powinno być ponad umysłem. W życiu niekoniecznie, ale to osobny temat.

Jedną z moich ulubionych biblijnych przypowieści jest ta o Hiobie. Pozornie okrutna bardzo, a Bóg jawi się tu jako szantażysta, który mówi: “pokaż, jak bardzo mnie kochasz!”. Ale z drugiej – jakże ważna to opowieść, kiedy ją naprawdę zrozumiemy. Hiob traci wszystko, ale nie przestaje ufać. A my czasem nie umiemy odpuścić jakiegoś drobiazgu. Przez wiele lat analizowałam doświadczenie Hioba i odnajdowałam podobne sytuacje w swoim życiu. Traciłam rzeczy, które kochałam. Opuszczali mnie ludzie, których kochałam… I zastanawiałam się, gdzie w tym wszystkim jest miłość? Gdzie jest harmonia wszechświata?

A potem nagle okazywało się, że ludzie, którzy mnie opuścili, nigdy mnie nie szanowali. Karmili się moją energią, bo jej potrzebowali. Ich odejście było dla mnie największym darem od wszechświata i czymś, czego sama sobie dać nie umiałam. Rzeczy, które straciłam, także nie miały większego znaczenia, bo w ich miejsce przychodziło coś lepszego. A ja uczyłam się nie przywiązywać do materii. I nagle zaczynałam dostrzegać, że w historii Hioba nie ma żadnego szantażu ani wyzwania. Że to ukryty prezent od losu.

Któregoś dnia pojęłam, że nic nigdy nie posiadamy i tym samym nic nie tracimy. Zrozumiałam wtedy, że w lekcji Hioba nie było okrucieństwa. Został popchnięty do rozumienia, że wszystko ma w sobie, że niczego i nikogo nie potrzebuje, bo jest Jednością ze Wszystkim Co Jest, bo jest prowadzony, kochany i chroniony – zawsze. Kiedy odkrył swoją prawdziwą naturę i miłość, która jest w nim i przy nim stale, wszystko czego doświadczył przestało być cierpieniem. 

W młodości zadawałam sobie pytanie, dlaczego Bóg tak rani kogoś, kto jest jego ukochanym wybrańcem? Ale tam nikt nikogo nie rani. Tam tylko otwierają się drzwi do prawdy. Wszyscy jesteśmy w pewien sposób ukochanymi wybrańcami, tylko w różnym czasie ziemskim dorastamy do tego, by zmierzyć się z próbą zaufania. Bycie wybrańcem, to bycie gotowym na rozumienie. Historia Hioba to najwyższa półka rozwoju – zaufanie w to, że jest tak, jak być powinno. Wiem, że to tylko metaforyczna opowieść, ale niesie w sobie prawdziwy skarb wiedzy o tym, by zaufać poza wszelką wątpliwością i dostrzec, że nie ma żadnego testu, żadnego szantażu, zmienia się tylko ziemska scenografia. Harmonia wszechświata istnieje. A my pozostajemy stale tym samym Światłem.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 584
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu