Wśród wielu ścieżek życia wszyscy z zapałem szukamy swojej. Czasem powielając wybory innych ludzi, czasem podążając ślepo za modą lub szukając tego, co przyniesie nam najwięcej pieniędzy i popularności. Czasem na przekór wszystkim wybieramy odmienne poglądy i upodobania. A bywa też i tak, że czujemy całym sobą, że jesteśmy absolutnie unikalni i mamy tutaj własną piękną drogę. Coś wyjątkowego. Coś tylko dla nas. I ta ostatnia opcja leży najbliżej prawdy, ponieważ każdy z nas jest niepowtarzalny i przychodzi na świat z własnym talentem, który może rozwijać w wybrany przez siebie sposób.
Najmniej trafne jest podążanie za innymi. Z jednej strony ludzie mogą i powinni nas inspirować. Możemy więc czerpać natchnienie z twórczości drugiej osoby – tej twórczości, która niezmiennie nas porusza. Ale z drugiej strony – nie można przypisywać sobie daru, którego nie posiadamy tylko po to, aby popisać się przed innymi i dowartościować siebie fałszywą maską. Rzecz nie w oszukiwaniu samego siebie, rzecz w zatracaniu własnych niepowtarzalnych talentów. Jeśli ktoś, kto ma dar malowania, a wybierze udawanie jasnowidza zamiast tworzenia cudownych obrazów, gubi sam siebie.
Ślepe uliczki bywają zwodnicze. Wabią nas kolorowymi okiennicami domków, sztucznymi kwiatami na balkonach, płaskorzeźbami skrzydlatych postaci na ścianach. Jednak im głębiej wchodzimy, tym mniej światła do nas dociera. Kwiaty są coraz bardziej szare, okiennice skrzypią coraz głośniej, a to, co wydawało się aniołkami coraz wyraźniej szczerzy zęby w demonicznym uśmiechu. Udawanie kogoś kim się nie jest tylko po to, by poczuć się ważną osobą, tworzy energetyczne długi, które wyraźnie widzę w karmicznej numerologii. Ciężko je potem uwolnić.
Zawsze warto być sobą. Zawsze. Bez względu na wszystko. Uważam, że może w tym pomóc podnoszenie poczucia wartości. Moim zdaniem każdą podróż warto zacząć od tego właśnie procesu. Bo my zwyczajnie boimy się pokazać siebie takich, jakimi jesteśmy. Nie wierzymy, że jesteśmy doskonali w swojej prawdziwej istocie. Chcemy być kimś innym – niepotrzebnie. Zakładamy cudze ubrania i maski, udajemy mądrych naukowców, artystów i guru, a potem maszerujemy w te ślepe uliczki gubiąc własne światło. Czasem nawet sami sobie wmawiamy, że wszyscy naiwni, którzy nabierają się na nasze fałszywe wystąpienia, przecież płacąc potwierdzają naszą autentyczność. Nie przychodzi nam nawet do głowy, że ci którzy klaszczą do naszych masek, sami żyją w iluzji, ponieważ podobnie jak my nie umieją odróżnić blaszki od złota.
Złoto to prawdziwi my. Zawsze. Nasza autentyczna natura to najcenniejszy klejnot, lśniący pełnią boskiej stwórczej mocy. Podnoszenie poczucia wartości jest drogą do odkrywania własnej potęgi i niepowtarzalnego piękna. Nie ma na świecie drugiego takiego cudu jak każdy pojedynczy człowiek. Kiedy uwierzymy w siebie i otworzymy się na zamanifestowanie tego Kim W Istocie Jesteśmy, osiągamy największe szczęście poprzez poczucie samo spełnienia. Wiem, o czym piszę – doświadczam. Nie ma nic bardziej uskrzydlającego niż realizacja swojej prawdziwej natury. Niż tworzenie w oparciu o swój wyjątkowy dar. To wypełnia każdą naszą komórkę błogością, a każdy kwant naszego istnienia zachwytem.
Dlaczego? Ponieważ po to przychodzimy na Ziemię, aby odkryć i realizować swoje dary. Jeśli ktoś szuka sensu życia, to podpowiadam, że może go odnaleźć poprzez bycie sobą. Ten sens pojawi się w blasku twórczego przepływu i zanurzenia w prawdziwie boskiej mocy. Kiedy tworzę coś swojego, coś charakterystycznego dla mnie, moja dusza lśni z zachwytu. Moja dusza śpiewa. Czasem trudno oddać słowami to uczucie. Ale wielu twórców i duchowych przewodników opowiada nam o tzw. „flow” – wejściu w energetyczną błogość, kiedy spajamy się w jedno z boskością, z całym światem i czujemy się naprawdę – tak naprawdę i w każdym skrawku – szczęśliwi. Bycie prawdziwym sobą i robienie tego, co w istocie jest nasze to najlepszy drogowskaz do spełnionego, udanego życia.
Pytanie, które często wraca do mnie podczas konsultacji jest często takim właśnie poszukiwaniem swojego miejsca na świecie. Czym powinnam się zająć? Po co przyszłam na świat? Jaka jest moja misja? Tymczasem wskazówki są bardzo proste, bo jak zwykle to, co leży przed nami jest najmniej zauważane. Wystarczy być sobą. Nie udawać kogoś, kim się nie jest. Nie patrzeć na innych z zazdrością, lecz doceniać to, co nasze. Nie porównywać się. Nie porównywać darów. Nie dać się zwieść modzie i nie wierzyć w moc popularności.
Żyjemy w czasach opartych na iluzji. Media lansują coś, co nie ma przełożenia w rzeczywistości. Człowiek marzy o sławie, o byciu piosenkarzem czy aktorem albo sportowcem tylko dlatego, że widzi stojące za tym ogromne bogactwo i rozpoznawalność. Tymczasem rozpoznawalność jest ciężka, przytłaczająca, trudna do zniesienia. Bogactwo – oczywisty klucz do realizacji marzeń – czasem nie przynosi szczęścia. Wiele osób sławnych i bogatych odbiera sobie życie w efekcie głębokiej depresji i osamotnienia. A tych naprawdę szczęśliwych i długowiecznych odnajdujemy wśród osób żyjących skromnie, ale w miłości, w pokoju, w ciszy. W realizacji tego, co ważne. W rozumieniu własnej drogi. W akceptacji i uznaniu dla samego siebie takim, jakim się jest – bez oceniania. W cichej dobroci dla świata.
Rzecz jasna – najważniejsze jest podążanie za głosem swojego serca. Nasze miejsce jest tam, gdzie czujemy się dobrze. Jeśli pojawia się dyskomfort i trwa, ilekroć tego dotykamy – to nie jest nasze. Jeśli jakieś działanie wywołuje w nas napięcie, jeśli płacimy za coś ogromną dawką energii i zdrowia, to nie jest to dla nas. Bycie w zgodzie ze sobą to robienie tego, co kochamy, a nie tego, co wydaje nam się fajne. Miłość nie jest ślepa. Kiedy podążamy za swoją duszą, działanie nas uskrzydla, unosi, zachwyca, błogosławi każdą chwilą. Nie ma w tym lęku przed oceną. Kiedy kochamy swoją pracę, cieszymy się tym, że możemy to robić i nie interesuje nas, co mówią inni. To nasza ścieżka, nie ich.
Mądrość serca podąża zawsze w głębokiej zgodzie z naszą prawdziwą boską naturą. Nie potrzebujemy pochwał, nie potrzebujemy potwierdzeń ani lajków. Jesteśmy tu na Ziemi dla siebie i cieszymy się każdą chwilą, która wprowadza nas w przepływ. Każdy ruch uwalnia nas od lęku, wątpliwości i smutku. Cieszymy się samym istnieniem. Czujemy swoją jedność ze Wszystkim Co Jest i głęboko w każdej iskierce istnienia doświadczamy ważności swojego bycia w tu i teraz. Wiemy, że to, co robimy, wnosi do świata wartość. Wiemy, że jesteśmy dobrzy, mądrzy i potrzebni. Kiedy czujemy się tak cudownie, dostajemy potwierdzenie od całego wszechświata, że jesteśmy we właściwym miejscu życia.







