Politykowanie

O polityce trudno mi pisać. Nie zajmuję się tym i nie mam w tym światku jakichś sympatii. Uważam, że ludzie, którzy angażują się w ten brudny energetycznie temat, są jak wszędzie – dobrzy lub źli, mili lub aroganccy, pełni idei lub chciwi. Polityka nie sprzyja wewnętrznemu wzrastaniu. Ale ktoś musi ten zawód wykonywać, dopóki nie nauczymy się tworzyć innych zasad życia społecznego. Zawsze były jakieś „rządy”, choćby tylko rada plemienna. Ale taki organ być musi, jest zwyczajnie potrzebny do podejmowania decyzji. I jakkolwiek chcielibyśmy polityków odsądzić od czci i wiary, to też ludzie, nierzadko tacy, którzy wierzą, że mogą coś zmienić. Chcę widzieć w tych ludziach dobro.

Jesteśmy akurat świeżo po wyborach w Polsce. Mam tylko dwie refleksje, na które chciałabym zwrócić uwagę. Pierwsza z nich to  różnice poglądów, które czasem tak bardzo nas bolą. Tymczasem jesteśmy różni i to, co dla jednego okropne, dla drugiego jest piękne. To co dla jednego mądre, dla drugiego głupie. Każdy ma swój własny świat postrzegania i ma do tego pełne prawo. To trudne lekcje szacunku i tolerancji. Chcielibyśmy być rozumiani. Chcielibyśmy, by otaczały nas osoby myślące podobnie. Bardzo trudno żyć w kraju tak mocno podzielonym, jak nasze państwo obecnie. Można dostać w twarz tylko za to, że myśli się inaczej.

Przeżyłam tu wiele lat i pamiętam czasy, kiedy wybory były formalnością. Dostawało się kartkę z jedynie słuszną opcją i zwyczajnie wrzucało do urny. Długopis był zbędny. Potem było inaczej raz wygrywała prawica, raz lewica, raz centrum. Ludzie spierali się, ale nie toczyli ze sobą wojen. Teraz widzę i odczuwam w energii potworną wrogość. To boli. I niczemu nie sprzyja, bo tylko zgoda buduje. To nie jest utopia, by pomimo odmiennych poglądów móc współpracować. Bywało tak. W obrębie jednej rodziny głosowaliśmy na różne partie i kochaliśmy się nie kłócąc o to wcale. Nie było to aż tak ważne, bo i sejmie nie było dramatów.

Teraz żyjemy w jakimś koszmarze i chociaż jak każdy człowiek mam jakieś swoje poglądy, których tu ujawniać nie zamierzam, to najbardziej marzę o spokoju i zgodzie. O tym, by móc dyskutować o różnicach politycznych w sposób kulturalny, wyważony. O tym, by nie dopatrywać się w politycznych przeciwnikach zjadaczy dzieci i nie oczerniać siebie nawzajem. O tym, by nikogo nie poniżać tylko dlatego, że działa po innej stronie politycznego kręgu. Smutne, że ludzie zapomnieli, jak to jest nie stawiać spraw politycznych na ostrzu noża. A były czasy, kiedy lewicowiec zgodnie szedł na obiad z prawicowcem i w dobrym nastroju wspólnie spędzali czas.

Ogólnie nie zajmuję się polityką, więc nie jest to dla mnie osobiście kwestia kluczowa. Ale obserwuję ludzi i świat. Obserwuję narastającą wrogość i wiem doskonale, że to niczemu nie służy, a najmniej tym, którzy tracą zdrowie opluwając z wściekłością kolejnego oponenta. A przecież zawsze byli ludzie myślący inaczej. Nie musimy się z nimi przyjaźnić, ale możemy powiedzieć sobie z uśmiechem „dzień dobry”, przytrzymać drzwi do windy albo pomóc nieść ciężką torbę starszej osobie. Jesteśmy przede wszystkim ludźmi, a dopiero potem wyborcami określonego ugrupowania.

Dawanie drugiemu człowiekowi prawa do odmiennych poglądów jest jedną z najtrudniejszych lekcji na tym świecie. Łatwiej wybaczyć komuś, kto nas okradł, porzucił czy zdradził, niż uśmiechnąć się do kogoś, kto głosuje na inna partię niż my widzę to. I rzecz nie tyle w sympatii politycznej, ile w tym wszystkim, co taki wybór ze sobą niesie. Bo w konsekwencji problem dotyka wyznania, religii, szkół, do których chodzą nasze dzieci, stosunku do osób odmiennej orientacji, do podatków, do wysokości zarobków czy emerytur i do wielu innych tematów, które nas trapią.

Prawda jest jednak taka, że NIGDY w tym względzie nie będziemy usatysfakcjonowani. Nie istnieje taka partia, która zapewni nam wszystko, czego pragniemy. Nie istnieje idealny RZĄD. To zwyczajnie niemożliwe. Zawsze podatki będą za wysokie, a drogi zbyt dziurawe, służba zdrowia za powolna, a samorządy leniwe… Zawsze coś będzie nas uwierało jak kamień w bucie. Bo to nie rząd ma nas uszczęśliwić, tylko my sami mamy zadbać o swoje wzorce w taki sposób, by w naszym życiu było jak najmniej przykrości. To my odpowiadamy za swoją pomyślność, a nie żaden rząd.

Szarpanie się w złości z przekonaniem, że to z powodu „złego rządu” jest nam źle, biednie, niewygodnie, ciężko, jest szukaniem odpowiedzialności poza sobą. To ogromny błąd, który prowadzi w ślepą uliczkę pozbywania się własnej mocy. Bo dopóki wiemy, że my sami możemy tak uzdrowić siebie, by doświadczać dobrobytu, zdrowia i zadowolenia, zazwyczaj coś w tym kierunku robimy. W ten sposób wzrastamy i zmieniamy swoje życie na lepsze. Zrzucanie winy na rząd to przejaw świadomości ubóstwa. Zawsze.

Ale podejdźmy do tego elastycznie, proszę. Bo jak wspomniałam, rząd jest potrzebny. Należy go wybierać i dbać o to, aby zasiadali w nim mądrzy ludzie na ile to tylko możliwe. Zawsze chodzę na wybory i zawsze głosuję, zgodnie z tym, co czuję i wiem zarówno z poziomu inteligencji, jak i z obszarów pozazmysłowych. Jednak to, co ważne, to pamiętać, że rząd jest dla nas. Ma nas chronić i ma się troszczyć o wszystkich obywateli. Oczywiście, że interesy różnych partii są rozmaite. Jedni będą wspierać seniorów, inni samotne matki, inni górników, inni przedsiębiorców, inni kościół. Zawsze tak było, to naturalne. Ważne, by rząd NIKOGO NIE KRZYWDZIŁ I NIE PONIŻAŁ.

I moja druga refleksja dotyczy właśnie tego NIE KRZYWDZENIA. Można w sejmie toczyć spory, czy ważniejsza jest służba zdrowia czy telewizja, czy dotować księży i kościoły czy nauczycieli, czy wprowadzić euro czy pozostać przy złotówce. Jasne niech to będzie rozstrzygane przez tych, których wybieramy, by nas reprezentowali. Natomiast absolutnie niedopuszczalne jest, by w sejmie zasiadała patologia, która krzywdzi innych ludzi, odmawiając im praw do bycia człowiekiem.

Czym jest dla mnie patologia? To człowiek, który uważa, że kobieta albo osoba o innej orientacji seksualnej niż hetero nie powinna mieć takich samych praw jak zwykli ludzie. Gdybym spotkała kogoś takiego na ulicy, wyminęłabym go spokojnie, bo każdy ma prawo do swoich poglądów. Jedni wierzą w to, że Ziemia jest płaska. Inni chcą dawać karaluchom prawa uchodźców. Niech sobie każdy myśli po swojemu i wierzy, w co chce. Dopóki nie atakuje innych ludzi, nie trzeba go izolować w specjalnych zakładach. Jednak osoby, które w drugim człowieku nie widzą człowieka, tylko gorszy gatunek, NIE MAJĄ PRAWA ZASIADAĆ W SEJMIE i decydować o losach i życiu tych, którymi gardzą. Czy to nie oczywiste?

To samo dotyczy nacjonalizmu. Żaden nacjonalista nie powinien znaleźć się w sejmie, ponieważ rolą sejmu jest troszczyć się o wszystkich obywateli także o mniejszości narodowe, o Żydów, Niemców, Ukraińców czy innych. Jestem boleśnie zaskoczona, że tak dużo Polaków głosuje na nacjonalistów. A ledwie 80 lat temu doświadczyliśmy piekła z rąk ludzi, którzy uważali, że są rasą lepszą od innych. Koszmar holokaustu, piekło obozów koncentracyjnych, dramat okupacji niczego ludzi nie nauczyły. Młode pokolenie radośnie głosuje na faszystów, którzy od hitlerowców różnią się tylko tym, że ich zdaniem to nie rasa aryjska, lecz polska jest jedynie słuszną rasą wybraną przez Boga.

Żeby być dobrze zrozumianą napiszę jeszcze, że nie wchodzę tutaj w dyskusję o dawaniu szczególnych przywilejów Żydom, gejom, czy Chińczykom. Nie chodzi o przywileje, tylko o zwykłe, równe prawa, w tym prawo do szacunku i traktowania na równi z innymi. Przerażają mnie ugrupowania, które uważają siebie za rasę wybraną i lepszą od innych. Obrzydzenie budzą we mnie ludzie, którzy traktują kobiety jak „dobytek”, a nie jak człowieka. Szokują mnie ludzie, którzy głośno mówią, że kobiety nie powinny mieć prawa głosu. Odpychają mnie ludzie, którzy szykują getta dla tych, którzy albo ośmielają się kochać inaczej. Obawiam się powtórki retoryki trzeciej Rzeszy Niemieckiej, skoro młodzież głosuje na faszystów, na patologię poniżającą drugiego człowieka za to, że jest gejem, Żydem lub kobietą. Zmiana przedwyborczej narracji nie zmienia faktycznych przekonań tych polityków, którzy już szykują obozy koncentracyjne dla innych czujących istot. Nie chcę żyć w takim świecie.

Podsumowując czymś zupełnie innym są dla mnie odmienne poglądy na tematy gospodarcze, unijne, podatkowe, czy dotyczące współpracy z kościołem. Rozumiem ludzi, którzy myślą inaczej niż ja i uznaję, że to większość decyduje o tym, jak będzie wyglądała polityka w kraju. Ale nie zrozumiem i nie uszanuję tego, co jest dla mnie patologią. Szowinizm, rasizm, nacjonalizm, faszyzm, homofobia to nie poglądy to potworna choroba, której nie wolno wpuszczać do sejmu ani do żadnej organizacji, której zadaniem jest troska o obywateli i ich prawa. To jakby wilkom zlecić chronienie stada owiec. To samo zło z dna piekła.

I moja serdeczna modlitwa na koniec…

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy

Przed mocą Twoją się ukorzę

Ale chroń mnie, Panie, od pogardy

Przed nienawiścią strzeż mnie, Boże

Wszak Tyś jest niezmierzone dobro

Którego nie wyrażą słowa

Więc mnie od nienawiści obroń

I od pogardy mnie zachowaj

Co postanowisz, niech się ziści

Niechaj się wola Twoja stanie

Ale zbaw mnie od nienawiści

I ocal mnie od pogardy Panie

/Jacek Kaczmarski/

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 616
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu