Wolne

Równowaga między pracą a odpoczynkiem jest bardzo istotna dla naszej gospodarki energetycznej i emocjonalnej. Czas wolny od pracy to nie tylko konieczny dla naszego ciała odpoczynek, to także przestrzeń dla doładowania naszych psychicznych baterii. Zaniedbanie tematu może owocować wypaleniem zawodowym, depresją i rozmaitymi innymi chorobami.

Nadal często spotykam osoby, które pracują bez umiaru. Czasem tylko po to, by zarobić więcej i więcej, chociaż niczego im nie brakuje. To oczywista ślepa uliczka. Bywa też i tak, że motywem do nieprzerwanej niemal pracy jest potrzeba udowodnienia sobie i innym, że jest się niezastąpionym. Tutaj problemem jest niskie poczucie wartości. Praca nie powinna służyć temu, by sobie cokolwiek udowadniać. Lepiej rzetelnie popracować nad kochaniem i docenianiem siebie, tak po prostu – za to, że się jest.

Praca bywa też ucieczką. Ucieczką od trudnych emocji, z którymi sobie nie radzimy. Jeśli człowiek jest nieszczęśliwy, to praca pozwala mu na oderwanie od męczących myśli. Pozwala zapomnieć chociaż na chwilę o tym, co zabiera całą radość życia. Znam takie osoby, pracują niemal do upadłego. Cóż, to ich wybór… Każdy dorosły człowiek wie, że istnieją terapeuci i terapie. Uciekanie od problemów nic nie da, bo one są szybsze i zawsze nas dogonią. Podobnie jak ogólna frustracja. Można zmienić życie na lepsze – wiem to najlepiej, bo doświadczyłam. Gdybym uciekała w pracę, byłabym dzisiaj w punkcie wyjścia. Ale wybrałam inaczej, nie uciekałam, tylko zmieniłam swój świat.

Bywa i tak, że ludzie pracują bardzo ciężko na kilku etatach z przyczyn finansowych. Na coś brakuje, więc się „zabijają”, byle dogonić zobowiązania. Być może warto usiąść i spokojnie pomyśleć, co naprawdę musimy, a czego można zrezygnować. Być może powinniśmy zastanowić się, czy nie ma dla nas jednej pracy za trzykrotnie większą pensję? Czasem to tylko lekcja dokonywania mądrych wyborów albo podniesienia poczucia własnej wartości.

Ludzie nie wierzą, że życie może być lepsze niż jest. Pamiętajmy, że kiedy brakuje na niezbędne rzeczy, to bardzo prawdopodobne, że mamy świadomość ubóstwa. Trudna lekcja nie pojawia się po to, byśmy brali kolejny etat, ale po to, byśmy wzrastali wewnętrznie i oczyszczali niekorzystne wzorce. Pozytywnego myślenia i przyciągania pieniędzy można nauczyć się dość łatwo, nawet z tej strony – za darmo, a mój wykład audio, który zawiera całą wiedzę, kosztuje naprawdę niewiele. Rzecz w tym, że bieda jest nauczycielem Prosperity, który próbuje nas zmusić do zmiany myślenia, a nie do harowania ponad siły.

Bardzo często wystarczy przez miesiąc myśleć pozytywnie i pojawiają się pierwsze miłe sytuacje. Doświadczamy dobra, przyciągamy nieoczekiwane dochody i zarabiamy dodatkowe pieniądze. Zmiana poglądów na optymistyczne i pełne miłości do świata to klucz do szczęścia. Bardzo ważne jest, by nauczyć się kochać siebie i wprowadzić w swój wewnętrzny komputer program oparty na tym, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze, że jesteśmy godni dobrobytu, spokoju, zdrowia, szczęśliwej codzienności.

Niskie poczucie wartości pojawia się często wtedy, kiedy pracujemy ponad siły, aby spłacić długi. Czujemy się jak ofiara, jak niewolnik, jesteśmy przemęczeni, niewyspani, nieszczęśliwi. Traktujemy siebie i swoje ciało bardzo źle. A na dodatek mamy ogromne poczucie winy. Każdy dłużnik je ma. Wystarczy wtedy uświadomić sobie, że… nic nie musimy, a wszystko możemy, że zasługujemy na odpoczynek, chwilę radości, błogie leżenie pod drzewem, bodaj przez godzinę. Nie próbuję namawiać do nieodpowiedzialności i lekceważenia spłaty. Zachęcam do rozsądku i dbania o siebie.

Wierzyciel w 99% przypadków to bogata osoba lub bank, któremu nic się nie stanie, jeśli wolniej będziemy go spłacać. Spłacać trzeba – jasne, ale należy też mieć czas na zdrowy tryb życia. Nie na imprezy, ale na sen i odpoczynek. Rozsądną opcją jest równowaga pomiędzy zarabianiem a wolnym dla siebie czasem, aby nie zniszczyć siebie w imię rozliczenia. A przede wszystkim po to, by móc krok po kroku uzdrawiać swoje życie.

Jeśli toniemy w długach, to oznacza, że jakaś część nas domaga się uzdrowienia. To ta część, która nie pozwala nam otrzymywać tyle pieniędzy od wszechświata, na ile zasługujemy. Jeśli będziemy rozpaczliwie pracować, aby jak najszybciej spłacić zadłużenie, nie damy sobie szansy, by więcej zarobić i szybciej spłacić. Brzmi paradoksalnie? A przecież wiadomo, że kiedy rozwiniemy w sobie świadomość prosperującą, to będziemy zarabiać trzy razy więcej i szybciej wszystko uregulujemy. Bez zmiany myślenia szarpiemy się pracując od świtu do nocy, a spłata przypomina nalewanie sitem wody do wiadra.

Wolne to czas dla siebie, na własny rozwój, na przemyślenia, na szukanie mądrych rozwiązań. Nie jesteśmy tutaj na Ziemi, by tracić siły przez kilkanaście godzin dziennie. Praca tak, ale ważne jest też swobodne istnienie poza obowiązkiem. To, które daje nam wolny wybór, co zrobimy z danym nam czasem. Czy pójdziemy na spacer? Czy obejrzymy kolejny serial? Czy spotkamy się z przyjaciółmi? Czy przeczytamy książkę? Czy pójdziemy na kurs, który pozwoli zmienić prace na lepszą?

Wszystkie opcje są dobre, nawet jeśli wydaje się nam, że tylko jedna. Wszystkie. Spacer między drzewami daje możliwość uzdrowienia i oczyszczenia przez dobroczynną naturę. Serial może okazać się odkrywczy i zainspirować nas do odnalezienia nowych rozwiązań, podobnie książka. Spotkanie z przyjaciółmi przedłuża nam życie, a jeśli przy okazji pośmiejemy się radośnie, to podnosimy sobie energię. Zatem każda opcja jest nie odkrytą możliwością zmiany na lepsze. Musimy tylko mieć na to czas dla siebie.

Rozwój polega na dokonywaniu wyboru, to nas zwykle najbardziej rozwija. Wykonywanie obowiązków na etacie nam tego nie da, aczkolwiek są oczywiście wyjątki, szczególnie wtedy, kiedy pracujemy z ludźmi. Bywają rozmaite wartościowe doświadczenia, także w pracy, jednak czas wolny to ten obszar czasoprzestrzeni, który daje nam najwięcej możliwości pod każdym względem. Każdy z nas jest tutaj na Ziemi po to, aby właśnie taki czas zagospodarować według własnego uznania.

Nawet wtedy, kiedy kochamy swoją pracę, a jej natura podnosi nam energię. Ja mam taką pracę, w której znajduję rozwój duchowy, wiedzę, transformację, uzdrowienie i na dodatek spotkania z przyjaciółmi. Pomimo tego bardzo cenię sobie czas wolny, kiedy mogę pójść na spacer albo nawet wyjechać gdzieś do lasu i przytulić się do drzew. Cenię sobie taką przestrzeń, w której mogę malować obrazy, układać mandale z kryształów lub grać na misach. To jest dawanie sobie dobra. Wolny czas to zawsze dla mnie największy prezent.

Żyjemy tutaj dla siebie, nie dla pracowitości, nie dla udowadniania komukolwiek, że jesteśmy niezawodnym kombajnem. Żyjemy dla radości i zachwytu, dla możliwości dotykania wszystkimi zmysłami swojego życia, dla odnalezienia w sobie Światła. Żyjemy, by kochać siebie i świat, by podziwiać piękno wokół nas, by z szacunkiem traktować siebie jako Boską Istotę. Dlatego takie ważne jest, aby zawsze mieć dla siebie trochę łagodności, wyrozumiałości i dobroci, aby zawsze zrobić coś cudownego tylko dla siebie.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 627
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu