Kobieta Utopiec

Magda miała przyjaciółkę. Taką od serca. Mogła jej opowiedzieć niemal o wszystkim. Odkąd się poznały w pracy, spędzały razem mnóstwo czasu, bo Alina bywała u niej w domu niemal codziennie. Znała i lubiła męża Magdy oraz jej dwóch synów, była więc kimś w rodzaju przyjaciela domu. Kobiety rozmawiały o najbardziej osobistych sprawach, także o mężczyznach. Alina była samotna. Miała za sobą kilka nieudanych związków i nieślubne dziecko. Często powtarzała, że nie chce więcej się z nikim wiązać, bo nie umie zaufać żadnemu mężczyźnie. Czasem opowiadała Magdzie o swoich przykrych doświadczeniach z kolejnymi partnerami.

Nic dziwnego zatem, że ilekroć  Magda pokłóciła się z Wojtkiem, to właśnie Alina stawała się powierniczką, która cierpliwie wysłuchuje rozżalonych wynurzeń. Na pewnym etapie tej przyjaźni Alina wiedziała niemal wszystko o relacji małżeńskiej koleżanki. Umiała dopytać nawet o tak intymne szczegóły, jak Wojtka preferencje seksualne i inne podobne rzeczy. Przy lampce wina Magdzie rozwiązał się język. Chichotały wspólnie nad męskimi upodobaniami i słabościami.

Związek Magdy nie należał do złych, kłótnie po prostu czasem się zdarzały. Jak wszędzie. Jakież więc było zdziwienie Magdy, kiedy któregoś dnia Wojtek przyznał się, że zdradził żonę z jej najlepszą przyjaciółką. Z Aliną. Konsekwencją tego wydarzenia była decyzja o odejściu od żony i przeprowadzka do Aliny. Magda w tej samej chwili straciła męża i przyjaciółkę, doświadczając podwójnej zdrady. Pogodne życie runęło w jednym krótkim momencie.

 

Oczywiście nie była to żadna prawdziwa przyjaciółka, tylko tzw. Kobieta-Utopiec. W psychologii tym mianem określa się zespół cech osobowościowych, polegający na permanentnym niszczeniu cudzych związków miłosnych, szczególnie tych szczęśliwych i udanych. Jest to swoista zemsta za własne niepowodzenia w tym obszarze życia. Utopce to niedowartościowane seksualnie, nieszczęśliwe istoty, które noszą w sobie traumy z przeszłości i wielki ból wypływający z poczucia bycia gorszymi od innych. Trudne wydarzenia z dzieciństwa i wczesnej młodości, a następnie cały łańcuch następujących po sobie doświadczeń, takich jak zdrada i odrzucenie, powoduje u nich silną zazdrość. Na bazie tej zazdrości rozwija się u nich przemożna potrzeba odwetu i destrukcji.

Ofiarą Utopca padają często całkiem dobre związki. Kobieta taka potrafi długo i cierpliwie pracować, aby zrealizować swój cel – zniszczenie szczęścia innej kobiety. Zaczyna od fałszywej przyjaźni z żoną, aby powoli zbierać najbardziej intymne informacje o mężu. Dąży do poznania ze szczegółami, co lubi i jak lubi pan domu. Siebie przedstawia, jako kogoś tak zniechęconego do mężczyzn, że właściwie – niemal zakonnica, patrzeć na facetów nie chce! Oswaja również i mężczyznę. Kiedy ten przyzwyczaja się do jej stałej obecności, a żona przestaje ich kontrolować, uznając niemal za domownika, wówczas przypuszcza szturm i zdobywa męża koleżanki. Potem pozostaje jej już tylko triumfalna mina zwycięzcy.

Utopce są bezlitosne i bezwzględne. Spotykamy przypadki, w których niszczą one związki własnej siostry czy kogoś równie bliskiego, komu zawdzięczają bardzo wiele dobra. W trakcie oswajania ofiary, zaprzyjaźniają się i doświadczają mnóstwo ciepła oraz wsparcia ze strony kobiety, którą pragną pokonać. Często stają się przyjaciółkami i powierniczkami nastoletnich dzieci takiego małżeństwa. To wszystko nie ma dla nich znaczenia. Będą po trupach dążyć do celu, depcząc najcenniejsze więzi i krzywdząc wszystkich po drodze. Stąd też taka niesamowita nazwa, nawiązująca do legendarnego odrażającego demona, który czyha na bagnach, aby złośliwie zwabić i utopić lekkomyślnego wędrowca.

Najważniejsze dla Utopca jest pokonanie rywalki. Nie ma większego szczęścia w jej smutnym i nędznym życiu, niż ta chwila, kiedy spłakana, pokonana kobieta wystawia walizki męża za drzwi. Ta jedna przejmująco dramatyczna chwila, kiedy szczęśliwej rywalce runął cały świat – jest dla Utopca celem życia. Myliłby się ten, kto sądzi, że potem Utopiec żyje z wyrwanym innej pani mężem długo i szczęśliwie. Liczy się tylko triumf wygranej i ten krótki moment spojrzenia z góry na kobietę, której udało się doszczętnie zniszczyć wszystko. To jest ulotne poczucie bycia tą wybraną i wygraną. Przez tę chwilę Utopiec przeżywa radośnie satysfakcję, bo oto wreszcie okazał się od kogoś lepszy: kochający mąż i ojciec porzucił dla niej, dla Utopca swoją rodzinę.

Zdobyty z takim wysiłkiem mężczyzna zostanie jednak bardzo szybko wyrzucony za drzwi, ponieważ Utopiec nie umie kochać. Nie umie tworzyć związków, jest absolutnie toksyczną partnerką. Niezwykle często zdarza się, że nie umie nawet czerpać radości z seksu. Wiecznie niezadowolona, udaje orgazm, aby dowartościować samą siebie. O mechanizmach udawania rozkoszy piszę tutaj. Psychologiczny obraz takiej kobiety jest dość zbieżny z postacią Utopca, ale to działa tylko w jedną stronę. Większość Utopców nie umie przeżywać przyjemności, ponieważ nie umie także przeżywać bliskości i nie umie kochać – ani siebie, ani innych. Natomiast nie każda kobieta, która udaje orgazm, jest Utopcem. Chcę to wyraźnie podkreślić.

Paradoksem jest też, że taka osoba ma ze swoich licznych nieudanych związków dzieci. Trudno ocenić, na ile potrafi być dobrą matką, jednak nie ulega kwestii, że poprzez własny przykład uczy te dzieci niewłaściwego stosunku do partnera, do związków i rzecz jasna do samego siebie. Utopiec to nie wrażliwa kobieta tylko rodzaj demona, dla którego liczy się jedynie destrukcja. Bardzo szybko szuka kolejnego związku, nadającego się do rozbicia. Chce ponownie całymi miesiącami szykować grunt do tego jednego ataku, w czasie którego na chwilę poczuje się lepsza od reszty świata. Tylko po to żyje. Znane mi z praktyki Utopce mają na koncie po kilka rozbitych małżeństw. A ich dzieci to obserwują, kodując określone schematy zachowań.

Opisałam tu dość obrazowo syndrom pewnej psychologicznej nieprawidłowości. Nie po to, by kogokolwiek oceniać, czy krytykować, a jedynie, abyśmy umieli tę przypadłość rozpoznać wystarczająco wcześnie. Osoba taka wymaga profesjonalnej terapii, o ile zrozumie, jak bardzo toksycznym jest człowiekiem. Dopóki jednak nie podejmie terapii, nie warto jej wpuszczać za próg własnego domu. Szczególnie, jeśli żyjemy w szczęśliwym związku. Jest po prostu niebezpieczna.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 627
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu