Prawda o przeszłości

Często mówimy, że ludzie się zmieniają i chyba każdy z nas wie, że traumatyczne doświadczenie może spowodować zmianę postepowania znanej nam osoby na takie, które nas kompletnie zaskakuje. Pomimo tego nie stosujemy tej wiedzy w sytuacjach, które mogą być trudne dla nas samych. Obserwuję chwilami niezrozumiałe dla mnie traktowanie człowieka jako niezmiennego bytu, wyrzeźbionego na stałe w określony sposób. Czasem to nie ma znaczenia, a czasem jednak warto dać temu uwagę. Oczywiście nie każdy się zmienia w sposób skrajny, ale bywają takie przypadki. Jest to moim zdaniem związane z brakiem poczucia wartości, ale też z indywidualnymi zapisami z dzieciństwa na przykład.

Wyobraźmy sobie hipotetyczny związek Jasia i Małgosi. Żyją ze sobą 15 lat w sposób raczej normalny. Bez dramatów. Początkowo z dużą miłością, potem z szacunkiem i sympatią, które nadal można traktować jak dobre uczucie. Mają dwoje dzieci i są dla swoich pociech normalnymi rodzicami. Żadnej patologii. Żadnych nałogów. Ale któregoś dnia Jaś – prawdopodobnie z lęku przed andropauzą – pozwala sobie na trwający pół roku romans z sekretarką. Romans ten przypadkiem wydostaje się na światło dzienne i urażona Małgosia robi awanturę. Początkowo decydują się spróbować profesjonalnej terapii związku, ale ponieważ nie przynosi oczekiwanych przez Małgosię efektów, Małgosia wnosi o rozwód.

Historia jakich wiele. Obiektywnie patrząc z boku – związek też jakich wiele. Ani zły, ani dobry – po prostu normalny. Ale później jest dziwnie. Jaś nie chce rozwodu, chce wybaczenia i powrotu do rodziny, z której go wyrzucono. Zgody na to nie ma i po dwóch latach szarpania rozwód staje się faktem. Od tamtej pory Jaś zaczyna traktować byłą już zonę ze złośliwością i pogardą. Ale co bardziej zaskakujące – w taki sam sposób traktuje swoje nastoletnie dzieci, które wcześniej były dla niego ważne. Przestaje się z nimi widywać, a w przypadku rzadkich kontaktów staje się zimny i pogardliwy.

Rozumiemy oczywiście, że poczuł się odrzucony, ponieważ dzieci stanęły po stronie matki przeciwko temu, co zrobił. Rzecz jednak nie w uczuciach Jasia i w jakimkolwiek usprawiedliwianiu go – rzecz w bardzo wyraźnie widocznej zmianie, jaka zaszła w człowieku po tym wszystkim, co się wydarzyło. Nie szukamy winnych. Opisuję to zjawisko, ponieważ widzę, że często kobiety nie zauważają procesu głębokiej negatywnej transformacji, która jest efektem zapewne poczucia winy, frustracji, ale i poczucia krzywdy, że jakieś uczynione świństwo nie zostało wybaczone. Nie zamierzam w jakikolwiek sposób sugerować, że kobieta powinna postępować inaczej, nie. Ale chcę pokazać, że skutki pewnych doświadczeń mogą przerastać nasze oczekiwania.

Małgosia nie tęskni za Jasiem, jakoś pogodziła się z faktami i poukładała sobie życie, ale boli ją, że Jaś nie dba o dzieci i w ogóle nie interesuje się ich zdrowiem, losem, nauką. Jest jej przykro, że ją samą Jaś przestał traktować z szacunkiem, zaczyna kłamać, używać brzydkich słów, których wcześniej nigdy od niego nie słyszała. Po kolejnej rozmowie z byłym mężem – rozmowie naładowanej złośliwością i niechęcią wobec niej i niegdyś kochanych dzieci – Małgosia ocenia, że Jaś jest okropnym draniem i chamem. I dodaje: „Jak ja mogłam żyć z takim człowiekiem!” – lecą setki najgorszych wyzwisk. Kiedy kontaktuje się z terapeutką, słyszy, że miała trudny związek z trudnym człowiekiem i pytanie „jak ja mogłam…” wybrzmiewa coraz głośniej. Małgosia zakotwicza w sobie zapis, że miała zły związek z okropnym człowiekiem.

To błąd. Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że w opisywanym hipotetycznym przykładzie Jaś był normalnym całkiem dobrym ojcem i mężem – dopóki był częścią rodziny. Po rozwodzie stał się innym człowiekiem. To ważne, by to zobaczyć. Po pierwsze: dlatego, by nie wpędzać samej siebie w poczucie winy typu: „Jak ja mogłam być taka głupia?!”. To nie tylko szkodzi w obszarze samooceny, ale też jest zwyczajnie nieprawdą. Po drugie zatem: trudniej nam uzdrowić przeszłość, kiedy dorabiamy do niej nieistniejące ciężary. Uważam, że najłatwiej nam podnieść siebie po rozwodzie, kiedy jesteśmy uczciwe wobec siebie. Asertywnie dajemy sobie prawo do odejścia od partnera, który nie spełnia naszych oczekiwań, ale uczciwie uznajemy, że dopóki mieliśmy dobre i pełne szacunku relacje, to związek też był w porządku.

Nie ma związków i ludzi idealnych. Wszędzie są plusy i minusy. Kiedy minusy przeważają, mamy prawo odejść i poszukać dla siebie lepszego miejsca i bardziej odpowiedniego człowieka. Ale najzdrowiej jest podziękować za to, co było dobre, uznać otrzymane pozytywy, zrozumieć lekcje i iść dalej w życie z podniesionym czołem. Nie jako wykorzystywana gnębiona żona, tylko jako piękna, atrakcyjna kobieta sukcesu, która zdecydowała zmienić relację na inną. W Prospericie nie jesteśmy ofiarami. Prosperująca Świadomość zawsze wygrywa. Nawet zdradzona – odchodzi z wysokim poczuciem swojej wartości jako ktoś, kto wybiera dla siebie większe dobro.

Dla przypadkowej terapeutki to bardzo wygodne oceniać negatywnie całe 15 lat normalnego związku – ustawia program terapii na rzekomo trudnej relacji. A Małgosia to kupuje, bo Małgosia jest w emocjach wywołanych aktualnym zachowaniem Jasia. I nie pamięta już, że Jaś był czułym ojcem. Nie pamięta dobrych rzeczy. Bezwiednie wchodzi w poczucie cierpiącej 15 lat biednej ofiary. Wpisuje sobie niekorzystny program i użala się nad sobą, jak to strasznie cierpiała przez tak długi czas. Uwierzy terapeutce, że na przykład żyła tyle lat z narcyzem albo innym modnym typem socjopaty. Tyle że to oszukiwanie na własną szkodę.

Dla jasności dodam – jest wiele związków patologicznych, istnieją narcyzi, psychopaci i alkoholicy. Tylko w moim odbiorze takie anomalii są widoczne. Nie da się żyć z kimś 10 lat i nie widzieć patologii. To, po ilu latach kobieta decyduje się wyrwać z toksycznego związku to osobny temat. Ale nawet, jeśli w nim tkwi, to wie z kim przyszło jej się mierzyć. Nie ma możliwości, aby żyć z kimś 15 lat w zgodzie i spokoju, a przy tym nie widzieć jakiejś dewiacji czy socjopatii. Albo jesteśmy szczęśliwe lub chociaż zadowolone z relacji z naszym partnerem, albo nie. I oczywiście są też mądre terapeutki, które nie wrzucają nas w szkodliwe wzorce budowane na iluzji.

A ja tu przecież omawiam przykład, w którym Małgosia żyje spokojnie i szczęśliwie z Jasiem tak długo, dopóki na jaw nie wychodzi zdrada. Co oznacza, że gdyby Jaś nie zdradził, to ten związek nadal by sobie spokojnie istniał, dzieci byłyby zadbane i kochane, a Małgosia nie korzystałaby w ogóle z pomocy terapeuty. Powtórzę, nie ma związków idealnych. W każdym są jakieś mniejsze lub większe problemy, ale dopóki czujemy się kochane, szanowane, zadbane przez partnera to nie można mówić o tym, że związek jest toksyczny. Dlaczego zatem z perspektywy czasu, kiedy wszystko się rozsypało, zmieniamy ogląd i mówimy: „to był koszmarny związek”?

Nie był. Partner też nie był koszmarny. Pamiętajmy, że człowiek bywa różny w różnych relacjach i okolicznościach. Znam osoby, które okazały mi mnóstwo ciepła i serdeczności, a jednocześnie wiem, że kogoś innego skrzywdziły bezlitośnie. I znam takie, które są pełne miłości i troski wobec innych, a mnie potraktowały niesprawiedliwie. Podobnie jest, kiedy ktoś nas bardzo zrani albo rozczaruje. Możemy diametralnie zmienić się w stosunku do tej osoby, jakby stał się kimś całkiem innym, kimś obcym, a może nawet wrogiem. U niektórych to podświadoma zemsta, u innych to żal i gorycz, a jeszcze u innych to po prostu efekt traumy. Ludzie się zmieniają w efekcie doświadczeń. Ale to nie oznacza, że warto zakłamywać przeszłość i nakładać obecne zachowania na minione lata. To niczemu nie służy.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 729
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu