W numerologii karmicznej fascynuje mnie zgodność z tym, co wiem o chwili obecnej. Ogólnie można sobie wszystko wmówić i we wszystko uwierzyć, ale jeśli miłośnikowi górskich szczytów, który uwielbia wszelkie ekspozycje powiem, że w poprzednim wcieleniu miał lęk wysokości albo że zrzucono go w przepaść, to ma się nijak do stanu faktycznego. W numerologii, astrologii i innych metodach szukamy dla siebie zrozumienia tego, co dzisiaj sprawia nam trudność. Szukamy odpowiedzi, dlaczego akurat mamy z czymś problem, np. dlaczego boimy się ognia, wysokości albo wpadamy w furię z byle powodu, a czasem nawet bez powodu.
Numerologia Karmiczna, z którą obecnie pracuję, daje logiczne jasne odpowiedzi. Pokazuje doświadczenia, które mogły w konsekwencji postawić nas tu, gdzie jesteśmy obecnie. Tym, którzy nie wierzą w inkarnacje, pokazuje zapisy tematów do przepracowania na aktualne wcielenie. Z zaskakującą trafnością dostrzegam w karmicznych kodach dokładnie to, co u ludzi jest bolesnym i trudnym tematem do przerobienia. Nawet jeśli ktoś spycha to pod dywan, to i tak przecież widać.
Jako ciekawy – moim zdaniem – przykład, chcę pokazać taki dług w Numerologii Karmicznej, który najogólniej oznacza przemoc. Mówi on o tym, że w poprzednim wcieleniu mogliśmy ścinać ludziom głowy lub w inny sposób znęcać się fizycznie nad drugim człowiekiem. Któż chciałby się przyznać do czegoś takiego? Warto sobie w tym miejscu uświadomić, że nie musimy brać na siebie odpowiedzialności za wydarzenia z innego żywota, w którym byliśmy kimś zupełnie innym. Można też przypomnieć sobie, że wszyscy byliśmy w innych inkarnacjach zarówno katem jak i ofiarą. Nie ma tu tylko świętych, nie ma tylko ofiar. Liczą się lekcje zdobywane przez duszę.
Z założenia podchodzę do lekcji karmicznych, jako do czegoś, co jest istotne samo w sobie – tu i teraz. Nie zagłębiam się w możliwe inne żywoty. Zapis dotyczący przemocy, jest lekcją, która ma nas uwolnić od energii agresji, nietolerancji, złości i próby naginania rzeczywistości według własnego uznania. Ale co ciekawe – człowiek z takim długiem karmicznym przychodzi na świat z dużą dozą gniewu w sobie. Zwykle ma w portrecie mocne Piątki, które sprawiają, że jest nerwowym osobnikiem, bardzo szybko się unosi, że ludzka odmienność i to co nazywamy „głupotą” jest dla niego kompletnie nie do przyjęcia.
Taka osoba wchodzi w życie wyposażona we wszystko, co sprzyja przemocy. Jakby przypadkiem jest akurat taka. Ale – to co ważne – bardzo często nie jest wcale złym i agresywnym człowiekiem. Nosi w sobie też dużo współczucia, pomaga słabszym, wzrusza się i kocha całym sercem. Dopiero, kiedy zderza się z czymś negatywnym – z oszustwem, z krzywdą, z ignorancją – wybucha jak wulkan. Jest w tym wybuchu coś pierwotnego i nieokiełznanego. Najczęściej kończy się na krzyku, przekleństwach i rzucaniu przedmiotami. Ale zakładam, że istnieją osoby, które z takim długiem rzeczywiście podnoszą pięści na innych. Przecież przemoc istnieje i w naszych czasach.
Można to porównać do działania i reagowania według pewnego określonego schematu, który został nam wgrany przed urodzeniem. Przynosi to trudne doświadczenia – nie po to, by nas ukarać, ale po to, by człowiek nauczył się panować nad swoimi emocjami, a w szczególności nad wybuchami gniewu. Tłumienie złości obraca się przeciwko nam, ale często osoby z tym kodem karmicznym próbują żyć spokojnie, udając, że wcale nie czują złości z jakiegoś powodu. Zgodnie z prawem przyciągania powodują, że inni ich atakują. Stłumiona agresja przyciąga agresję. Najbardziej charakterystyczne doświadczenie przy tym kodzie to atak ze strony kogoś, komu pomogliśmy, kogo wspieraliśmy. Takie niezasłużone kompletnie odrzucenie, poniżenie, wyśmianie, oczernianie i nawet to, co nazywamy przemocą werbalną.
Jako echo takiego karmicznego długu może pojawiać się ciągłe poczucie winy i potrzeba brania na siebie odpowiedzialności nawet w sytuacjach, w których nie ma takiego powodu. Czasem oczywiście bywa odwrotnie, jednak częściej obserwuję nadmierne ustępowanie innym, jakby się chciało komuś coś wynagrodzić. Szczególnie w relacjach przyjmuje się postawę skrajną – albo ciągle się ustępuje i na wszystko zgadza, albo przejmuje się kierownictwo w związku i dominuje nad partnerem nie dając mu kompletnie prawa do błędu. Ogólnie z takim kodem człowiek może być nerwowy, gniewny i konfliktowy. Może ulegać setkom pokus i pogrążać się w uzależnieniach albo adrenalinie, byle tylko uciec od bólu.
Ten ból też dostrzegam jako coś charakterystycznego. Obserwuję, że osoby z takim długiem karmicznym są pełne cierpienia i nie wierzą w dobro. Jest im niezwykle trudno nauczyć się pozytywnego myślenia. Niosą w sobie głębokie przekonanie o tym, że wszechświat jest zły, a ludzie jeszcze gorsi i trzeba cały czas trzymać uniesiona gardę, aby móc oddać cios za cios. Psychosomatycznie to niebezpieczne, ponieważ tworzy w ciele fizycznym wiele chorób. Faktem jest, że taki dług może uszkadzać ciało. Czasem ocena jest zależna od czasu powstania choroby. Jeśli istnieje od dziecka, jest karmiczną zapłata za uszkodzenie ciała innej osoby w innym wcieleniu. Jeśli powstaje u dorosłego – jest efektem niesienia w sobie emocjonalnego bólu.
Kiedy widzimy taki dług karmiczny, dostajemy też dosyć precyzyjną informację o tym, że trzeba nauczyć się zarządzać swoimi emocjami. Przestać się wkurzać o wszystko i zwyczajnie się wyciszyć. Można systematycznie pracować z medytacją, z oczyszczaniem energii, z dbałością o swoje emocje. Pomaga w tym też rozwijanie akceptacji dla tego, co jest i dawanie innym ludziom prawa do tego, aby byli tacy, jak chcą i działali zgodnie z własnym wyborem. Trzeba zwyczajnie puścić potrzebę kontroli nad światem i zająć sobą. Tylko sobą.
Pomaga jak zawsze podnoszenie samooceny. Człowieka, który kocha siebie, rzadko kiedy coś wyprowadza z równowagi. Odnajduje radość w życiu i relacjach, które automatycznie stają się bardziej zrównoważone. Łatwiej uwalnia się od poczucia winy i daje sobie prawo do bycia sobą – z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przestaje przepraszać za wszystko. Przynosi to mniej konfliktów, daje więcej spokoju i sympatii. A wreszcie – kochanie siebie uwalnia od niepotrzebnego nadużywania zmysłów w iluzorycznym poszukiwaniu radości. W gruncie rzeczy hulaszczy tryb życia jest próbą zagłuszania bólu i poczucia winy. Kiedy kochamy siebie i żyjemy w zgodzie ze światem nie potrzebujemy zagłuszaczy.
Na koniec chcę zwrócić uwagę na jeden fakt. Kiedy czytamy o długu związanym z przemocą, zakładamy najczęściej, że taki człowiek sam może doświadczać przemocy w obecnym wcieleniu. Jako kary za to, co zrobił. To tak nie działa. Karma jest lekcją, a nie bezmyślnym odwetem w grze „oko za oko”. Człowiek częściej zmaga się z poczuciem winy i wewnętrznym bólem, jakby karał sam siebie. A obok doświadcza złości i ma ochotę „zdemolować” rzeczywistość. To wszystko kieruje go w stronę zrozumienia i uwolnienia agresji, zastąpienia jej współczuciem, dobrocią i wspieraniem innych. Wyłupanie oka za oko nie przynosi niczego sensownego. Natomiast pełna współczucia praca dla innych już tak. W tym zawiera się mądrość karmicznej nauki.







