Noworocznie

Przed nami 365 nowych, świeżutkich dni. Czystych i gotowych na wypełnienie najpiękniejszymi myślami. Jak nowiutki, pachnący zeszyt, w którym zapisujemy złote myśli lub rysujemy kolorowe obrazki. Początek roku jest jak nowa sukienka albo nowe buty, w których możemy iść na spacer z dumą prezentując swój wygląd i ciesząc się świeżością. To ten rodzaj nowości, który wszyscy lubimy, ponieważ kryje w sobie mnóstwo wszelkich możliwości i napełnia nadzieją, że rozwijająca się przed nami całkiem nowa ścieżka przyniesie wspaniałe doświadczenia. I tak, jak lubimy ubierać nowe ubrania, tak zwykle lubimy wchodzić w nowy etap czasu.

To umowne – jak wszystko w życiu człowieka. Bo można wejść w nowe wibracje w dowolnej dacie. Jednak pierwszy dzień stycznia daje nam wsparcie setek innych ludzi, którzy z nadzieją witają nowy kalendarzowy czas i planują żyć piękniej, lepiej, mądrzej niż wcześniej. Ta otwierająca się przed nami nowa przestrzeń wydaje się być wyjątkowo kuszącym projektem do wypełnienia najlepszymi rzeczami. Jest w tym pewna magia oparta na wierzeniu, że Nowy Rok to coś zupełnie innego niż ten, który się kończy. Zabawne jest to stawianie wyraźnej granicy o północy ostatniego dnia grudnia.

A w praktyce Ziemia po prostu się obraca i krąży wokół słońca. Co 365 dni trafia w ten sam punkt orbity. Nic nowego, a jednak dla nas to okazja do wiwatowania, puszczania fajerwerków i przeżywania w uniesieniu, jakby to był wyjątkowy czas. Uwielbiam wszelkie celebracje, więc każdy pretekst uznam za dobry do tego, by się cieszyć i świętować. Czasem tylko w zadumie zastanawiam się, co może się zmienić po tym, jak wskazówki zegara miną północ jednego dnia, by rozpoczął się drugi? Trwamy sobie, mijają minuty, godziny, tygodnie i lata. Żadna godzina ani data nie wydaje się bardziej magiczna.

A jednak otwierają się niesamowite portale, oznaczone najczęściej mocarnymi liczbami mistrzowskimi. I trudno nie wierzyć w ich moc, kiedy doświadczamy potęgi liczb we własnym polu energetycznym. Dlaczego zatem nie miałyby działać dla Ziemi? Przejście z jednego roku w drugi, chociaż niezauważane w przyrodzie, uświęcone przez człowieka wiwatami także musi działać. Ludzkie myśli stwarzają światy. Dopóki wierzymy, że z wybiciem północy zadziewa się magia, to napędzamy ją mocą swojej wiary. A do tego dochodzą setki życzeń i świeże projekty nowego sposobu samo realizacji.

Tak ogólnie nie jestem zwolenniczką noworocznych postanowień ani jakichkolwiek innych dalekosiężnych obietnic, ponieważ wywołują one w człowieku poczucie presji i zniechęcają do działania. Prawdziwe szczęście przejawia się w momencie, kiedy uczciwie możemy powiedzieć sobie: „nic nie muszę, wszystko mogę”. Z drugiej jednak strony warto – bez postanowień i obietnic – tak zwyczajnie od tej chwili, kiedy poczujemy chęć, wprowadzić do swojego życia coś wspaniałego, co zabarwi nasze dni najpiękniejszymi kolorami. To może być dowolny rytuał, praca z Aniołami, proces w Kronikach Akaszy czy zwyczajny świadomy prysznic, którym zmywamy z siebie wszystkie troski. Warto, bo to my mamy moc sprawiania, że nasze życie zmienia się na lepsze.

Kiedy zaczyna się Nowy Rok, mamy w sobie zapał i chęć, aby od dzisiaj żyć inaczej, piękniej, mądrzej, wspanialej. Można wykorzystać tę energię i spontanicznie zrobić dla siebie coś dobrego. Zamiast obietnic i planów, zamiast postanowień, można zacząć od pierwszego kroku w stronę podniesienia nastroju, poprawy humoru, wzmocnienia własnych wibracji. Można zwyczajnie powiedzieć sobie na przykład: „nie przejmuję się tym, na co nie mam wpływu”. I powtórzyć to następnego dnia i kolejnego. Za każdym razem, kiedy zobaczymy smutne rzeczy, możemy tak właśnie zdecydować i pójść dalej, do tego co dobre i jasne. Któregoś dnia to stanie się już normą. Pozytywnym nawykiem. Nie generalizuję, bo każdy z nas jest inny, ale wiem, że dla niektórych wprowadzenie takiego prostego wyboru znaczy więcej niż codzienne bieganie. Nasze zdrowie to nie tylko praca mięśni, ale też jakość myśli i poglądów.

Bardzo często bywamy smutni czy nieszczęśliwi tylko dlatego, że dominują w nas negatywne refleksje i emocje. Uważam, że początek roku to doskonała okazja, by zrobić przegląd wszystkich niekorzystnych przekonań i zrobić z nimi porządek. Na przykład może nam brakować wiary w siebie, możemy siebie nie doceniać i wyłapanie tego oraz przekodowanie powinno przynieść dobre efekty. Po paru tygodniach zaczniemy jaśniej patrzeć na świat i doświadczać pięknych rzeczy. Podnoszenie samooceny zmienia jakość życia na lepsze w sposób dosyć wyraźny i działa we wszystkich obszarach: w finansach, w związkach, w zdrowiu.

Polecam też zrobienie przeglądu swoich pretensji do ludzi i świata. Warto wypisać wszystkich, którym nie wybaczyliśmy doznanych krzywd i po kolei zrobić medytacje wybaczające lub wykorzystać inną metodę, by oczyścić swoje pole energetyczne z żalu i gniewu. Wybaczenie to potężny proces uzdrawiający ciało i duszę. Uwolnienie przeszłości i odpuszczenie innym całego zła rozświetla naszą przestrzeń. Przynosi ulgę i wolność od negatywnych energii. Robi miejsce na dobro i miłość.

Moim zdaniem ważne jest każde indywidualne odkrycie tego, co najbardziej nam przeszkadza i tego, jak można to zmienić. Może przeszkadza nam nadwaga – wówczas pomysł ćwiczenia, biegania albo wprowadzenia diety okazuje się całkiem korzystny. Może brak znajomości języka obcego – wtedy plan systematycznej nauki przyniesie pożądane efekty. Może przemęczenie – w takim przypadku warto zorganizować sobie staranniej terminarz i wprowadzić równowagę między praca a odpoczynkiem. Jednak powtórzę, że robienie czegoś od razu, kiedy pojawi się pomysł, jest skuteczniejsze niż planowanie.

Przed nami 365 nowych, świeżutkich dni. Warto je wypełnić pięknymi obrazami i marzeniami. Warto je spędzać z uśmiechem na ustach i radością w sercu. Warto każdego dnia dawać sobie mnóstwo miłości, uwagi, szacunku i ciepła – tak, samemu sobie. A potem warto też dzielić się z innymi uśmiechem, wsparciem i życzliwością. Warto zauważać piękno i dobro i powielać je, zasilać myślami, aby było go jak najwięcej. I tego Wam życzę, by w Nowym Roku każdego dnia otaczało Was piękno dobro i szczęście.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 729
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu