Zawziętość

Konflikt w relacji jest zawsze tworzony przez dwie osoby. I jasne jest, że każda uważa siebie za tę, która ma rację. Czasem bywa tak, że faktycznie jedna strona konfliktu zostaje bardziej pokrzywdzona, a jej rola ogranicza się do swoistej obrony. Ale warto też pamiętać, że jeśli w istocie nic złego nie robimy, to zapewne przyciągamy atak jakąś luką w poczuciu wartości. To nie wina. Zresztą bardzo nie lubię rozpatrywać czegokolwiek w kategorii winy. W istocie wszyscy jesteśmy całkowicie niewinni. Doświadczamy tylko rozmaitych sytuacji. Tak czy owak, jeśli coś dzieje się w relacji, to bardzo często jest to dla nas lekcja mądrości, tolerancji i oczywiście wybaczenia.

Zatem mniej tu jest istotne: „kto zaczął?”, czy też „kto zawinił?”, „kto sprowokował”. Ważne, by umieć wybaczyć. Przede wszystkim w sobie, na poziomie energetycznym. Ale także realnie w zewnętrznym świecie. Największą umiejętnością jest zrozumienie pobudek drugiej strony i zaproponowanie pojednania. Albo przyjęcie reki wyciągniętej do zgody. Moim zdaniem piękne i bardzo potrzebne zjawisko. Ludzie, którzy się godzą między sobą, poruszają niesamowicie energię wszechświata i wykonują skok kwantowy w rozwoju. Nie bez powodu jedną z najcenniejszych mądrości ludzkości jest stwierdzenie: „zgoda buduje”. Zmiana wibracji w tym zjawisku jest niemal namacalna.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu czasem spotykam się z odmową pojednania czy wybaczenia. Jest to zdumiewające, jeśli wiemy, ile zła wyrządza zawziętość. Po pierwsze niszczy zdrowie osoby, która nie chce lub nie umie wybaczyć. Dając sobie prawo do przejścia całego procesu gniewu i żalu, powinniśmy dla własnego dobra jak najszybciej uwolnić się od tych energii. Wybaczyć. Aby nie chorować. Aby nasza energetyka była czysta.

Po drugie – wybaczenie wspaniale oczyszcza i wznosi energię całej Ziemi. Każdy akt odpuszczenia podnosi wibracje naszej planety dokładając swoją cegiełkę do jej świetlnej struktury. Po trzecie – nawet jeśli nie chcemy przyjaźnić się z osobą, z którą weszliśmy w jakiś konflikt, poczucie uporządkowania relacji przynosi wewnętrzne ukojenie. A często pojednanie prowadzi nawet do zgodnej współpracy z tym człowiekiem. Przecież temat wybaczenia bardzo często dotyka związków partnerskich czy przyjacielskich. Albo relacji w pracy. Nie od każdego układu możemy uciec na koniec świata. Lepiej, milej i wygodniej mówić sobie z uśmiechem „dzień dobry”, niż z fochem przechodzić na drugą stronę ulicy. Cóż, dobrodziejstwo wybaczania jest ogromne.

Jednak zawziętość istnieje. Znam osoby, które nie są gotowe wybaczyć nawet po wielu latach. Myślę, że często jest to kwestia braku świadomości. Ludzie czasem chcą karmić się adrenaliną i wymyślać rozmaite formy zemsty i odwetu. Przecież także literatura i filmografia jest pełna historii opartych na wieloletnim pielęgnowaniu gniewu i żalu, by ostatecznie dać im upust w spektakularnym odwecie. W ślad za tym wielu ludzi nie umie odmówić sobie wątpliwej satysfakcji z rozliczenia i odpłaty.

Zawziętość rodzi się najczęściej z niezrozumienia, że wszyscy jesteśmy Jednym. Ale także z bezradności wobec własnego gniewu, który wydaje się silniejszy niż wszystko inne. Bywa przecież i  tak, że zdroworozsądkowo chcemy wybaczyć, podejmujemy decyzję, że raz na zawsze wyrzucamy cały ten bolesny śmietnik ze swojego serca, a emocje nie pozwalają. Boksujemy się z nimi  tak długo, dopóki nie znajdziemy dla siebie skutecznego sposobu, by wziąć górę nad tym, co czujemy. Czasem długo nie jesteśmy gotowi na proces odpuszczenia. To bardzo indywidualne. Jednak jeśli trwa to wiele lat, to warto sobie uświadomić, że z każdym upływającym dniem zwraca się to coraz bardziej przeciwko nam. Czasem rani nasze ciało chorobą w sposób nieodwracalny. Zawziętość nikomu nie służy. A mimo to istnieje.

Obserwuję to w wielu rozmaitych przypadkach moich klientów patrząc z boku, ale zdarzyło się to jeden raz i mnie. Nie jestem konfliktowa. Godzę się spontanicznie, bo nie lubię napiętych relacji z nikim. Taka moja natura. Chociaż daleka od konformizmu, pozwalam ludziom mieć inne zdanie i z naiwnością godną lepszej sprawy wierzę, że można żyć w zgodzie, wyznając wiarę w innego Boga. Wszechświat pokazuje, że jednak nie zawsze.

Sytuacja, kiedy na darmo wyciągnęłam rękę do zgody, wydarzyła się całkiem niedawno. To ja sprowokowałam konflikt, ponieważ stanęłam w obronie kogoś innego. Zwróciłam pewnej osobie uwagę, że swoim zachowaniem krzywdzi innego człowieka. Osoba miała inne zdanie, uważała, że zadawanie bólu jest wychowawczo pozytywne. Obraziła się, ale kiedy ją po kilku dniach życzliwie zagadnęłam, zgodziła się kontynuować naszą przyjazną relację. W grzecznej rozmowie uzgodniłyśmy, że każda zostanie przy swoim punkcie widzenia. Nie było powodu do obrażania się. Jakież było moje zdziwienie, kiedy nagle bez uprzedzenia wyrzuciła mnie ze znajomych, zablokowała i zaczęła oczerniać wśród znajomych, którzy ochoczo donosili mi jej słowa.

Bardzo klarowny przykład silnego poczucia winy i odczuwania zagrożenia. Odcięcie się ode mnie było jak wsadzenie głowy w piasek. Nie jestem groźna. Nie jestem kłótliwa. Nie bywam mściwa. Jak większość z nas. Takie zagrożenie jest iluzoryczne i bierze się z ogromnego, bolesnego wstydu. Zablokowanie na portalu społecznościowym daje złudną barierę, poza którą można się ze swoim wstydem schować i poczekać cierpliwie aż się wypali.  Jak już wspominałam, poczucie wstydu rodzi agresję, która zwraca się przeciwko temu, kto ten wstyd wywołał. Rozumiem cały ten mechanizm i spodziewam się, że w tym wcieleniu do pojednania nie dojdzie. Nieświadomie dotknęłam bolesnej rany bardzo zakompleksionej osoby. Ale nie usprawiedliwiam się, ponieważ dzisiaj zrobiłabym to samo. Występuję otwarcie, choć grzecznie w obronie innych.

Rozumiem też, że taka osoba potrzebuje bardzo dużo czasu, ponieważ dominuje tu poczucie wstydu, a nie zranienie. Gdybym tę osobę uderzyła, obraziła, poniżyła publicznie, wówczas czułaby gniew. Gniew wygasa i dość szybko u świadomych osób pojawia się przestrzeń do wybaczenia. Tymczasem ja tę osobę zawstydziłam, ponieważ pokazałam jej, że doprowadziła kogoś do łez. Wszystkie jej argumenty były nic nie wartą racjonalizacją, ponieważ nie ma na świecie usprawiedliwienia dla bezinteresownego ranienia drugiego człowieka. Ta osoba widzi to, kiedy staje w swojej Prawdzie. Widzi i czuje przemożny wstyd z powodu wyrządzonego zła. Wstyd jest inną jakością niż gniew. Boli potwornie i jest podstawowym czynnikiem rodzącym zawziętość. Aby puścić te emocje, trzeba przede wszystkim wyrzucić do kosza całą fałszywą racjonalizację i wybaczyć samej sobie wyrządzone drugiemu zło. A potem powiedzieć skrzywdzonej osobie: „przepraszam”.

A co, jeśli taka osoba odcina się od wszystkich, których skrzywdziła? A co, jeśli pali za sobą wszystkie mosty do poproszenia o wybaczenie? A co jeśli uparcie wmawia sobie, że zadawanie bólu drugiemu człowiekowi jest dla niego dobre i rozwijające? A co jeśli wmawia sobie to tak długo, że zaczyna w to wierzyć? A co jeśli zakłamuje rzeczywistość, bo nie umie stanąć twarzą w twarz z prawdą? Takie rzeczy się dzieją. Dlatego na świecie jest tyle zawziętości.

Reasumując, jakość ta jak zwykle jest tylko wyrazem ludzkiej słabości i nieumiejętności kochania siebie. Człowiek o wysokim poczuciu wartości umie nie tylko wyciągnąć rękę do zgody, umie nie tylko otworzyć się na pojednanie, ale rozumie też, że wszystkie nasze relacje to tylko gry międzyludzkie. Można je dowolnie kształtować, wybierając sobie przyjaciół wśród tych, którzy z nami rezonują. I odsuwając się od tych, z którymi nie możemy znaleźć wspólnego języka. Co ważne – człowiek dojrzały i świadomy umie wybaczyć wszystko, widząc w drugiej osobie człowieka. Tylko człowieka. Lub aż człowieka, który zawsze i bez względu na wszystko zasługuje na wybaczenie.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 621
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu