Samostanowienie

To najważniejsza zasada i najważniejsze prawo ludzkości na Ziemi – prawo samostanowienia. Równie ważne może być jedynie prawo do rozwoju wewnętrznego, co w gruncie rzeczy wzajemnie się splata. Schodzimy tutaj, aby za pomocą suwerennych decyzji określać Kim w Istocie Jesteśmy. Dokonujemy określonych wyborów i w ten sposób kształtujemy swoją energetykę i swój osobisty kod duchowy. To co wybieramy, pokazuje na jakim jesteśmy etapie i jakich jeszcze lekcji potrzebujemy do osiągnięcia doskonałości. Niektóre wybory przynoszą duszy potrzebne doświadczenia i – jak pisałam kiedyś – nie ma złych decyzji. Każda reprezentuje nas i jest z nami harmonijna. Jeśli ktoś obok postrzega to inaczej, to dlatego, że nasz wybór nie harmonizuje z jego energetyką.

Rozwijając siebie, wzrastając duchowo, możemy zmieniać spojrzenie na wiele rzeczy – to naturalna ewolucja. Nie musimy więc być uparcie przykuci do żadnej teorii. Czytamy książki, artykuły, chodzimy na szkolenia, prowadzimy dyskusje, szukamy autorytetów i zadajemy im pytania, a wszystko po to, by zbudować swoje unikalne podejście do życia. Jednak zdecydowanie najważniejsze jest to, by nasz światopogląd był tylko nasz, byśmy w oparciu i nabytą wiedzę i doświadczenie podejmowali swoje własne decyzje, nie oglądając się na to, co zrobiłby ktoś inny.

Samostanowienie dotyczy też codzienności, nie jest więc zarezerwowane dla adeptów duchowych ścieżek. Istnieją ludzie, którzy nie czytają żadnych książek, a ich światopogląd kształtują pogaduszki z sąsiadami przy piwie. Oni także mają prawo do samostanowienia i zresztą spontanicznie z niego korzystają układając swoje sprawy. Na tym polega podążanie życiowymi ścieżkami. Każdego dnia ludzie dokonują wyborów – gdzie podjąć pracę, czy wyjechać za granicę, do którego lekarza udać się na badanie, czy wyjść za mąż. Każda decyzja jest najlepsza na dany moment, ale kluczowe jest samodzielne dokonanie wyboru. Można porozmawiać, popytać, przemyśleć temat, ale samodzielność polega na tym właśnie, że w którymś momencie zapada decyzja.

Jeśli jest tylko nasza, to ma też taką zaletę, że nikogo nie obciążamy odpowiedzialnością za ewentualne konsekwencje i za to, co się zadzieje później. To nasze życie i to my powinniśmy świadomie je kształtować. Czasem ktoś próbuje zmusić inne osoby, by powiedziały, co ma zrobić. Doświadczają tego powszechnie wróżki stawiające karty. Ktoś dzwoni, płaci i wymaga, by inna osoba powiedziała, co dokładnie zrobić. Tak działa świadomość ubóstwa i potem ma pokrętną wymówkę: to ona mi kazała. Oddawanie innym władzy nad naszym życiem bywa często ogromnie wygodne, ponieważ uwalnia nas od odpowiedzialności za nasz rozwój.

Każda decyzja jest ruchem energetycznym, który uruchamia przepływ. Tworzy się pasmo wibracji, które układa pojedyncze wątki przyszłości. Są one stale w ruchu i podlegają każdej zmianie wibracji, która pojawia się w myślach człowieka. Jeśli przychodzi zwątpienie i ochota, by wycofać się z podjętej decyzji, pasma energii słabną i plączą się, aż do całkowitego rozpadu. Jeśli wytrwale podążamy wybraną drogą, pasma stają się mocniejsze, gęstnieją i zaczynają kształtować określoną rzeczywistość. Im więcej pozytywnych myśli płynie za decyzją, tym bardziej wyraźny kształt się krystalizuje. W tym kontekście łatwo pojąć, dlaczego nie istnieje nic takiego jak stuprocentowa prekognicja. W danej chwili można zobaczyć tylko częściowo ukształtowane pasma, które mogą się rozsypać – wystarczy zmienić decyzję. Łatwo też zrozumieć, dlaczego i jak tworzymy swoją rzeczywistość.

Świadomość prosperująca nigdy nie przekonuje nikogo do swoich poglądów, ponieważ w ten sposób naruszyłaby prawo człowieka do własnych decyzji i do indywidualnego zabarwiania siebie określonymi emocjami. Narzucanie swojego zdania jest blokowaniem rozwoju duchowego, dlatego jak ognia należy unikać wszystkowiedzących nauczycieli, którzy rozkazują nam, co mamy robić, jak myśleć lub czego nie robić. Dobry nauczyciel duchowy pozostawia adeptowi niczym nie skrępowaną samodzielność, mówiąc: „ja doświadczyłem tego i tego – to było słodkie, to gorzkie, ale wybierz sam, bo to twoje życie”.

Ogólnie rzecz biorąc na tym polega każda nauka rozwoju i każde uzdrawianie. Nauczyciel lub terapeuta pokazuje swoje sprawdzone metody po to, by podzielić się doświadczeniem. To jak dzielenie się kawałkiem razowego chleba – częstujemy. Ktoś zje ze smakiem, a ktoś odmówi: „nie lubię razowca, jem tylko bułki”. Ktoś jeszcze inny powie: „lubię, ale nie jestem głodny” – to nie ten czas, może innym razem będzie energetycznie gotowy. Każdy jest we właściwym miejscu i czasie. Samostanowienie to prawo do wyboru szkolenia i terapii wtedy, kiedy nam odpowiada. Niedojrzały nauczyciel to ten, który w strachu przed utratą zarobku namawia, aby spróbować wbrew temu, co czujemy. Tym bardziej nie jest godny polecenia nauczyciel, który stosuje manipulacje emocjonalne i wywiera nacisk na potencjalnego ucznia: „a czemu się boisz? a czemu uciekasz? a czemu nie chcesz się uzdrowić? Dorośnij!”.

Danie przyzwolenia człowiekowi na samostanowienie wymaga prawdziwej duchowej dojrzałości. A przede wszystkim wymaga wysokiego poczucia wartości. Jest to więc swoisty tester każdego, kto nazywa siebie nauczycielem. Wystarczy od niechcenia powiedzieć potencjalnemu mentorowi, że byliśmy na cudownym warsztacie u cudownej osoby, która jest mniej lub bardziej konkurencją owego mentora. Jeśli powie: „świetnie, cieszę się, że masz dobre doświadczenie” – to osoba dojrzała duchowo, której obce są niskie emocje zazdrości i dla której ważne jest dobro ucznia. Jeśli oburzy się i skrytykuje najpierw naszą głupotę, a potem niską jakość cudzego szkolenia – to zapala się tu wielkie czerwone światło i polecam brać nogi za pas czym prędzej. Jest to ważna informacja, że taki człowiek nie da nam prawa do decydowania o sobie, ponieważ w tym właśnie momencie skrytykował nasz suwerenny wybór. Ktoś kto nie daje nam prawa do samostanowienia, niczego nas nie nauczy.

Jeśli ktoś zamknie nas w pieczarze i zmusi do medytacji, to nasza medytacja nie przyniesie żadnej korzyści. Rozwój pojawia się wtedy, kiedy z własnej i nie przymuszonej woli wybieramy …. coś. Wybieramy medytację albo udział w pijackiej imprezie. To nasza wolna wola przesądza, ponieważ to decyzja jest ruchem energetycznym. Jeśli nie ma decyzji, a jest przymus – nie ma rozwoju. Człowiek zmuszony do polerowania podłogi świątyni nie gromadzi żadnej zasługi. Zasługa powstaje wtedy, kiedy adept sam podejmuje decyzję i zamiast iść na plażę, klęka i myje posadzkę przed posągiem Mistrza.

Bywały oczywiście jeszcze gorsze formy zniewolenia pod fałszywą maską duchowości. Zmuszanie do pobierania jedynie słusznych nauk filozoficznych jest znane od tysiącleci. Ta najbardziej popularna forma manipulacji grupami społecznymi jest nazywana najczęściej religią lub – w mniejszej skali – sektą. Nauczyciel, który mówi: „tylko ja mam rację, a cała reszta to poganie, oni się mylą”, nie jest godny słuchania. Ktoś, kto nie daje nam prawa wyboru i korzystania z rozmaitych form i metod rozwoju, nie jest duchowym nauczycielem, lecz potencjalnym twórcą sekty, a w łagodnej wersji – towarzystwa wzajemnej adoracji. Tylko poprzez wybieranie spomiędzy wielu opcji i tylko poprzez doświadczanie różnych metod – określamy Kim W Istocie Jesteśmy. Tylko tak wzrastamy – poprzez podejmowanie suwerennych decyzji. Poprzez samostanowienie.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 609
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu