Przebudzenie 20

Jedną z dużych przeszkód na drodze rozwoju jest tkwienie w stereotypach. Czasem trąca to ogromną bezmyślnością adepta duchowej ścieżki, ale może jest tylko spontaniczne lub oparte na zaufaniu do kogoś, kto udaje przewodnika, a nie posiada odpowiedniej wiedzy. Wyłapuję takie mity i piszę o nich, ale one są nieśmiertelne. Za mało nauczycieli zwraca na to uwagę. Być może tak musi być. Widzę w tych mitach bramy, przez które każdy musi przejść na własną rękę. I chociaż z radością wzięłabym każdego pod ramię, by omijał takie pułapki, to przecież jest niemożliwe.

Nie tak dawno pisałam o pokorze. Pokora z definicji to uniżoność. Do pokory zachęcają nas tacy ludzie, którzy chcą nas kontrolować i rzucać przed sobą na kolana. To, że taki człowiek ma niskie poczucie wartości to oczywiste. Ale czy nie jest oczywistym, że skoro nas popycha do jakiegoś uniżonego zachowania, to jako nasze lustro wyraźnie pokazuje, że i my mamy z tym problem?

Pokora jest inną nazwą bogobojności i służalczości. Braku asertywności i własnego zdania. Braku wiary w siebie. Pokora bije się w piersi z pokutnym: „moja wina” i „nie jestem godzien”. Od wieków manipulują tak ludźmi przywódcy różnych religii, wyznań i sekt. Jest to zaprzeczeniem prawdziwej boskiej natury człowieka. Pokorę wymyślono właśnie po to, by zablokować duchowe wzrastanie i mieć „maluczkich” pod kontrolą.

Przecież oświecenie pojawia się wtedy, kiedy człowiek urzeczywistni w sobie stan buddy, który w nim tkwi od zawsze. Przecież ascendencja to uświadomienie sobie swojego boskiego dziedzictwa i faktu, że bycie Boskim Dzieckiem to nasza esencja. Jesteśmy kroplą boskości. Nie doświadczymy iluminacji, jeśli tę boskość postawimy gdzieś poza sobą, bo nie można stać się kimś innym. Można tylko odkryć coś w sobie. Przebudzenie jest uświadomieniem sobie, że wszystko jest dokładnie w nas, w naszym centrum. Że cali jesteśmy Jednością z Najwyższym Źródłem.

Jednym z paskudnych i modnych ostatnio stereotypów jest hasełko „stawania w swojej prawdzie”. Wydaje się takie wyszukane i mądre, a jest oczywistą pułapką mroku. Ten kto każe Wam „stanąć w prawdzie”, oczekuje, że przyznacie się do błędów, słabości i pomyłek. Jest to tym samym, czym pokorne pochylenie głowy i bicie się w piersi. Naprawdę tak trudno to zobaczyć? Przecież to ma odciąć człowieka od jego boskiej natury i posadzić w kącie, z którego może z zazdrością podziwiać innych.

Chcę bardzo wyraźnie przypomnieć prostą zasadę rozwoju. Podstawowym zadaniem każdej duszy, która schodzi na Ziemię, jest kochanie siebie. Życie jest wielobarwną drogą przypominania sobie swojej boskiej natury. To, co Was wzmacnia, podnosi, rozświetla, energetyzuje – pochodzi ze Światła. To, co Was zawstydza, poniża, dewaluuje – pochodzi z mroku i blokuje Wasze wzrastanie. Celem rozwoju jest odkrywanie w sobie mocy, blasku i miłości. Wszystko, co wywołuje wyrzuty sumienia i żąda naprawiania siebie, jest ślepą uliczką.

Człowiek ma twórczą naturę i spontanicznie dąży do postępu. Nikt normalny nie tkwi w błędnym działaniu, mając wiedzę i możliwość zmiany na lepsze. Nie trzeba go zmuszać do tego wywołując w nim poczucie winy. Poczucie winy jest wrogiem wysokiej samooceny. Niczemu nie służy. Jeśli chcemy pomóc innej osobie, wzmacniamy w niej Światło i piękno, obdarzamy miłością i podpowiadamy narzędzia, sposoby, możliwości, dzięki którym może lśnić jeszcze bardziej.

Modne hasełka przypadają do gustu osobom, które czują się gorsze od innych. Podświadomie rezonują z żądaniem „stawania w prawdzie”, bo czują się złe, grzeszne i potrzebują bicia się w piersi. Potrzebują zostać poniżone i ukarane. Dlatego – jak napisałam wcześniej – tacy ludzie nie uwierzą mi, kiedy mówię, że są doskonale boscy. Nie uwierzą, że pokora jest manipulacją mroku. Muszą przejść przez bramę samobiczowania i upokorzenia. Być może nawet wiele razy. Do czasu aż doświadczą przebudzenia na poziomie serca i poczują, że jedyną prawdą, w jakiej człowiek może stanąć, jest świadomość własnej niewinności i Boskiej Doskonałości. Kto jest gotowy, by uznać swoje wewnętrzne Światło?

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 616
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu