Niezależność od świata

Kiedy w wysokich wibracjach pytam o to, co ważne dla mojego zdrowia i dobrego samopoczucia, dostaję odpowiedź: „niezależność”. Uważam, że to przekaz nie tylko dla mnie, ale i dla innych osób, dlatego zdecydowałam się tym podzielić. Ale koniecznie trzeba zacząć od zrozumienia znaczenia tego słowa. Myślę, że wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste, ponieważ ja też w pierwszej chwili podniosłam brwi ze zdumienia. Jestem jedną z najbardziej niezależnych osób na świecie, dlaczego zatem taka sugestia?

Niezależność wiążemy najczęściej z pieniędzmi. Czasem także z obowiązkami wobec bliskich – małych dzieci, chorujących rodziców. Ludzie czują się często uwiązania na sto sposobów. Nawet praca zarobkowa, chociaż obdarza nas finansowym bogactwem, bywa odbierana jak kajdany na rękach. Nie mam takich dylematów. Zarabiam na siebie, mam dorosłe samodzielne dzieci, wykonuję pracę, którą naprawdę lubię i sama ustalam sobie grafik. Nie jestem od nikogo zależna.

Ale nawet, jeśli ktoś jest w innej sytuacji, warto sobie uzmysłowić, że wszystko mamy w naszym umyśle. Przykładowe zajmowanie się małymi dziećmi, chociaż uniemożliwia nam wiele rzeczy, może być traktowane jako inwestycja w miłość i rodzinę – bez poczucia uwięzienia. Opieka nad kimś chorym to nie musza być ciężkie kajdany, ale spłata karmy i świadomość poprawy własnej energetyki. Pracą można się cieszyć, a jeśli nie lubimy tego, co robimy zawodowo, to koniecznie trzeba to zmienić! Koniecznie. Nikt nie jest tutaj za karę.

Na pewno nie jest proste, by z dnia na dzień zmienić optykę w stosunku do czegoś, co nas ogranicza, ale z całą pewnością jest to możliwe. Wystarczy cierpliwie dzień po dniu zmieniać swój stosunek do tematu, powtarzając sobie dobre słowa czy zdania i programując siebie w pozytywny sposób. Bardzo pomaga w tym – sprawdziłam – podnoszenie poczucia wartości i powtarzanie sobie każdego dnia, że zasługujemy na wszystko co najlepsze. Trudne obowiązki przestają być karą. Stają się tylko czynnością, poza którą świeci słońce, śpiewają ptaki, a ludzie uśmiechają się do nas z miłością.

Dodam, że te najtrudniejsze wyzwania, właśnie takie jak opieka nad kimś ciężko chorym, są najczęściej lekcją nie tyle cierpliwego zaciskania zębów, ale wypełniania siebie miłością do siebie i do tej osoby, której zmieniamy brudne pieluchy. Kiedy poczujemy w sobie zadowolenie z tego, ile dobra niosą nasze dłonie drugiemu człowiekowi, kiedy z miłością potrzymamy jego rękę w swojej, szybciej spłacimy dług karmiczny, jakiego najpewniej doświadczamy.

Wracając do kwestii niezależności – jest ona czymś więcej niż wyjściem poza uwiązanie w obowiązkach. Jestem przecież naprawdę niezależna od nikogo i niczego, a jednak… odbieram wpływy świata zewnętrznego o wiele bardziej, niż trzeba. Nazywa się to nadwrażliwością. Bycie niezależnym to bycie wolnym od cierpienia, spowodowanego tym wszystkim, co dzieje się wokół nas. To uwolnienie samej siebie od przejmowania się i zamartwiania. Myślę, że wiele osób ma z tym problem podobnie jak ja. Reagujemy na politykę. Na wiadomości o przemocy. Na informacje o podwyżkach, kradzieżach czy oszustwach. Nawet na złą pogodę.

Z jednej strony wydawać by się mogło, że jako cząstka tego materialnego świata nie możemy być z kamienia. A z drugiej – wcale nie chodzi o to, by być gruboskórnym. Rzecz w tym, by świadomie nie pozwalać, aby wszystkie negatywne energie wirujące w rzeczywistości zabierały nam radość życia. Bo nasza radość jest zbyt cenna, by ją tak po prostu oddawać. To jakość, która w znaczący sposób wpływa na nasze fizyczne zdrowie. Kiedy zamartwiamy się i przejmujemy wszystkim dookoła – sami szkodzimy sobie i to na poziomie tym namacalnym, cielesnym. Nasze ciało bardzo tego nie lubi.

Bez względu na wszystkie słodkie teksty typu „bądźcie błogosławieni nadwrażliwi”, nie dajmy się zwieść iluzji, że przewrażliwienie jest dobre, bo nie jest. Osobom wrażliwym jest zawsze trudniej i zawsze bardziej chorują. Aby przetrwać, musza nauczyć się tworzenia dystansu do wszystkiego, co ich nadmiernie porusza. Trudna to sztuką – nadal ją ćwiczę – ale warta uwagi. Nauczyłam się mantry „jest jak jest”, która uwalnia mnie od rozpaczy z powodu rozczarowania światem, ludźmi, pogodą, zdarzeniami.

Świat niestety wcale nie jest taki, jak bym sobie życzyła. Wierzę w miłość i dobro, a muszę żyć w kraju, w którym panoszy się faszyzm, nacjonalizm, zakłamanie i prostactwo. I mogę się na tym skupiać i płakać nad tym, aż do kolejnego zawału, a mogę zwyczajnie wziąć głęboki oddech i powiedzieć spokojnie: „jest jak jest”. A potem posłuchać śpiewu ptaków, zrobić komuś potrzebującemu Reiki, poczytać dobrą książkę, napisać coś pozytywnego, pogadać z fajną przyjaciółką. I w ogóle nie zajmować się polityką. Niech sobie ludzie żyją jak chcą i ja będę sobie żyła po swojemu.

W ten sam sposób próbuję radzić sobie z codziennością, która nie zawsze układa się zgodnie z moimi marzeniami. Zamiast skupiać się na rozczarowaniach i drobnych kłopotach, staram się szukać tego, co dobre i piękne. Zwykle bez problemu coś się znajdzie. Przyznaję się, że jeszcze nie zawsze udaje mi się od razu zmienić optykę. Jeszcze czasem gubię radość. Właśnie dlatego dostaję „z góry” podpowiedź, by uniezależnić się od świata zewnętrznego. Przecież wszystko, co najpiękniejsze jest w nas. Miłość jest w nas. Piękno jest w nas. Dobro jest w nas. Niepotrzebnie szukamy tego na zewnątrz i finalnie cierpimy, bo świat nie zawsze manifestuje dobre rzeczy. A w nas w środku schowały się najwspanialsze cuda. I tam zawsze znajdziemy raj.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 748
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu