Inner Light
Cytaty Mistrzów Duchowych
Kiedy zaczynamy swoją fascynującą podróż unikalną ścieżką rozwoju wewnętrznego, szukamy wskazówek i nauczycieli. Być może wcale nie powinniśmy, bo najlepszy przewodnik jest w naszym sercu – wewnątrz nas. Intuicja bezbłędnie podpowie to, co już wiemy, wskaże naszą niepowtarzalną drogę. Inni ludzie pokażą nam swoje ścieżki, a nie nasze, bo każdy przecież słucha samego siebie. Po co zatem słuchać innych lub czytać to, co mają do powiedzenia? My mamy w sobie całą wiedzę, jaka jest nam potrzebna do rozwoju. Można ją odkryć i wykorzystać.
A z drugiej strony na tak ważnej drodze jak wewnętrzne wzrastanie przewodnictwo jest ogromnie ważne i słuchanie nauczycieli wydaje się moim zdaniem nieodzowne. Nikt nas nie powstrzyma, by sprawdzić u innych – szczególnie u duchowych nauczycieli – jak to jest. Żeby przekonać się, czy mamy rację, czy podążamy właściwą drogą. Po to są pisane książki, by dzielić się nie tylko wiedzą, ale też doświadczeniem i przemyśleniami. Każdy z nas publikując swoje rozważania dzieli się wewnętrznym bogactwem z innymi. Dlaczego zatem nie sięgać po nie – to niezwykła przygoda. Jest w tym też ciekawość i podniecenie, aby poznać więcej i więcej, zobaczyć to, co ukryte za zasłoną. I cudowna emocja radości, jak zmysłowe dotykanie ukochanej istoty.
Ale jest coś jeszcze. W słowach Istot Urzeczywistnionych jest wielka moc inicjowania drugiego człowieka. Wielu duchowych nauczycieli mówi o tym, że jedno spotkanie z mądrym nauczycielem sprawiło, że w ich umyśle opadła zasłona blokująca wzrastanie wewnętrzne. Olśnienie przychodzi nagle, zastaje nas w codzienności i dzieje się to najczęściej wtedy, kiedy usłyszymy albo przeczytamy słowa niosące piękną boska energię. Dlatego właśnie z zachwytem czytam nauki różnych Mistrzów. Czasem nic się potem nie dzieje, poza łagodną ciszą, która wypełnia mnie nieustępliwie krok po kroku i zatapia w mojej boskiej naturze. Czasem jednak z trzaskiem otwiera się we mnie jakieś okno i oślepiające Światło wdziera się do umysłu, wymiatając z niego wszystkie egotyczne myśli. Kocham te chwile, kiedy staję się Wszystkim Co Jest i w ułamku sekundy cały wszechświat mieści się w mojej dłoni, a ja dostrzegam wszystkie jego światłocienie. Po to tu jesteśmy. Dla tych chwil.
Niektórzy uważają, że pewni nauczyciele są kontrowersyjni. Cóż to oznacza ich zdaniem? Że autor pięknych słów o boskości jest (lub był) człowiekiem, który brał narkotyki, uprawiał seks z różnymi osobami, może nawet podbierał społeczne pieniądze. Rzecz w tym, że to wcale nie musi być prawdą, może być tylko atakiem na kogoś, kto stał się popularny i odbiera komuś innemu klientów. A jeśli jest prawdą… cóż, to tylko oznacza bycie człowiekiem. Jeśli ktoś w przeszłości robił rzeczy niechlubne, to dzisiaj może być wspaniałym przewodnikiem duchowym, ponieważ wie naprawdę, czym jest zmaganie się z życiem. Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik przyszłość.
Zapewniam Was, że niczym nie grozi czytanie mądrych natchnionych słów kogoś, kto poza tym posiada ludzkie słabości. Zapewne bycie w tym samym czasie złodziejem i natchnionym mówcą trąca hipokryzją i osłabia moc słów takiej osoby. Jednak jaką mamy gwarancję, że zwykły ułomny człowiek nie jest jednocześnie utalentowanym medium, które przekazuje pełne energii odczyty z najczystszego źródła? Nie mamy. Wszechświat ma przewrotne poczucie humoru i obserwowałam już moc fizycznego uzdrowienia z ciężkiej choroby u człowieka, który poza tym przekraczał granice i molestował kobiety. Nauczyciel nie musi być święty. Możemy tylko osobiście sprawdzić czytając, czy energia płynąca z jakiejś książki, wypowiedzi czy artykułu jest tym, co z nami rezonuje. Nie muszę dodawać, że czytanie nie naraża nas w żaden sposób na złe czyny takiej osoby.
Nauczyciele Duchowi to także ludzie. Nie oczekujmy od nich, że będą unosić się w powietrzu jak Anioły. Pozwólmy im być ludźmi. Człowiek jest wielowątkowy, a dualizm jest złudzeniem. Wszystko jest umową dusz – także to, co postrzegamy jako „złe czyny”. Właśnie dlatego potępianie i odrzucanie jest największym błędem w rozwoju. Szukanie ideału i idealnego nauczyciela może zająć nam całe życie. A moc oświecenia może tymczasem przynieść kontakt z prostą, niewykształconą osobą.
Moim zdaniem negatywne zachowania innych uczą nas jednego – to nasz umysł jest mocą, która kreuje świat. To nasze postrzeganie innej osoby powoduje jej działania wobec nas. Im bardziej odpychamy kogoś, im bardziej kimś gardzimy, tym bardziej przyciągamy do swojej rzeczywistości jego niechęć czy nienawiść. Jeśli zdecydujemy, że widzimy w kimś świętość i ogarniemy go bezwarunkowym zachwytem, ta osoba będzie na nas działała jak święty. I bez znaczenia jest co robi innym – jej wpływ na nas będzie oświecający i pełen mocnej energii. To nasz umysł sprawia cuda. To nasz umysł wybiera w wielkim menu wszechświata, jaką siłę zamanifestuje przed nami określony człowiek. A na głębszym poziomie każda ludzka istota. Oznacza to, że jeśli ktoś wierzy, że E.Tolle jest hipnotyzerem na usługach Illuminatów, to zostanie zahipnotyzowany. Jeśli ktoś dostrzega w jego tekstach moc oświecania – zostanie dzięki nim oświecony. Zawsze dostajemy to, w co wierzymy.
Często opowiadam o moim Oświeconym Nauczycielu, prawdziwie oświeconym. Jego energia była absolutnie niezwykła. Kiedy siadałam w odległości nawet kilku metrów od Niego, lądowałam w energetycznym Niebie. Od czubka głowy po koniuszki palców wypełniała mnie bezwarunkowa miłość i błogość. Znikały wszystkie emocje, lęki, potrzeby. Trwałam i byłam w tym trwaniu szczęśliwa. Ale zapewniam, że w ludzkiej postaci ta Oświecona Istota była cudownie ludzka. Mój Nauczyciel żartował, flirtował sympatycznie z uczennicami, popijał piwko i z upodobaniem podjadał słodycze, których ze względu na stan zdrowia nie wolno mu było spożywać. Jego opiekunowie prosili nas, aby nie obdarowywać go czekoladkami, bo mu szkodzą. A on – jak każdy słaby człowiek – jadł je wbrew temu. A przecież jestem pewna, że każdy z nas wyobraża sobie oświeconą istotę, jako wolną od takich słabości, a już na pewno idealnie zdrową. Otóż nie. Buddyści widzą to inaczej i wierzą, że mogą wiele negatywnej energii przepuścić przez swoje ciało, biorąc na siebie w formie choroby karmę za innych ludzi. A skoro wierzą – to tak właśnie jest.
Od jakiegoś czasu wchodzę w Kroniki Akaszy i spisuję otrzymane stamtąd przekazy. Z ogromną ciekawością dostrzegłam wielkie podobieństwo tych treści do tekstów znanych od lat nauczycieli. Na przykład do wykładów Mistrza Moryi. W ten sposób szczypta sceptycyzmu, która mi towarzyszyła, zaczyna się całkowicie rozpuszczać. Mistrz Morya nie jest człowiekiem, lecz Wniebowstąpionym Mistrzem, nie odnoszę zatem do tej postaci tego, co napisałam wyżej. Cieszę się, że pojawiły się teksty spisane zapewne poprzez channeling. Ale channeling ma to do siebie, że też nie jest w stu procentach weryfikowalny i też pojawiają się głosy, które to krytykują. Wymaga zatem naszego odbioru na poziomie serca. Oprócz Mistrza Moryi, także teksty spisane przez Sanayę Roman i przez Neala Donalda Walscha należą do przekazów odbieranych z wyższych poziomów przez autorów. Ci autorzy i ich książki cudownie ze mną harmonizują
Jesteśmy idealnie prowadzeni. Kiedy otwieramy się na Światło, znajdujemy je wszędzie. Kiedy wypełniamy się Światłem, przyciągamy je do siebie. Proszę – sami sobie dopowiedzcie, co przyciągacie, kiedy wypełniacie się spiskowymi teoriami i krytykowaniem Osho, Tolle’a czy Dalaj Lamy. Od samego początku na stronie Prosperity udostępniałam wybrane fragmenty Rozmów z Bogiem oraz cytaty z książek Dalaj Lamy. Wybieram takie teksty, które rezonują ze mną i z tym, co czuję. W jakiś sposób szukam w nich potwierdzenia swojego wglądu i odczuwam ogromną radość, że to potwierdzenie odnajduję. Postanowiłam zatem zamieścić więcej inspirujących duchowych tekstów. Mam nadzieję, że będą dla Was ładunkiem potężnej dobrej energii, która zainspiruje do rozwoju i własnych poszukiwań.
Bogusława M. Andrzejewska













