Dostrzeganie dobra

Jakiś czas temu zamieściłam w reklamie hasło: „Kto kocha siebie, widzi dobro wszędzie”. Dla moich Czytelników i tych, którzy śledzą moją stronę na pewno jest ono całkowicie zrozumiałe. Być może też dla wielu innych osób, które pracują z wewnętrznym wzrastaniem, jest czymś oczywistym. Ale okazuje się, że nie dla wszystkich. Ludzie,  którzy nie rozumieją kontekstu, dopisują swoje fałszywe interpretacje, zgodne z ich indywidualną matrycą. Najczęściej widzą w tym naiwne zakłamywanie rzeczywistości. Wyjaśniam to dzisiaj, nie po to, by tworzyć jakąkolwiek polemikę z kimkolwiek. Ale po to, by przekazać trochę cennej wiedzy tym, którzy jej zapragną.

Kto kocha siebie podnosi swoje wibracje. Wzrost poczucia własnej wartości i bycie w stanie miłości zawsze poprawia naszą energetykę i pozwala nam doświadczać świata z innego, wyższego poziomu. Zwiększając poziom energii otwieramy się na dostrzeganie dobra. Zasada tu jest prosta – niskie wibracje, to dostrzeganie rzeczy przykrych, smutnych, brzydkich. Wysokie wibracje przynoszą zauważanie miłości, Światła, piękna. Nie ulega kwestii, że lepiej mieć wyżej energię, niż niżej. Kiedy jesteśmy w miłości do siebie świat nabiera cudownych barw i ludzie, których spotykamy również są dla nas życzliwi.

Drugi ważny aspekt – kiedy kochamy siebie i wypełniamy swoje pole energetyczne pięknymi wibracjami, zgodnie z Prawem Przyciągania spotykamy na swojej drodze więcej dobrych rzeczy, niż złych, więcej wspaniałych ludzi, niż oszustów czy złośliwców. W pewien sposób nasza rzeczywistość staje się lepsza, pogodniejsza, ładniejsza. Człowiek w miłości do siebie tworzy dobre życie. To podstawowa zasada Prosperity i najprostszy, najbardziej skuteczny przepis na szczęśliwe istnienie.

Na jakimś etapie może nawet szczerze powiedzieć: „moje życie jest naprawdę dobre, spotykają mnie tylko pozytywne rzeczy”. Tak działa miłość do siebie. Wiem, doświadczam. I chociaż naturalnie pojawiają się rozmaite lekcje zaplanowane przez Duszę, to są one sporadyczne. Ogólnie nie psują poczucia, że życie jest naprawdę dobre i przyciągamy wyłącznie fajnych ludzi. Takie wyzwania są jak szczypta pieprzu dodana do potrawy – istnienie jest z nimi po prostu ciekawsze.

Finalnie zatem – kto kocha siebie, przyciąga dobro i dobrych ludzi. Wszędzie, gdzie nie spojrzy, widzi pozytywne rzeczy, bo one stanowią większość jego doświadczenia. To jest merytoryczna wykładnia omawianego cytatu. Gdzie zatem problem? Dlaczego ktoś uważa, że to nieprawda? Bo opacznie rozumie, że dostrzeganie dobra zakłada nam klapki na oczy i nie pozwala widzieć tego wszystkiego, co dobrem nie jest. Jakże często spotykany błąd w odniesieniu do pracy z pozytywnym myśleniem.

Ludzie, którzy nie rozumieją pozytywnego myślenia i nie znają podstaw Prosperity zakładają, że polega to na zakłamywaniu rzeczywistości. Że prosperująca świadomość zaciska mocno oczy i krzyczy: „wszystko jest dobre! nie widzę zła! wszystko jest dobre!”. Nie pojmują, że Prosperita nie polega na naiwności i bezpodstawnym optymizmie, tylko na świadomym wyborze. A wybieramy spomiędzy zła i dobra, mroku i Światła, cienia i blasku. Aby wybrać – musimy widzieć zarówno jedno jak i drugie. Nie da się inaczej.

Prosperująca Świadomość zwykle wyrasta z biedy i cierpienia. Wie doskonale, jak smakuje trudne i pełne bólu życie. Szukając dla siebie uzdrowienia, decyduje, by wykorzystać moc umysłu i Prawo Przyciągania do świadomego kreowania dobrych wydarzeń. Wybiera pozytywne myśli i dobre emocje jako tworzywo, z którego splata swój los w określony sposób. Rozumie, że istnieją tysiące możliwości, ale tylko mocą umysłu można pokierować swoje życie w tę stronę, która przyniesie miłość, szczęście i dobrobyt.

To jak świadome żeglowanie na płytkiej wodzie ze starannym omijaniem skał, by nie rozbić swojego okrętu. Dobry żeglarz wie, że skały istnieją, ale wie też, że jeśli włoży nieco wysiłku, to może je ominąć. Jego sterowanie statkiem nie polega na tym, że przestał wierzyć w istnienie wystających z wody kamieni, które grożą rozdarciem poszycia. On świadomie wybiera najlepszą trasę, aby cało i szczęśliwie dobić do portu.

Z jakiegoś powodu niektórzy ludzie uważają, że pozytywne myślenie to naiwne zaprzeczenie dualności wszechświata i przyjęcie, że wszystkie choroby, problemy, wojny, konflikty czy dramaty tylko nam się śnią. Tymczasem sedno metody tkwi w tym, że rozumiemy, skąd się biorą i w jaki sposób je ominąć. Jeśli wiem, że pewne choroby ciała są efektem braku miłości do siebie, to zwyczajnie rozwijam w sobie tę miłość, by nie chorować. Czy to oznacza, że przestałam wierzyć w istnienie tych chorób? Czy raczej, że dbam o profilaktykę?

Cała Prosperita jest w pewien sposób taką właśnie profilaktyką. Jest tworzeniem w sobie takiej energetyki, takich poglądów i takich wzorców, które przynoszą do naszego życia dobrobyt, miłość, przyjaźń, materialne bogactwo, spełnienie marzeń. Nie bylibyśmy w stanie opracować ani nawet odkryć odpowiednich wskazówek do dobrostanu, gdybyśmy nie doświadczyli i nie zrozumieli braku. Cierpienia i problemy nie pochodzą z piekła. Są nauką, która odpowiednio wykorzystana przynosi do naszego życia cudowne profity.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 627
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu