Dbanie o siebie

Jesteśmy tu na Ziemi dla siebie, bo każdy schodzi na tę planetę dla siebie i własnego rozwoju. To oznacza, że mamy być na pierwszym miejscu na liście priorytetów. To my sami mamy o siebie zadbać, nikt inny. Poza okresem dzieciństwa, kiedy to rodzice się o nas troszczą, jak tylko dorastamy, powinniśmy zogniskować uwagę na sobie, na swoich potrzebach, na swoim wzrastaniu i na tym, co przynosi nam w życiu Dobro.

To nie oznacza egoizmu. Charakterystyczną cechą człowieka jest społeczna potrzeba bycia wśród innych i czynienia pozytywnych rzeczy. Tak zwyczajnie – lubimy pomagać, lubimy się dzielić. Jeśli ktoś nie wierzy, może to sprawdzić w dowolnej grupie. Wystarczy głośno zapytać, kto lubi dawać prezenty innym lub kto lubi pomagać. Większość osób podniesie ręce i powie, że to właśnie sprawia im największą satysfakcję. Tak jesteśmy skonstruowani.

Kiedy robimy coś dobrego, kiedy obdarowujemy inną osobę, to nasze serce się cudownie rozszerza i powoduje ogromną przyjemność. Jeśli dodamy do tego energie wdzięczności obdarowanego, to niemal unosimy się z radości w powietrzu. Większość ludzi tego spontanicznie doświadczyła i chce ponownie być w tym doznaniu. Nawet jeśli trafiają się wyjątki, to tylko wówczas, kiedy człowiek jest sfrustrowany, zakompleksiony lub przemęczony. To sytuacje rzekłabym krytyczne, a nie żaden standard. Dlatego czasem spotykamy egoistów, ale nie stanowią oni moim zdaniem żadnej społecznej normy.

Dbanie o siebie to nie tylko asertywność, czyli chronienie własnej przestrzeni i nie przyzwalanie na bycie wykorzystywanym przez innych. To przede wszystkim świadomość własnych potrzeb i umiejętność domagania się tego, czego pragniemy. Czasem bezskutecznie oczekujemy, że ktoś nas obdaruje tym, o czym marzymy, jakby to było oczywiste dla wszystkich. Tymczasem warto nauczyć się prosić o to, czego chcemy, aby dać innym szansę zaspokojenia naszych oczekiwań.

Umiejętność szczerego mówienia o swoich potrzebach jest ogromnie ważna. Nie można wstydzić się własnych pragnień, bo w istocie nic nie jest nieodpowiednie. Jesteśmy różni i mamy rozmaite oczekiwania, a nie każdy zadaje sobie trud, by nas poznać. Jakże rozczarowująca jest chwila, kiedy marzymy o najnowszym egzemplarzu nowej powieści ulubionego autora, a dostajemy kolejny flakon perfum lub całkiem niepotrzebny setny kubek do kawy. Albo odwrotnie. Szczególnie przykre, kiedy kwestia dotyczy czegoś ważniejszego niż urodzinowy upominek.

Warto nauczyć się mówić głośno o tym, co dla nas ważne. To bardzo istotne w związkach. Ileż kłótni można by ominąć, gdybyśmy z góry otwarcie informowali, czego nie lubimy, co nas odpycha albo zniechęca. I odwrotnie – gdybyśmy mówili, co kochamy, lubimy, co nas najbardziej cieszy. A nie mówimy, bo nie uważamy, że to ważne – tym samym udowadniamy, że my sami i nasze potrzeby czy marzenia w ogóle nie mają znaczenia. Często potem tak jesteśmy traktowani, jakby nasze oczekiwania były nieistotne.

Kochajmy siebie na tyle, żeby cenić swoje zdanie i głośno je wyrażać. Żeby nie wstydzić się tego, co nam w duszy gra i czego chcemy doświadczać, co pragniemy posiadać. Mamy prawo lubić każdą rzecz i każdą formę spędzania wolnego czasu. Mamy prawo odrzucać wszystko, cokolwiek nas drażni, gniewa i zniechęca. Mamy prawo być sobą takimi, jakimi jesteśmy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nasze upodobania są zawsze właściwe, jakiekolwiek by nie były. Są nasze i są ważne. Powinniśmy je uznawać, honorować i traktować jako własny kompas, według którego dokonujemy rozmaitych życiowych wyborów.

Stawiać siebie na pierwszym miejscu, to dawać sobie prawo do lubienia rzeczy dobrych, pięknych, a czasem nawet drogich. Nie sugerować się potocznymi opiniami, co wypada, a co nie wypada, co jest modne, a co nie na czasie. Umieć głośno przyznać się do pragnień, nawet jeśli opinia publiczna nazwie to snobizmem, zacofaniem, chciwością, kaprysem, próżnością. To nasze życie. Kochać siebie, to wybierać według własnego uznania, nie według lęków przed oceną. Komfort, radość, zachwyt, satysfakcja niech będą ważniejsze niż moda, styl, zasady, czy cokolwiek ludzie sobie wymyślą.

Ktoś może mieć marzenie o czymś luksusowym, ale boi się to wyartykułować, bo uważa, że to nie w porządku pragnąć finansowego bogactwa czy drogiego przedmiotu, kiedy gdzieś na świecie ktoś inny umiera z głodu. Błąd! Odpowiadamy przede wszystkim za siebie. Ktoś inny pragnie komfortowych wczasów w drogim kurorcie, ale nie przyzna się do tego, bo pochodzi z biednej rodziny, która natychmiast mu zarzuci: „jesteś chciwy!”. To też błąd. Pragnienie posiadania pieniędzy, luksusu czy komfortu to nie chciwość. To życie na Ziemi, które jest oparta na materii. Bogactwo czy luksus nie są grzechem ani powodem do wstydu, jeśli dochodzimy do nich uczciwą pracą. Każdy ma prawo być bogaty, chociaż nie każdy potrafi zapanować nad energią pieniądza.

A przecież nie każdy marzy o czymś drogim. Znam ludzi, którzy pragną małego przytulnego domku w lesie czy na wsi, z dala od tłumów. Znam takich, którzy nie potrzebują drogich ubrań ze znaną metką ani najnowszego modelu samochodu. Nie każdy potrzebuje jachtu czy podróży na Księżyc. Ważne, by wiedzieć, co nas cieszy. Ważne, by umieć odkrywać własne marzenia, a nie podążać ślepo za modą. Kochanie siebie, to świadomość samego siebie i tego, co nas naprawdę uszczęśliwia.

Nie zawsze jesteśmy w stanie od razu spełnić swoje marzenia. Bywa i tak, że pracujemy wiele lat, zanim odnajdziemy własną ścieżkę, która harmonijnie z programem duszy poprowadzi nas do manifestacji upragnionego cudu. Trzeba jednak zacząć od pierwszego kroku – od poznania tego, co dla nas ważne. A nie tylko wielkie marzenia się liczą. Czasem o wiele bardziej istotne jest odnalezienie rzeczy i miejsc, które na co dzień nas cieszą. Czarownego miejsca w parku, ulubionego zagajnika, ukochanej muzyki, radosnej czynności – tańca, gotowania, pisania wierszy, malowania – tego, co najpiękniej wpisuje się w nasze poczucie błogości i zachwytu.

Szczęście lepiej buduje się w codzienności niż w spełnianiu wielkich marzeń, na które pracujemy latami. Lepiej umieć odnaleźć te wszystkie małe pragnienia, które dają taką rozkosz, jak dobra książka czytana w wygodnym fotelu, z kubkiem pysznej herbatki w dłoni i z kotem na kolanach. Jak wyprawa w góry o świcie, kiedy można podziwiać wschód słońca ze szczytu. Jak spacer z psem i bieganie boso po rosie, w zachwycie nad miękkością trawy i zapachem lasu. Czasem nic więcej nie trzeba, tylko mieć świadomość, że mamy to w zasięgu ręki. Rozumieć, że mamy prawo tego doświadczać na przekór wszystkim modom i trendom. A wreszcie – domagać się tego od samego siebie, od ludzi i od świata. Bo życie jest dla nas, a nie my dla życia.

 

 

 

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 748
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu