Pozwolić innym być sobą

Jedną z najciekawszych cech Prosperującej Świadomości to dystans do innych ludzi, do tego, co robią, jak robią i co wybierają. Nazywamy to najczęściej tolerancją lub akceptacją. Wbrew pozorom to niezwykle rzadka cecha, a patrząc z perspektywy osoby, która ją w sobie rozwija, jest doprawdy nie do przecenienia, ponieważ obdarza nas spokojem i zadowoleniem. Cywilizowana osoba rozumie różnorodność i traktuje ją jako coś zupełnie oczywistego. Uczymy się języków obcych, podróżujemy, smakujemy egzotyczne potrawy, przywozimy pamiątki z innych rejonów świata. Szukamy piękna w tym, co inne, nieznane.

Ale prawdziwa akceptacja to coś o wiele więcej. To umiejętność przyjmowania odmienności nawet wtedy, kiedy nie jest dla nas wygodna. Na przykład wtedy, kiedy musimy bardzo długo czekać w kolejce do lekarza lub urzędu, bo przed nami stoją obcokrajowcy. Zapominamy wówczas, że gdyby nie było w tej kolejce ludzi mówiących w obcym języku, to staliby w niej nasi rodacy i też musielibyśmy czekać. Nie chcę dyskutować o polityce, bo wszędzie należy zachować złoty środek. Pokazuję tylko, że kiedy pojawia się trudność, to zapominamy o tolerancji. Poszukujemy winnych.

Prosperująca Świadomość nie wyszukuje sobie wrogów. Nie dzieli ludzi na nacje ani gatunki czy rodzaje. Przyjmuje trudności ze zrozumieniem, a nie z obwinianiem. Człowiek z innego kraju jest też człowiekiem – potrzebuje lekarza, lekarstwa czy załatwienia sprawy tak samo jak my. I to naprawdę nie jest kwestia polityczna. Dzisiaj w aptece trafiłam na starszą panią, która ogromnie potrzebowała atencji. Opowiadała farmaceutce o wszystkich swoich dolegliwościach, pytała o leki i żadnego nie kupiła. Po prostu chciała zaabsorbować sobą do tego stopnia, że nawet demonstrowała kaszel, ale nie skorzystała z życzliwej podpowiedzi, jaki rodzaj syropu zastosować. Uformowała się za nią długa kolejka.

Czasem tak po prostu bywa, bo ludzie są zwyczajnie różnorodni: dobrzy lub niedobrzy, mądrzy lub niemądrzy, empatyczni lub egoistyczni, cierpliwi lub niecierpliwi, spokojni lub agresywni. Tolerancyjna osoba przyjmuje tę różnorodność świadoma, że czasem trafi na tę trudniejszą wersję człowieka. Świat stawia przed nami doświadczenia, ale to od nas zależy jak na nie reagujemy. Bo możemy złościć się i kłócić, możemy się martwić, a możemy przyjmować to, co jest. Z asertywnością – bo bywa i tak, że musimy poszukać innego rozwiązania. Gdybym się bardzo spieszyła, to po prostu wyszłabym z tej apteki, by nie tracić czasu.

Prosperująca Świadomość nie ocenia i nie oskarża. Obserwuje i wyciąga wnioski. Jeśli ktoś nie realizuje tego, czego od niego oczekujemy, to szukamy innej osoby do wykonania zadania. To rozsądek. Wcale nie musimy łączyć tego ze złością, pogardą czy krytyką wobec tej osoby, która była na przykład nieodpowiedzialna. Dbamy o swoje sprawy i o siebie, nie tracąc energii na oskarżanie i pretensje do innych. Czasem to nam nawet przynosi korzyści, bo okazuje się, że nowy pracownik czy lekarz, czy urzędnik proponuje nam nieoczekiwanie korzystniejsze rozwiązania. Nagle pozorne rozczarowanie kimś obraca się dla nas w coś o wiele lepszego.

W tym miejscu dochodzimy do tego, z czym spotykam się najczęściej: do oceniania drugiego człowieka bez powodu. Patrzymy na obcą osobę na ulicy i mówimy: „ale się głupio ubrała” albo: „co za pajac, ma różowe włosy”. Nie wszystko musi nam się podobać, ale wchodzenie w inwektywy – nawet w myśli – w ogóle nam nie służy. Cały czas słucha nas ktoś bardzo ważny: nasza podświadomość. A co ważne – bierze wszystko do siebie. Z naszej perspektywy wyśmiewamy jakichś ludzi. Energetycznie natomiast – wpisujemy w swoje pole krytykę samych siebie. W tym przykładzie przekonujemy swoją podświadomość, że jesteśmy pajacem i głupio się ubieramy.

Chociaż jednorazowa ulotna myśl krzywdy nam nie zrobi, to już nawyk ustawicznego krytykowania i wyśmiewania innych działa bardzo toksycznie. Podświadomość kuli się zawstydzona i ośmieszona, ponieważ każdą naszą uwagę przykleja do siebie. Kiedy nazbiera się tego sporo, to samoocena spada w dół. Powiedzenie „każdy zawsze mówi o sobie” nie wzięło się znikąd i nie jest tylko modnym hasełkiem. Jest instrukcją energetyczną, która działa rzecz jasna w obie strony, bo kiedy chwalimy innych, kiedy ich błogosławimy, to karmimy swoją podświadomość dobrymi zapisami i dobrą energią.

Chcę jednak zwrócić uwagę na inny aspekt niż tylko pozytywne i negatywne wzorce. Czasami wydaje nam się, że robimy komuś przysługę, kiedy zwracamy mu uwagę lub go pouczamy, jak ma się czesać, jak wychowywać dziecko, co jeść dla zdrowia. To ma sens tylko wtedy, kiedy jesteśmy o to pytani: „jak to robisz, że masz takie gęste włosy, grzeczne dziecko, szczupłą figurę?” Nawet fryzjerka, pedagog, lekarz czy dietetyk nie mają prawa na ulicy zaczepiać ludzi, by ich pouczać. Każdy ma prawo być sobą, nawet jeśli ma niebieskie włosy, krzywe zęby, dziurawe buty. I to jest to, co wyróżnia ludzi dojrzałych duchowo, szczęśliwych, kochających życie – nie zajmują się nieproszeni innymi ludźmi. Nie wytykają nikogo palcami, nie krytykują, nie wmawiają, że należy żyć inaczej.

Człowiek, który kocha siebie, zajmuje się sobą. Ma tyle pasji i spraw, że dni bywają za krótkie. Czasem ma rodzinę lub psa czy kota. Ma książki, spacery i podróże. Ma pracę, którą stara się zajmować z sercem. Szkoda mu czasu na oglądanie, kto na jaki kolor pomalował włosy, kto przytył, a kto się rozwiódł. Ale co najważniejsze – absolutnie mu nie przeszkadza różnorodność i to, że ludzie mają różne pomysły na swoje życie. To wcale nie oznacza braku empatii, bo drugą osobą zajmujemy się wtedy, kiedy do nas przychodzi. Kiedy zadaje pytania. Kiedy prosi o wsparcie albo zwyczajnie mówi: „jest mi smutno”. To jest właściwy czas na okazanie serca i uwagi.

Świadomość Prosperująca dzieli się wiedzą, ale nikogo nie przekonuje do swoich poglądów. Po pierwsze dlatego, że przekonywanie drugiego człowieka kradnie naszą energię. Nie warto. Po drugie – im bardziej kogoś przekonujemy, tym większy opór możemy wywołać, a nie o taki efekt chcielibyśmy zabiegać. Po trzecie – ktoś może potrzebować czasu na przemyślenie i poukładanie w sobie tego, co jest dla niego w danej chwili najlepsze. Można pokazać rozwiązanie i zostawić człowieka w spokoju, aby podjął własną decyzję wtedy, kiedy będzie na to gotowy. To nie zawsze jest już teraz.

Po czwarte – kiedy pokazujemy komuś, że dla własnego dobra powinien postępować inaczej, dajemy przekaz: „mylisz się”. Tylko osoba naprawdę świadoma i o wysokiej samoocenie umie to przyjąć. Większość znanych mi ludzi zaprzecza dla zasady tylko dlatego, by nie uznać, że się myliła. Każdy chce być najmądrzejszy. A wreszcie po piąte i chyba najważniejsze – każdy ma prawo do swojego sposobu życia. W tym także do bycia, chorym, nieszczęśliwym, odrzuconym, biednym. To program duszy i prawo samostanowienia. Zajmowanie się innymi i próby uszczęśliwiania na siłę są z góry skazane na niepowodzenie.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 763
0
0
Twój koszyk
Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu