Przebudzenie 37

Jasnowidzenie to bardzo ciekawy wątek w rozwoju. Każdy, kto pracuje nad sobą korzystając z wysokich wibracji Miłości i Światła, na pewnym etapie widzi i czuje więcej. Zwyczajnie zmienia się jego percepcja. Wzrastanie pozwala nam więcej pojmować dla naszego dobra, a czasem też, by pomóc innym. Warto jednak wiedzieć, na czym to polega, zanim uwierzymy każdemu, kto próbuje siebie dowartościować nazwą „Jasnowidz”, a w gruncie rzeczy rozsnuwa przed nami swoje wizje, które nijak mają się do rzeczywistości.

Ponad dwadzieścia lat temu doświadczyłam i zrozumiałam, na czym to polega. Sama nie pojmowałam jeszcze tego, co czuję. Moja wrażliwość postrzegania pozazmysłowego dopiero się budziła. Pojawiła się wtedy w moim życiu trudna sytuacja. Potrzebowałam jednoznacznej odpowiedzi na temat pewnej sprawy, pewnego wydarzenia, które miało miejsce. Chciałam wiedzieć: czy to jest moje, czy nie moje. Rzecz prosta – nie było trzeciej możliwości, nie mogło być częściowo takie, a częściowo inne. Jeśli namalujecie obraz i ktoś go Wam ukradnie, to kiedy zobaczycie wystającą gdzieś z pudełka ramę, pytacie: mój czy nie mój? Nie ma trzeciej opcji.

Zadałam to proste pytanie wielu „jasnowidzom”. Mieli określić tylko: mój, czy nie mój. Moje koleżanki astrolożki mówiły mi to, co chcę usłyszeć, a chciałam: nie mój. Ale też zastrzegały się: nie mam pewności. Udałam się do znanego jasnowidza ze zdjęciem. Powiedział: nie mój. Ucieszyłam się. Ale poszłam do innego, pomachał wahadłem nad zdjęciem i powiedział też: nie mój. A wtedy mój ulubiony, bardzo dobry astrolog popatrzył w horoskop i powiedział: mój. Zapytałam więc jeszcze znaną wróżkę. Rozłożyła karty, powiedziała: „nie mój” i dodała: „na 100%”. Zaufałam. Po kilku latach rzeczywistość zweryfikowała odpowiedzi, poznałam prawdę i okazało się, że niestety był „mój”.

Tyle na temat wiarygodności jasnowidzów i wróżek. Przypomnę, że nie chodziło o przyszłość, która jest w ruchu i możemy ją dowolnie zmieniać. Każde przewidywanie przyszłości jest bzdurą, a sprawdza się wtedy, kiedy z pozycji autorytetu wróżki czy właśnie jasnowidza zakotwiczymy jakiś program w polu klienta. Mi chodziło o to, co się już wydarzyło, ale poza moją obecnością. Tyle osób wypowiedziało się na temat owego wydarzenia i większość mówiła to, co chcę.

Jeśli ktoś ma mocne pragnienie czy wiarę w coś, to usłyszy to kłamstwo, którego chce. Jeśli natomiast czegoś się boi, to usłyszy dokładnie to, czego się lęka. Tak to działa, ponieważ niemal każdy jasnowidz czy wróżka pobierają informacje z pola klienta. Nie potrzebuję takiej mądrości. Wiem, czego chcę i wiem, czego się boję. Nie muszę o to pytać „specjalisty”. Chociaż ktoś inny może takiej wiedzy potrzebować, bo nie do końca rozpoznaje swoje lęki. Nie próbuję powiedzieć, że wróżki są zbędne. Pokazuję własne doświadczenie.

Od tamtej pory nie wierzę w to, że ktoś może być prawdziwym jasnowidzem. I chyba nikt się nie dziwi, że jestem sceptyczna. Twierdzenie, że na tamten moment potrzebowałam nieprawdy, jest nadużyciem. Ale moje doświadczenie uczy tego, jak działa fenomen widzenia więcej. „Jasnowidz” widzi czasem coś, co zechce mu się pokazać. Rzadko to, co sam sobie wybiera, chociaż tak też może się zdarzyć. Nie widzi zawsze i nie widzi tego, o co ktoś pyta. Kombinuje i coś mówi, często dorabia interpretację. Czasem się sprawdzi, bo kiedy człowiek czegoś bardzo pragnie, to udaje mu się to zmaterializować. A wróżki czytają nasze pragnienia.

Być może pewnym wyjątkiem są osoby, które urodziły się z jakimś darem. Umiejętność dostrzegania czegoś w innym wymiarze, nie musi być efektem wzrostu duchowego. Czasem jest zdolnością u kogoś, kto poza tym nie rozwinął innych pięknych cech. Nie umiem powiedzieć, jak to wtedy działa. Ale z całą pewnością taka osoba też się czasem myli. Natomiast ogólnie największa przeszkodą bywa zadufanie i przekonanie o własnej nieomylności. Im bardziej człowiekowi wydaje się, że wszystko wie, tym mniej dostrzega. Wszyscy potrzebujemy nieco pokory.

Często klienci zwracają się do mnie, o informacje spoza zmysłów. Twierdzą, że widzę więcej. Tak, ale z całą pewnością nie jestem jasnowidzem. Mogę Wam pokazać swoje postrzeganie, nie jest ono jednoznaczną informacją tekstową. Oto przykład: widzę zdjęcie pięćdziesięcioletniej pani w zaawansowanej ciąży, która ogłasza wszem i wobec, że jest bardzo szczęśliwa w nowym związku. Dostaję z przestrzeni obraz małej zapłakanej dziewczynki, odrzuconej i niekochanej. Czuję jej rozpacz, ale i jej złość, zazdrość o to, co mają inni, a czego ona nie dostała. Weryfikuję to mową ciała – widzę, jak z lękiem zasłania brzuszek, bo w głębi duszy boi się, że jej dziecko też doświadczy odrzucenia. Nakładam na to metodę NAO i z wyglądu widzę osobę niekochaną, porzuconą, która nie zna i nie czuje swojej wartości, która czuje się brzydka i niechciana, rozpaczliwie pragnie poczuć się atrakcyjną kobietą, ale nie rozumie, że ciało i rodzenie dzieci to nie wszystko, co można dać z siebie w związku, dlatego stale przegrywa i zostaje sama. W skrócie.

Na pewno takie metody jak NAO (Nieinwazyjna Analiza Osobowości) pomagają zobaczyć więcej. Weryfikują i uzupełniają przychodzące informacje. Dzięki temu nie muszę się obawiać, że to, co pojawia się u mnie pod powiekami to moja własna wyobraźnia. Warto uzupełniać swój pozazmysłowy odbiór inną techniką. Wiele lat pracy z NAO rozwinęło moją intuicję. Patrzę na zdjęcie albo słucham wypowiedzi człowieka i … po prostu wiem, wszystkie klocki wskakują na swoje miejsce. Jak wytrawny muzyk widząc nutki, potrafi zanucić melodię.

Jednak to nie jest jasnowidzenie. Nie wszystko można w ten sposób ocenić. Bo kiedy zapytacie mnie czy Jola okradła Basię, to nie odpowiem. Nie wiem i nie mam pewności, czy zobaczę pod powiekami Jolę skradającą się z ukradzionym przedmiotem. W istocie mogę coś takiego zobaczyć, może taki obraz przyjść z przestrzeni i czasem przychodzi taka wiedza. Czuję pewne rzeczy, że są takie, a nie inne. Ale to nie daje mi prawa, by oskarżyć jakiegoś człowieka. Nie zadaję takich pytań i nie przywołuję takich obrazów. Nie chcę się tym zajmować i nie chcę zdawać się na niepewność swoich wizji.

Analiza człowieka i jego problemów to jedno. Pomaga mi to w pracy z klientem, który przychodzi do mnie po wsparcie. Opowiadanie o czymś, czego nie widziałam na własne oczy, to zupełnie coś innego. A jasnowidz tym zwykle się szczyci. Chociaż nie był nigdy w Atenach, zobaczy złodzieja wędrującego główna ulicą z Waszym bezcennym klejnotem w torbie. Jeśli trafia częściej niż nie trafia, to chwała mu za to. Doceniam szczególnie tych wszystkich, którzy pomagają odnaleźć zaginione osoby. Ale to nigdy nie jest stuprocentowe trafianie. I uczciwy jasnowidz też czasem się poddaje i przyznaje, że zwyczajnie nie widzi żadnego energetycznego śladu.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 627
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu