Bogini Eirene

Pokój jest bez wątpienia jedną z najcenniejszych jakości. Dla każdego człowieka bez wyjątku. Kiedy panuje pokój, ludzie są szczęśliwi, mogą się rozwijać, uczyć, doświadczać dobrobytu. Kiedy znika pokój, wchodzą czterej jeźdźcy Apokalipsy: głód, śmierć, zaraza i choroby. To nie do końca tylko duchowa teoria – mądrość zrodzona przed wiekami przypomina, że „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Ludzie wiedzą i rozumieją, ale pomimo tego wygrywają emocje, a niskie poczucie wartości domaga się, aby mieć rację i ostatnie słowo. Nawet wtedy, kiedy tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia.

Kiedy przyglądałam się rozmaitym Boginiom, które uosabiają ważne dla życia jakości, zauważyłam, że na pierwszym miejscu są: miłość, dobrobyt, ale też piękno, sława, odwaga i mądrość. Każdy zna Afrodytę, Artemidę, Herę czy Atenę – czasem w rzymskiej wersji Wenus, Diany, Junony czy Minerwy. Większość kojarzy również waleczną i zarazem mądrą Freyę lub zmysłową Izis. A kiedy zapytamy o Boginię Pokoju, to zapada cisza. Bo pokój nie jest tak poszukiwany jak dobrobyt, romantyczna miłość, płodność czy odwaga.

W greckiej mitologii Boginią Pokoju jest Eirene, córka Zeusa i Temidy, siostra Eunomii (praworządności) i Dike (sprawiedliwości}. Jej rzymskie imię to Pax. Nie przywołuję jej jednak dla rozmów o mitologii, ale ze względu na jakość, którą reprezentuje. Zauważyłam, że jest postacią mało znaną, jakby człowiek nie był specjalnie zainteresowany rozwijaniem pokoju. Chociaż dzisiaj nie stawiamy boginiom ołtarzy, to z ciekawością opowiadamy o tym, co reprezentują i chętnie utożsamiamy się z określonymi jakościami. Widzę w sieci mnóstwo wersji Hekate, Afrodyty, Freyi czy Izis. Nie spotkałam ani jednej wzmianki o Eirene. To dla mnie też wyraźna informacja o tym, co ludzie lubią, a co ich nie interesuje.

Narzekamy na wybuchające ciągle konflikty zbrojne, mówimy, że chcemy pokoju, ale to tylko słowa. W gruncie rzeczy pokój chyba jest dla większości nudny. A szkoda, ponieważ to właśnie pokój niesie w sobie rozwój wszelkiego bogactwa. Bogini Eirene jest przedstawiana z gałązką oliwną, ale i z rogiem obfitości, który wyraźnie potwierdza, że ludzie już w starożytności wiedzieli, że tylko pokój przynosi dobrobyt. Na wojnach bogacą się tylko rządzący światem miliarderzy. Dla zwykłych ludzi wojna to niewyobrażalny dramat. Zawsze. A przecież tych zwykłych jest dużo więcej i w ich interesie leży manifestowanie pokoju, tworzenie go każdą myślą, każdym słowem i każdym oddechem.

O pokój nie walczymy. Pokój rozwijamy w sobie i promieniujemy nim na zewnątrz przez aurę. W ten sposób dokładamy swoją cegiełkę do dobrego, pięknego świata, do szczęśliwego życia na Ziemi. Pokój można rozwijać w sobie na wiele sposobów. Niedawno mądrze opowiadali o tym buddyjscy mnisi wędrujący przez Amerykę w pięknym cichym spacerze. Przypominali wszystkim, że pokój rodzi się w sercu człowieka. Że to zawsze nasz wybór. Każdego dnia możemy zaniechać kłótni, trzaskania drzwiami, możemy wybaczyć, odpuścić, pojednać się. Każdego dnia możemy wysyłać z serca błogosławieństwa dla innych. Każdego dnia możemy medytować, robić piękne wizualizacje, sadzić kwiaty, przytulać kogoś, uśmiechać się do świata i ludzi. Możemy głęboko oddychać i uwalniać wszelką niepotrzebną złość.

Pokój wzrasta w nas, kiedy uczymy się ustępować. Żyjemy w czasach, w których promuje się asertywność, ale rzadko tłumaczy się, na czym naprawdę polega. Asertywność rodzi się z kochania samego siebie. Nie jest jednak żadną walką, tylko obroną siebie przed wykorzystaniem. Nie jest też udowadnianiem swojej racji. W ośmiu kłótniach na dziesięć nie jest w ogóle potrzebna, bo ludzie najczęściej kłócą się o rzeczy bez znaczenia. Emocje eskalują tylko dlatego, że każdy chce mieć rację i powiedzieć ostatnie słowo. Prawdziwy pokój rodzi się z umiejętności ustępowania. To świadomy wybór ciszy i zgody zamiast wątpliwej chwały z tego, że coś wiemy lepiej. Bogini Eirene symbolizuje cichą zgodę na to, czego chce ktoś inny, jeśli to w żaden sposób nas nie krzywdzi. Pokazuje, jak dobrze być w stanie wewnętrznego i zewnętrznego pokoju.

Kiedy byłam dzieckiem, uczono mnie wielkiej życiowej mądrości: „mądry głupiemu ustępuje”. Nie jest to ocenianie drugiego człowieka. Jest tu schowana sugestia, że mądrość odpuszcza w kłótni, rozumiejąc, że każda walka to głupota. Stosuję to i dlatego nie jestem dzisiaj osobą konfliktową. Pozwalam innym mieć własne zdanie, nawet jeśli na białe mówią czarne. Pokazuję prawdę, ale jeśli ktoś nie umie tego docenić i upiera się przy swoim, odwracam się i odchodzę. Pozwalam człowiekowi żyć w swojej bańce przekonań. To sztuka odpuszczania, która rozkwita przy wysokim poczuciu wartości. Nikt nie musi mi przyznawać racji – ja sama doceniam siebie i swoją mądrość na takim poziomie, na jakim jest w chwili obecnej. Ufam sobie. Wystarcza mi mój własny szacunek. Nie potrzebuję oklasków kogoś innego. Niech każdy sobie żyje po swojemu. Rzecz jasna czasem nie mam racji. Tym bardziej nie warto toczyć sporów. A bywa i tak, że tylko mi się wydaje, że wiem – i też odpuszczam. Nie znalazłam dotąd powodu, by tracić energię na kłótnie z kimś, kto ma inne zdanie. Wolę spokój. Kogo obchodzi, kto ma rację? Komu to potrzebne do szczęścia? Nie mnie.

Pokój wzmacnia inteligencja emocjonalna. Większość kłótni bierze się przecież z emocjonalnego poruszenia. Najczęściej to złość i agresja, czasem żal i pretensje. Kiedy nauczymy się uwalniać emocje, tracimy potrzebę walczenia z innymi. Pomaga w tym systematyczna medytacja nad pokojem, ale też w sposób bardziej mistyczny – nad wszechogarniająca miłością. Przepięknie działają medytacje buddyjskie, które opierają się na prawdziwym współczuciu i rozumieniu, że wszyscy jesteśmy jednym. Wzrasta tolerancja i świadomość, że nikt nie rodzi się zły. Że w każdym człowieku jest światło, które najłatwiej wydobyć okazując serce. W każdym jest takie miejsce, które czeka na doświadczenie miłości. Bogini Eirene uczy nas tego samego, co podkreślają buddyjskie nauki – współczucia, tolerancji i wewnętrznej ciszy. Niezależnie od części świata i kultury, czujemy tę samą potężną moc pokoju.

W rozwijaniu spokoju pomaga nam kochanie siebie i dawanie sobie mnóstwa czułości, troski i dobra. Kiedy zaspokajamy swoje potrzeby, nasza wibracja rośnie. Kiedy otulamy siebie miłością – także rośnie. W wysokiej wibracji mamy o wiele więcej dystansu do świata i ludzi. Nie złoszczą nas drobiazgi. Odpuszczamy bez wysiłku, uzdrawiamy przeszłość, tworzymy dobrą przyszłość. Kiedy energia nam spada, może pojawić się rozdrażnienie i wtedy wrogiem staje się nawet spadająca na podłogę łyżeczka, a ludzie jawią się jako nieprzyjazne istoty chcące odebrać nam nasze szczęście.

Bogini Eirene to przede wszystkim manifestacja pięknej jakości, z którą możemy medytować, jeśli zechcemy, aby wypełniła nas łagodna wibracja zgody i spokoju. Możemy też wybrać wizualizację, w której Bogini wypełnia nas pokojem, wlewając światło przez czubek naszej głowy. Możemy to potraktować jako zachętę do pracy nad sobą – dla własnego komfortu. Bo bycie wypełnionym pokojem jest zwyczajnie przyjemne. To niesamowita sublimacja energii, ponieważ pokój jest jakością serca. Obok miłości, radości i wdzięczności najmocniej rozwija nas duchowo. A ponieważ wszyscy na Ziemi jesteśmy połączeni, to każde działanie dla wzrostu pięknych jakości, jest działaniem dla dobra całego świata.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 729
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu