Czasem żyjemy w tym pasjonującym wymiarze tak intensywnie, że całkiem zapominamy, co jest naszą prawdziwą esencją i na czym opiera się sens życia. Nic w tym dziwnego. Świat zewnętrzny przynosi tyle fascynujących wydarzeń, że nieświadomie wchodzimy w nie całym sobą i przeżywamy iluzję za iluzją, nadając jej ponadczasową wagę. A przecież to, co na zewnątrz nas, ma za zadanie nas inspirować do wzrastania, a nie wypełniać po brzegi i stawać się celem samym w sobie.
Prawdziwą esencję istnienia trudno oddać słowami. To bycie w tu i teraz, doświadczanie, świadomość siebie w połączeniu z chwilą, a nawet z tym, co się wydarza. To odkrywanie swojej prawdziwej boskiej natury i zanurzanie się w poczucie bycia Wszystkim Co Jest. To oparcie na zmysłach i wyjście poza wszystkie zmysłowe odczucia w poszukiwaniu prawdziwego siebie. To uznanie wszystkiego, co się pojawia i otulanie swoją własną prawdą.
Większość z nas jest zwykle na zewnątrz siebie. A sztuka – moim zdaniem – polega na czerpaniu z tego, czego doświadczamy i przenoszenia tego na wewnętrzny obraz swojego istnienia. Nie chodzi bowiem o to, by wyrzekać się świata, zamknąć w jaskini czy wyłączyć odczuwanie, jak w procesie floatingu. Jak zwykle chodzi o znalezienie złotego środka i umiejętnego połączenia świata zewnętrznego z wewnętrznym.
Dobrym przykładem może być zachwyt naturą. Wyobraź sobie, że siedzisz na szczycie góry, a wokół ciebie rozciąga się zielona panorama aksamitnych lasów porastających pochyłe ramiona wzniesień i wyzłocone słońcem szachownice pól. Ciepłe promienie prześlizgują się między gałęziami drzewa i głaszczą twoją twarz. Śpiew ptaków i szmer strumienia wypełniają przestrzeń. Doświadczasz wszystkimi zmysłami. Ale esencją bycia jest w tej magicznej chwili poczucie tego Kim W Istocie Jesteś.
Kiedy zachwyt staje się miłością dla wszelkiego istnienia, a piękno uruchamia w tobie poczucie boskości i jedności ze wszystkim, co jest wokół ciebie, wówczas naprawdę się stajesz. Możesz poczuć radość lub uniesienie, pokorę lub wdzięczność, rozczulenie lub błogość – wszystko to będzie najlepsze na dany moment i właściwe dla ciebie. Cokolwiek się pojawia w twoim sercu, jest częścią prawdziwego ciebie. Nie ma tu nieodpowiednich emocji czy wzruszeń. Dopóki jesteś wewnątrz swojego serca, w głębi swojej istoty, dopóty jesteś tym, Kim Jesteś W Istocie.
Ale przecież można w takim momencie być całkiem na zewnątrz – robić zdjęcia, jeść kanapkę, rozmawiać przez telefon, planować kolejną wycieczkę, przeglądać mapy i odhaczać kolejne widoki. Widzisz różnicę? Ludzie bycie w sobie często nazywają medytacją. To stan, w którym pozwalasz sobie napełniać wnętrze energią piękna, ciepła, zachwytu i wszystkiego, co płynie z Najwyższego Źródła poprzez portal twojego serca. Takie zastygnięcie w sobie i uświadomienie, że jesteś częścią tego wszystkiego, na co patrzą twoje oczy może trwać minutę lub 10. A jeśli zechcesz – godzinę. Czas nie ma znaczenia.
Wszystko, czego doświadczamy i co dostrzegamy, może uruchamiać nasze poznawanie siebie i wprowadzać w głąb serca. Kiedy jeździłam po kraju, aby prowadzić szkolenia, wiele godzin spędzałam w pociągu. W czasie jazdy pozwalałam sobie często na to właśnie, by być w sobie. Kiedy mijałam lasy i łąki, patrzyłam przez okno, zawisałam wzrokiem na zieleni i pozwalałam, by wytyczała delikatną ścieżkę do głębi samego serca. Mijane widoki popychały mnie lekko do odczuwania, rozmyślania i odkrywania magii wszechświata. Nie zawsze musimy być aktywni na zewnątrz – mówić, pracować, działać. Bywa, że największą sztuką jest wyciszenie i słuchanie samego siebie.
Większość ludzi nie pamięta o tym. Widać to w ich silnej emocjonalnej aktywności na zewnątrz. Wiele osób angażuje się w spory i afery na jakieś nie dotyczące ich zupełnie tematy. Temu przeszkadza AI, tamtemu linie wysokiego napięcia, innemu to, że sąsiad ogląda telewizję. Nie zauważają, że cały czas są na zewnątrz, bo mnóstwo swojej energii dają jakimś innym sprawom. A to wszystko nie ma zupełnie żadnego znaczenia. Kiedy jesteśmy w sobie, nie interesuje nas emocjonalnie to, co pojawia się na zewnątrz. Wszystko wydarza się dla nas i tylko do siebie możemy odnosić świat zewnętrzny, nie do sąsiada i nie do tego, co robią inni i czego pragną dla siebie.
Na pewno znacie takie odkrywcze przemyślenie, że jedną z najmądrzejszych ścieżek jest obserwowanie bez oceniania. Otóż to jest właśnie proces bycia wewnątrz siebie i skupienie na doświadczaniu tego Kim Jestem W Istocie. Skupiam się na tym, co ważne. Widzę przemiany na świecie, wojny i głód, widzę radości i celebracje, widzę ludzkie wybory, sukcesy i błędy. Pytam siebie, co to znaczy dla mnie, czego mnie to uczy, co mi pokazuje, jak rozumieć i odczuwać, działać czy akceptować. Najczęściej nie mamy wpływu na wiele wydarzeń. Jest jak jest. Przyjmuję zatem to, co jest. Pamiętam, że wszechświat zawsze jest w harmonii.







