Dzisiaj może być nieco kontrowersyjnie. Przyznam się od razu, że inspiracją jest dla mnie utwór „Let Me Be” zespołu The Inner Voice, który często pojawia się w sieci zilustrowany tańcem. Wpada w ucho. Od pierwszej chwili, kiedy usłyszałam remix Daniela Hansona, zatrzymałam się przy tej muzyce. A potem posłuchałam słów, które niosą w sobie więcej, niż z początku może się wydawać. I wcale mnie nie dziwi, że wspomniany Daniel Hanson przygotował loop trwający aż osiem godzin. Można tego krótkiego kawałka aż tyle słuchać – nie mam wątpliwości.
Tekst jest zmysłowy i nasycony seksualnością. Prawdopodobnie taki był zamysł autora, co w niczym mi nie przeszkadza, bo dla świadomego człowieka duchowość jest nierozerwalnie spleciona z materią. Nie trzeba chyba przywoływać wiedzy o tantrze, by przypomnieć sobie, że seksualne peregrynacje, kiedy są właściwie przeżywane, otwierają nasze postrzeganie na inne wymiary. I tylko dla porządku przypomnę, że w moim prywatnym doświadczeniu najwyższą wartość ma bliskość ze stałym partnerem. Doświadczałam seksu na poziomie wszystkich moich czakr. To wykracza daleko poza zwykłe zbliżenie i jest nierozerwalnie splecione z miłością bezwarunkową. W intymności może być zawarta boskość. To zawsze zależy od nas.
Kiedy naprawdę pozwalamy sobie być, możemy odbierać rzeczywistość zarówno poprzez nasze zmysły, jak i poza nimi. To jak oczyszczenie pełnego naczynia z zakłócającego szumu i skanalizowanie całego świata do jednego wartkiego strumienia o niezwykle mocnym przekazie. Kiedy naczynie jest puste, przyjmie nową zawartość, zaskakując pięknem zamkniętym w dotychczas niedostrzeganych wątkach istnienia. Pozwólmy sobie być – nawet w trakcie zmysłowego kontaktu pozwala to na błyskawiczne i niewyobrażalnie głębokie przeżywanie jedności z partnerem. Jak mocno nasyca to rozkoszą całe przeżycie – sprawdźcie sami.
Ale nie chcę pisać dzisiaj o seksie, tylko właśnie o umiejętności bycia w sobie i odczuwaniu magii życia. Poza słowami, poza zgiełkiem myśli. Poza szumem całego otoczenia. Ponieważ jeśli spojrzymy na to poprzez pryzmat własnego rozumienia świata, to ten przekaz jest po prostu wszystkim, co człowiek powinien wiedzieć. Tyle wystarczy dla wzrostu świadomości: pozwolić sobie być. Bez zatrzymywania otaczającego wszechświata, bez mówienia. Niech życie trwa, niech się dzieje, niech się toczy. A my zastygamy w ześrodkowaniu w samym centrum własnej istoty i wówczas dotykamy tego Kim W Istocie Jesteśmy. Mamy wówczas szansę dotknąć największej magii – poczuć życie takim, jakie jest w całym swoim pięknie.
Jakkolwiek to zabrzmi – ten krótki utwór urzeka mnie mocą prostego przekazu. Każdy w tych słowach może zobaczyć coś dla siebie: seks, naturę, kosmos, przeżywanie, doświadczanie ciszy, medytację. Wszystko zależy od oglądu świata tego, który odbiera. I to taka dodatkowa rzecz, na którą chciałam zwrócić uwagę. Wszystko na świecie jest wielowarstwowe. Każde słowo niesie wiele znaczeń. I – uwaga – nawet to wulgarne, bo może być zarówno inwektywą, jak nazwą części ciała albo wyrazem gniewu i pogardy. To wszystko kawałki życia. Ale jeśli nie ma wulgarności, to zawsze możemy odnaleźć w takim słowie więcej niż nam się w pierwszej chwili wydaje.
Zaawansowani mistrzowie duchowi uczą medytacji patrząc na proste części istnienia. Nie medytuje się od razu z kosmosem czy nieskończonością. Najpierw liczy się oddechy, a potem kontempluje na przykład jabłko. Zwykłe jabłko. A kiedy spróbujemy zobaczyć wszystkie jego aspekty, to zaskoczy nas ich mnogość i głębia. To nie tylko owoc, jedzenie, kwaśny smak, świeży zapach czy szarlotka. To także nasiona i drzewo, które dało mu życie. To szum gałęzi i wiatr, który je kołysał. To słońce, które rumieniło skórkę. To także trwanie i potencjał nowej jabłoni, która jest zaklęta w ziarnie wewnątrz owocu. A stąd prosta droga do nieskończoności życia, do rozpadu i nowych narodzin.
Świadomość wszechświata to zauważanie nieskończoności w zwykłym jabłku czy spadającym z drzewa listku. Aby to dostrzec trzeba po prostu być – poza rozmową, poza nieustającym jazgotem myśli, poza śledzeniem wszystkiego, co nas otacza i co pojawia się na ekranie życia. To właśnie medytacja. Pozwalanie sobie na to, by tylko być, istnieć, odczuwać. I podobnie jak człowiek niewidomy od urodzenia ma słuch wrażliwy tak mocno, że słyszy najmniejszy szelest, tak pozwalanie sobie na to, by po prostu być – umożliwia usłyszenie kosmicznej harmonii istnienia.
Przychodzi mi od razu na myśl jeszcze jedna charakterystyczna sytuacja: natura. Wielokrotnie miałam możliwość siadania pod drzewem z daleka od ludzi. Mogłam w poczuciu bezpieczeństwa wyłączyć się z rzeczywistości. Naturalne dźwięki przyrody – brzęczenie owadów, szelest gałęzi, śpiew ptaków zupełnie nie przeszkadzają w medytacji. Można tak zwyczajnie być i odczuwać – ciepło słońca, miękkość trawy, szorstkość kory i nawet mrówki pracowicie wspinające się po naszych nogach. I to odczuwanie nabiera wyjątkowej przejrzystości, jakby budziły się niewidzialne zmysły. A co ważniejsze – w pewnym momencie spajamy się w jedno ze wszystkim, co jest. Z każdą mrówką, listkiem, trawką, z przelatującym ptakiem i każdym ciepłym promieniem.
Nasza twórcza natura popycha nas do działania i zachęca do tego, by realizować mnóstwo ważnych zadań. Ci, którzy medytują, najczęściej traktują to jako doładowanie wewnętrznych baterii lub uzdrowienie emocjonalnego chaosu. To jest w porządku. Ale wyższy poziom rozwijania świadomości opiera się na połączeniu codziennych czynności z byciem w sobie i w tej czynności jednocześnie. Kiedy zamiatamy podłogę – możemy być głęboko w odczuwaniu zamiatania, zamiast rozmyślać o tym, co trzeba kupić do obiadu. Kiedy myjemy naczynia – możemy być w tym zmywaniu. Można stać się jednością z wodą, z kubkiem, z gąbką do mycia. Być w tym, co robimy i czego dotykamy. Uważność to właśnie świadome pozwolenie sobie na to, aby po prostu być.
Zatem pozwól sobie być – przymykając oczy, jakbyś chciał lepiej poczuć wszystko, czego dotykasz. Po prostu bądź. Nic więcej. Poczuj to. Poczuj każdym skrawkiem siebie wspaniałą magię istnienia i całe cudowne życie, które dotyka Cię z każdej strony. Poczuj prąd powietrza z otwartego okna i śpiew ptaków, i odległy szum samochodów. Bądź tym powietrzem, tym śpiewem i tym szumem. Bądź wszystkim, co się pojawia w głębi Twojego jestestwa. Poczuj jak ciepła energia wypełnia każdą Twoją komórkę siłą życia. Poczuj jasność w każdym kwancie swojej istoty. Poczuj, jak przenika Cię nieskończona moc tego Czym Jesteś W Istocie. Przez chwilę pozwól sobie być naprawdę. I zobacz, ile piękna obudzi się w Tobie, kiedy potem otworzysz oczy.







