Uzdrawianie w praktyce

Wszyscy wiemy, że teoria i praktyka to zupełnie inne jakości. Z jednej strony teoria jest ogromnie ważna. To podstawa, aby wiedzieć i rozumieć, co należy zrobić albo w jaki sposób sobie pomóc. Bez dobrze opracowanej teorii kręcimy się w kółko i nic tak naprawdę nie możemy zrobić. Z drugiej – bez wprowadzenia mądrości w rzeczywistość, efektów nie da się zobaczyć. Czasem nawet nie widzimy tego paradoksu. Ja sama łapię się na tym, że brakuje mi cierpliwości, żeby w pełni wykorzystać obszerną wiedzę, jaką posiadam w niektórych tematach.

Parę lat temu wydałam cenną – moim zdaniem – książkę „Droga do zdrowia”, która nie tylko przybliża ważne psychosomatyczne zasady uzdrawiania, ale też pokazuje moją własną autorską metodę terapeutyczną. Dzisiaj wracam do tematów zdrowia, ponieważ wracam również do praktycznego działania w tym obszarze i chcę podzielić się kilkoma ważnymi informacjami. To nie znaczy, że wcześniej nic nie robiłam. Wręcz przeciwnie. Stale pracuję z energią, a odkąd parę lat temu poczułam się gorzej, intensywnie działałam robiąc zabiegi Reiki i oczyszczając siebie sprawdzonymi skutecznymi metodami. W moim rozumieniu zdrowia, choroby pojawiają się w ciele jako odpowiedź na trudne, bolesne doświadczenia i emocje, które z tych doświadczeń płyną. To właśnie nazywam psychosomatyką i dużo piszę na ten temat w „Drodze do zdrowia”.

Nie jest to moje prywatne odkrycie. Pierwszy raz spotkałam się z tym tematem u Louisy Hay w jej słynnej publikacji „Możesz uzdrowić swoje życie”. Sprawdzałam i praktykowałam przez wiele lat, aby umocnić się w przekonaniu, że to naprawdę pracuje. Rozmawiałam z klientami i studentami, wspólnie analizowaliśmy rozmaite wątki, aby za każdym razem znaleźć spójność pomiędzy chorobą, a tym, czego doświadczył człowiek. W międzyczasie pojawiły się też w Polsce cenne informacje o psychosomatyce publikowane przez Bruce’a Liptona. Tutaj pojawia się nazwa Totalna Biologia. Dodajmy do tego jeszcze jedną znakomitą specjalistkę: Innę Segal i jej książkę „Sekretny język twojego ciała”. Są też inne pozycje, ale już mniej zgodne z działającą symboliką, więc tymczasem je pomijam.

Psychosomatyka Louisy Hay, Bruce’a Liptona, Inny Segal i Andrzejewskiej – czyli moje własne odkrycia i uzupełnienia tematu – łączą się w całość i dają już całkiem wystarczający obraz przyczyn większości znanych na świecie chorób. Wszystko wzajemnie się potwierdza. Warto jednak zauważyć, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, ponieważ każdy z nas ma własną unikalną biografię. Książki podpowiadają rodzaj problemu, jakość emocji. W książkach nie znajdziemy dokładnej informacji: „cierpisz, bo Wojtek powiedział ci to i to”. My sami musimy odkryć własne ścieżki emocjonalne.

Niektórzy moi znajomi właśnie dlatego odrzucają te cenne podpowiedzi. Czasem nie widzą tam dokładnie opisanego swojego przypadku, a częściej nie chcą go widzieć lub nie umieją zobaczyć. Jedna pani chorująca na raka, w czasie rozmowy ze mną powiedziała: „Wybaczyć komuś? Ale ja nie muszę nikomu wybaczać, bo na nikogo nie jestem zła. Nie widzę takiej osoby”. Kilka miesięcy później, kiedy pod wpływem morfiny była nieco oszołomiona, wykrzyczała przy mnie, jak bardzo nienawidzi swojej bratowej. Wiele rzeczy mamy schowane głęboko w podświadomości i wcale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdzieś w nas zakodowały się zapisy, które poważnie uszkadzają ciało. Odnalezienie ich może nie być łatwe. Nic nie jest oczywiste. Sama tego doświadczyłam.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że w ubiegłym roku choroba serca zaprowadziła mnie do szpitala. A przecież cały czas wcześniej próbowałam się uzdrowić, bo gorzej się czułam. Wszechświat dał mi czas na pracę nad sobą, ale ja nie umiałam zobaczyć wzorców. Z jednej strony – nie zajęłam się tym odpowiednio, przyznaję. W skutecznym procesie poszłam na łatwiznę i próbowałam oczyścić „psychosomatyczne wzorce odpowiedzialne za to i za to”. Nie wiedziałam, czym są i nie sięgnęłam do wiedzy, aby starannie poszukać. Z drugiej strony – zapisy w ciele subtelnym, które spowodowały u mnie dramat to rzeczy, które o to wcale nie podejrzewałam. Dla mnie to były jakieś głupoty i drobiazgi.

Pewnie wydarzenie doprowadziło mnie do łez, inne zjawisko mnie złościło, ale uznałam, że po prostu przestanę się tym zajmować. Przekierowałam uwagę. Zrobiłam medytację wybaczenia. I zajęłam innymi sprawami. Wydawało mi się, że to nic wielkiego i nie przyniesie mi choroby. Jest w tym jedna ogromnie istotna rzecz, którą chcę się z Wami podzielić: my zawsze musimy wiedzieć, co jest psychosomatycznym zapisem. Jaka to sytuacja, jakie to poczucie, jaka to emocja. Żeby coś skutecznie oczyścić musimy umieć to nazwać. Ja nie umiałam zobaczyć, co mi szkodzi – przecież mam dobrego męża, cudowne córki, pasje, wspaniałych klientów, pracę, która uwielbiam. Nie widziałam w moim udanym życiu niczego, co uszkadzałoby serce.

Trochę popracowałam z przeszłością, która była bardzo bolesna, ale to nie przeszłość upomniała się o swoje, tylko teraźniejszość. Mistrzowie w Kronikach Akaszy potwierdzili, że przeszłość została oczyszczona. Do prawdziwych zapisów dotarłam dopiero niedawno, kiedy usiadłam i pracowicie wypisałam wszystkie dolegliwości w moim ciele. Także te, które wrzuciły mnie rok temu na SOR. Przyjrzałam się chronologii wydarzeń i odnalazłam to, co zbagatelizowałam i nie uwolniłam z ciała. Uczciwie też przyznaję, że Mistrzowie w Kronikach dawali mi dosyć jasne podpowiedzi, ale i Oni nie mówią nigdy dokładnie. Dlaczego? Bo my musimy sami odkryć to, co nas uwiera. Na tym polega życie.

A poza tym to jest dokładnie ta sama wiedza, która jest zawarta w mojej książce i książce Louisy Hay. Czarno na białym jest tam wszystko napisane, a człowiek i tak w to nie wierzy. Natomiast kiedy odkryjemy coś samodzielnie, wówczas staje się to olśnieniem pozwalającym na uzdrowienie, ponieważ od razu przyjmujemy to do siebie. Wtedy pracujemy z przekonaniem, a nie dlatego, że tak trzeba. Chcemy pracować. Czujemy to bardziej. To druga ważna informacja, ponieważ trzeba pracować cierpliwie około miesiąca – jeśli mówimy o wprowadzeniu nowych zapisów. Tej cierpliwości nam często brakuje. Jeden proces i zamykamy temat. Na poziomie świadomym mamy się dobrze i mówimy: „już wybaczyłem, już uzdrowiłam”. A w głębi energetyki coś nadal tkwi.

Bo tu pojawia się jeszcze jeden ważny temat: każde bolesne doświadczenie jest jak wylanie pomyj na nasze pole energetyczne. Kiedy wybaczamy temu, który je wylał, to on zabiera wiadro i odchodzi. Ale potem trzeba jeszcze pracowicie umyć wszystko, czyli usunąć poczucie krzywdy, poczucie gorszości, poczucie bycia ofiarą, frustrację, rozczarowanie, odrzucenie czy inne takie nieładne jakości. I teraz najważniejsze: w powstałą przestrzeń trzeba wprowadzić miłość, radość, poczucie wartości, satysfakcję, szczęście i inne takie fajne rzeczy. Nie wystarczy posprzątać, trzeba rozświetlić i napełnić tym, co tam było wcześniej, co daje nam zdrowie, siły witalne i poczucie szczęśliwości.

To nasza prawdziwa boska natura. To nasza pełna harmonii matryca, gwarantująca nie tylko zdrowie, ale też zwyczajnie dobre, spokojne i dostatnie życie. Rzadko do tego etapu dochodzimy, dlatego chorujemy, chociaż wydaje nam się, że tak ładnie wszystko uzdrawiamy. Ja sama potknęłam się na tym, że mając wiedzę, nie dałam sobie czasu i uwagi, by zrobić wszystko dobrze i do końca. Przerzucałam się z metody na metodę, szukając szybkich i efektownych rezultatów. Zachęcam zatem, aby w procesie oczyszczania nie zapomnieć o tym, co straciliśmy z powodu bolesnego doświadczenia. Te wszystkie piękne jakości muszą wrócić na swoje miejsce, dopiero wtedy proces zostaje zakończony.

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 733
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu