Rozróżnianie

Rozwój ludzkości podobno przyspiesza, ale też jak przystało na porządny życiowy poligon – wzrasta poziom trudności. Obserwuję z zaciekawieniem, kto dostrzega zmieniające się i manifestujące coraz to nowe lekcje duchowego dojrzewania, a kto mieli w kółko te same tematy, gubiąc się w podstawach. Ciekawe to obserwacje, chociaż z odrobiną smutku przyznaję, że uczymy się chodzenia na łatwiznę poprzez powtarzanie po innych. Dużo rzadziej pozwalamy sobie na odkrywanie prawdy w samodzielnym poszukiwaniu.

Bez wątpienia dwie najważniejsze lekcje duchowego rozwoju nigdy się nie przedawnią. Pierwsza to miłość do samego siebie, która kładzie podwaliny pod wszelki dobrobyt, dobrostan i samospełnienie. A druga to wybaczenie – przede wszystkim innym, ale także sobie. Odpuszczenie jest po to, by uwolnić siebie z karmicznych więzów. Nadal się tego uczymy, bo to niełatwe. Pomimo wiedzy teoretycznej o duchowych lekcjach i kontraktach dusz, w codziennym życiu plączemy się w trudnych emocjach i zastygamy w żalu, gniewie i pretensjach.

Od kilku lat bardzo mocno pulsuje jeszcze jedna jakość, niezbędna dla każdego, kto ceni sobie duchowe wzrastanie. To rozróżnianie. Nie możemy być dobrymi ludźmi, jeśli nie odróżniamy dobra od zła, Światła od mroku, prawdy od iluzji. O ile pewne zasady moralne i etyczne są stosunkowo proste do poznania i nauczenia, to nikt nigdy nie zaproponował żadnego sposobu, by oddzielić ziarno od plew w zakresie ogromnej ilości wiedzy ezoterycznej, która zalewa nas ze wszystkich stron. To ogromnie ważne w tym czasie, aby z uwagą dokonywać wyboru. Jest tak dużo ślepych uliczek, bo nie wszystko co się świeci dzięki dobrej reklamie, jest automatycznie złotem. Prawda jest jak rarytas tylko dla tych, którzy nie boja się schylić. To co pulsuje z daleka kolorowym neonem to zazwyczaj pułapka.

Wielokrotnie o tym pisałam. Ja po prostu czuję energię, więc rozróżniam. Ukochałam Światło tak bardzo, że omijam mrok na wszystkie możliwe sposoby. Uważam, że nie jest to trudne, jeśli zaufamy sercu, jeśli popracujemy chociaż troszkę nad rozwijaniem intuicji. Ale widzę też, że dobre, uczciwe i miłe osoby brną w rozmaite brzydkie energie tylko dlatego, że zobaczyły dobrze sprzedający się tekst, sprytne słowa, ładne grafiki. Naturą ludzką jest powierzchowność. Przeciętny człowiek najpierw wyciąga rękę i łapie, a dopiero potem zastanawia się, co złapał. Jeśli w ogóle się zastanawia. Być może ludzki mózg już bezrefleksyjnie przyjmuje wszystko, co ma profesjonalną reklamę. Być może.

Nie ma świętych ani ideałów. Nie ma wśród influencerów żadnej oświeconej osoby. Ale zdarzają się ludzie o pięknych wibracjach i tacy, którzy żerują kradnąc energie innym. Jak to odróżnić? Po poziomie poczucie własnej wartości. Ktoś, kto kocha siebie, nie potrzebuje żerować na innych i nikogo nie krzywdzi. Życie ma raczej jakoś poukładane. Jeśli coś robi – cokolwiek robi – to z pasji, z zamiłowania, z chęci podzielenia się wiedzą. Czasem nawet szlachetnie z potrzeby zmieniania świata na lepszy. Jeśli jest „Starą Duszą”, to czuje w sobie pęd do uzdrawiania rzeczywistości. To dobre wibracje, które się czuje, bo nas otulają podnosząc nam energię.

Ale jest wielu takich, którzy w modzie na duchowość i rozwój wewnętrzny odnajdują – po pierwsze łatwe pieniądze, a po drugie coś o wiele cenniejszego dla siebie – dowartościowanie. Nie ma nic złego w podnoszeniu samooceny, jeśli wynika to z oczywistych i zasłużonych sukcesów. Nieco gorzej jest, kiedy ktoś bawi się w lidera tylko po to, by nauczać, rządzić, kontrolować i zadzierać nosa. I takie osoby też łatwo poznać – ciągle im się wszystko sypie albo notorycznie proszą innych o pieniądze, bo nie umieją sami na siebie zarobić. Smutne to, bo najczęściej taki człowiek nie ma ani potrzebnej wiedzy, ani wspierającego doświadczenia, co przekłada się na nieprofesjonalne nauczanie. Jak można uczyć innych energetyki, uzdrawiania finansów czy czegokolwiek tam, jeśli samemu nie umiało się pomóc sobie? Jeśli nie dostrzega się swoich nieprzerobionych lekcji? To proces, który odbija się negatywnie na uczniach.

Proszę – wyobraźcie sobie instruktora jazdy, który w ostatnim czasie spowodował kilkanaście kolizji. Chcecie, by Was uczył? Albo – wyobraźcie sobie szewca, od którego buty rozpadają się na pierwszym spacerze. Chcielibyście uczyć się od niego fachu? A w duchowości ludzie brną na rozmaite kręgi i zloty prowadzone przez niewykwalifikowane osoby. Nie ma ideałów, wszyscy się czegoś uczymy, wszyscy popełniamy błędy. Ja też. Ale ja nie nauczam o tym, o czym nie mam pojęcia, czego nie sprawdziłam i nie wypraktykowałam. Nie mam monopolu na wiedzę o wszystkim. Zajęłam się tym, w czym jestem dobra i w takim zakresie można na mnie naprawdę polegać. Nie proponuję naprawy samochodu ani nauczania fizyki, skoro kompletnie się na tym nie znam.

Pierwsza lekcja rozróżniania to umiejętność dostrzeżenia, czy ktoś, kto chce Was nauczać, ma wiedzę i – uwaga – wysokie poczucie wartości, aby nie żerował na Was. Jeśli „nauczyciel” sam nie ma przygotowania, to najlepsza jest spokojna decyzja o poszukaniu kogoś bardziej kompetentnego. Czasem może droższego, ale proszę pamiętajcie – często cena to próg, który obnaża energetykę i gotowość do przyjęcia wyższych wibracji. Jeśli ktoś zaprasza Was na darmowe zajęcia, to niech zapali się Wam czerwone światło. Taka osoba zabierze Wam tyle energii, że nie potrzebuje Waszych pieniędzy.

Drugi rodzaj rozróżniania to uczciwe spojrzenie na siebie – co umiem, a czego nie umiem? Co mogę dawać światu, a co wymaga jeszcze treningu czy dodatkowej wiedzy? W którym miejscu jestem profesjonalna i przygotowana, a co wymaga szczególnej uwagi? To ludzkie i moim zdaniem fajne – umieć uczciwie rozpoznać własne zasoby. To pierwszy i bardzo ważny krok do sukcesu. Czasem naprawdę wystarczy jeden jedyny talent i można osiągnąć w życiu szczęście i spełnienie. Możemy rzeczywiście dużo osiągnąć, kiedy znamy swoje możliwości. Możemy stale uczyć się, rozwijać i nabywać nowe umiejętności. Życie jest w tym fascynujące. Szczerość w rozpoznawaniu swoich mocy nas nie umniejsza, tylko pokazuje naszą wielkość, poprzez uznanie swoich silnych i słabych stron. Bez lęku przed oceną.

Piszę tu o nauczaniu, bo to mój obszar i na tym znam się najlepiej. Ale tak naprawdę we wszystkich aspektach życia jest mnóstwo nieautentycznych ludzi, którzy pozakładali maski i udają kogoś kim nie są. Udają nauczycieli tematów, na których się kompletnie nie znają. Udają szczerych przyjaciół, chociaż nie umieją uszanować samych siebie. Udają uczciwych sprzedawców, chociaż kolanem upchnęli wadliwy towar na spodzie Waszego opakowania. Udają zakochanych, chociaż w kieszeni schowali smartfona z miłosnymi smsami do kogoś innego. Udają niezwykłych guru, chociaż w głębi duszy czują się nikim. Udają, że kochają cały świat, a za zamkniętymi drzwiami przeklinają brata, matkę, koleżankę.

Czy ludzie są źli i zakłamani? Nie są. Tylko nie umieją kochać siebie, potrzebują więc naszego zachwytu, który próbują nieuczciwie wymusić. Te wszystkie przykre doświadczenia przynoszą dla nas, żebyśmy nauczyli się rozróżniania. Bo to nie jest wcale trudne. Wszechświat zachęca w ten sposób do nauki. Mamy rozpoznawać, zamiast biec na oślep. Mamy odczuwać sercem, a nie okłamywać samych siebie zgodnie z tym, czego sobie byśmy życzyli. Mamy widzieć świat takim jaki jest, a nie jakim chcemy go widzieć. Mamy kochać siebie tak mocno, żeby nie dawać się oszukiwać, bo miłość własna jest najlepszą tarczą przeciwko wszelkim zakłamaniom.

Nie trzeba być podziwianym przez wszystkich, trzeba tylko kochać siebie. Człowiek, który naprawdę kocha siebie, otwiera serce na przepływ najmocniejszych wibracji. To sprawia, że jego intuicja się wyostrza i dostrzega fałsz. Maski spadają. Człowiek o otwartym sercu widzi ludzi takimi jakimi są. Z jednej strony widzi w każdym Światło i boską doskonałość. A z drugiej widzi też wszystkie lęki i rany, które prowadzą kogoś do ukrywania prawdziwego siebie i rozpaczliwej walki o popularność. Tymczasem nie jesteśmy tu na Ziemi dla popularności – jesteśmy tu po to, aby być szczęśliwymi.

 

 

 

Bogusława M. Andrzejewska
Bogusława M. Andrzejewska

Promotorka radości i pozytywnego myślenia, trenerka rozwoju osobistego i duchowa nauczycielka. Pisarka i publicystka, Redaktor Naczelna elektronicznego magazynu „Medium”. Autorka wielu poradników rozwoju. Astropsycholog i numerolog oraz konsultantka NAO. Prowadzi szkolenia na temat wiedzy duchowej i prosperity. Pracuje z Aniołami, robi odczyty w Kronikach Akaszy. Jest nauczycielką Reiki i miłośniczką kryształów, kotów oraz drzew. W wolnym czasie pisze wiersze.

Artykuły: 748
0
    0
    Twój koszyk
    Nie masz żadnych produktówPowrót do sklepu