Anioły
Piękne duchowe uzdrowienie
Ponieważ Anioły zajmują w moim życiu szczególne miejsce, staram się również pisać o Nich i pokazywać ich dobroczynne działanie dla człowieka. Nie jestem w tym odosobniona. Coraz więcej osób pyta mnie o Anioły, o moje doświadczenia i o wiedzę na ten temat. Niektórzy z niecierpliwością czekają na książkę, którą kiedyś zapowiedziałam, a która leży na dysku niedokończona, ponieważ zajęłam się innymi tematami. Ale energia prowadzi sama, więc wracam po swoich śladach i znowu piszę o Aniołach i Archaniołach. Cieszę się, ze tak wiele osób darzy Anioły zainteresowaniem i sympatią. Choćby dlatego warto pokazywać różne aspekty tego zagadnienia. Ale to temat bardzo mi bliski, ponieważ wznosi moja energię. Domyślam się, że podnosi również wibracje Czytelników. Tego właśnie dzisiaj szczególnie potrzebujemy – podnoszenia wibracji. Potrzebujemy też tego wszystkiego, co rozjaśnia nasze myśli, emocje i przepędza mrok z naszej duszy.
Do niektórych osób najmocniej przemawiają obrazy, stąd też dużo ilustracji. Wiem, że są potrzebne. Sama przecież z upodobaniem pracuję z rozmaitymi taliami kart, ponieważ wiem, że obrazki zawarte na kartach budzą symbole w podświadomości i pozwalają szybciej i lepiej zrozumieć każde przesłanie. Bardzo lubię piękne grafiki, dlatego staram się, by było ich jak najwięcej. Niektórzy tego nie potrzebują, ponieważ czują lub widzą, ale dla innych to ważne. W wielu praktykach korzystamy z wizualizacji. W takim procesie wszelkie przedstawienia graficzne pomagają odnaleźć w sobie kolor lub kształt czy symbol. Barwy są dosyć istotne – przy pracy z Archaniołami szczególnie, ponieważ rozpoznajemy je poprzez kolorowe promienie, na których działają. I to jest ogólnie przyporządkowanie podobne u wszystkich, którzy pracują z Aniołami. Szczególnie w kwestii pierwszych siedmiu promieni.
Nieustająco zapraszam do korzystania z pięknych Archanielskich medytacji, które uzdrawiają nasze życie. Są dostępne tutaj.
Zapraszam również do czytania artykułów o Aniołach, które zamieściłam wcześniej na blogu tutaj.
Bogusława M. Andrzejewska










