ówna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Healing Art   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Ojcostwo

 

Do poczytania:

Prosperita

Deepak Chopra

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Litoterapia

Pure Art

Związki miłosne

Prawdziwe uczucie

Kompromis

Trójkątny dramat

Zazdrość

Wiecznie młodzi

Przyciąganie partnera

Duchowo

Test na związki

Wspólne wakacje

Dlaczego się zakochujemy?

Kobieta Utopiec

Kochając zołzę

Przytulanie

Kochać na nowo

Kochać świadomie

O zdradzie

Otwórz serce

Bez ślubu

Mężczyzna w związku

Ostatni raz

Po rozstaniu

Po rozwodzie

Ideał

Równowaga

Etapy uczuć

Stałość

Prostota

Komunikacja

Uprzejmość

Ojcostwo

Akceptowanie

Intymność

Inteligencja seksualna

Korzyści z seksu

Dojrzała erotyka

Manipulacje

Udawanie rozkoszy

Seksualność

 

Harmonia serca

Iluzje

Zaufanie

Harmonia natury

Harmonia celu

Harmonia pragnień

Soul coaching

Wu-Wei

Moja harmonia

Harmonia wyglądu

Harmonia słów

Harmonia odtwórcy

Sens życia

Harmonia energii

Harmonia Światła

Duchowa harmonia

Harmonia spełnienia

Harmonia wzrastania

 

Emocje

Inteligencja emocjonalna

Gry emocjonalne

Plusy emocji

Bez lęku

Magia spokoju

Gniew

Zawiść i zazdrość

Chwila

 

NAO

Analiza z wyglądu

Mowa ciała

Analiza wypowiedzi

Psychografologia

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

Anioły

Reiki

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

Dzień Ojca skłania do refleksji. Czasem wspominam wtedy swojego Tatę, który nosił mnie na barana, pomagał w lekcjach i niezmiennie rozbawiał wyjątkowym poczuciem humoru. Był człowiekiem łagodnym i życzliwym światu. Myślę, że odziedziczyłam po nim nie tylko kształt nosa, ale i nawyk pozytywnego myślenia, szybkiego wybaczania i nie przejmowanie się drobiazgami.

Dzisiaj jednak chcę napisać o ojcostwie w kontekście związków, które tworzymy. Bo tak naprawdę to my kobiety wybieramy ojca swoim dzieciom. Jestem więcej niż pewna, że ta oczywista prawda jest całkowicie obca większości młodych kobiet, dla których czasem zaobrączkowanie się jest celem samym w sobie. Już przed wiekami panny na wydaniu zaklinały los wierszykami tego typu: "Święty Emeryku daj nam po chłopczyku. Łysego czy garbatego, byle roku tego". Efekt takiego związku łatwo sobie wyobrazić.

Warto budować bliskość i być na co dzień z partnerem, poznawać go od kuchni i łazienki. Warto też zadać sobie rzetelnie pytanie: czy chcę, aby mój syn był właśnie taki, a moja córeczka tak się zachowywała? Kiedy decydujemy się założyć rodzinę, wybieramy partnera, który przekaże naszym dzieciom swoje DNA. I obdaruje je nie tylko kolorem oczu, ale też dobrocią i łagodnością lub tendencją do tycia, niecierpliwością, lenistwem, a co gorsza brakiem szacunku do kobiet. Czasem zawirowane w miłości, nie myślimy o tym zupełnie. Taki to urok romantycznego kochania, trudno nawet się temu dziwić. Dlatego zachęcam, aby spojrzeć uważnie na przyszłego męża i zapytać samej siebie: czy chcę mieć z nim dzieci?

Najbardziej charakterystycznym błędem, o którym wielokrotnie pisałam, jest zajście w ciążę bez zgody mężczyzny, kiedy on wyraźnie powtarza, że nie jest gotowy, by być ojcem. Najczęściej wie, co mówi. Jeszcze gorszym wyborem jest zajście w ciążę z żonatym mężczyzną, aby zmusić go do rozwodu. To dla mnie patologia i tutaj nie umiem podać żadnej recepty, bo taka decyzja przynosi wyłącznie zwielokrotnione cierpienie. Jeśli chcemy, by nasze dzieci były szczęśliwe, nie róbmy tego. Naprawdę można jest tylu wolnych mężczyzn i tylu panów, którzy chcą doświadczyć bycia ojcem.

Nikt nam nie może zabronić być z kimś, z kim akurat chcemy. Nawet jeśli psycholog straszy toksycznym partnerem, to mamy prawo kochać się z kim chcemy. To nasz wybór i tylko my poniesiemy konsekwencje swoich decyzji. Natomiast zajście w ciążę to zupełnie co innego. To powołanie nowego życia i w dużej mierze wrzucanie dziecku określonego doświadczenia. Tatuś alkoholik albo furiat to nieciekawy prezent dla dziecka. Jeszcze gorsza opcja to tatuś żonaty z inną panią i posiadający już rodzinę. Dajemy wówczas naszemu dziecku życie pełne zazdrości, rozczarowania i oglądania w bólu zdjęć naszego ojca tulącego obce dzieci. To trauma, którą leczy się latami. Jestem psychologiem, który potrafi zrozumieć różne dziwne ludzkie zachowania, ale nigdy nie zrozumiem, jak matka może coś takiego zafundować swojemu dziecku. Trzeba nie mieć serca.

Jak zatem właściwie wybierać ojca swoim dzieciom? Korzystając ze zdrowego rozsądku. Nie ma ludzi idealnych, ale jest mnóstwo ludzi dobrych i bardzo dobrych. Czułych, kochających, wrażliwych. Znam mnóstwo świetnych ojców, dla których dzieci są centrum wszechświata. Ojcowskie uczucia i gotowość do wychowawczego trudu nie są więc żadnym ewenementem. Wystarczy, jeśli partner powie: chcę mieć z Tobą dziecko, boję się, czy dam sobie radę, ale chcę spróbować. I już jest dobrze. Myślę, że wystarczy nieco uwagi. Miłość zasłania nam oczy, ale jeśli coś budzi nasz niepokój, jeśli np. jesteśmy w związku z alkoholikiem, to lepiej wstrzymać się z zakładaniem rodziny. Można też uruchomić wyobraźnię i ocenić, czy z tego pana będzie dobry tato, czy też centrum jego życia będzie zawsze skrzynka piwa. Co wówczas może dać swojemu synowi czy córce?

Patrząc na ukochanego pod kątem ojcostwa, można zobaczyć, jak reaguje na dzieci znajomych czy sąsiadów, czy potrafi naprawić bratankowi rowerek, czy dzieci go lubią? Świetnymi ojcami są panowie, którzy zajmowali się młodszym rodzeństwem, ponieważ mają w sobie nawyk troski i opieki, a to procentuje we własnej rodzinie. Z reguły panowie wychowywani w domach wielopokoleniowych, gdzie zawsze jest dużo dzieci, mają łatwość w podejściu do maluchów. Dobrze spełniają tę rolę wszyscy, którzy mają w życiu dużo do czynienia z dziećmi, np. lekarze rodzinni czy pediatrzy. Ale kluczem jest tu po prostu fakt, czy ktoś lubi dzieci, a nie konkretny zawód. A wreszcie warto wiedzieć, że czasem ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z maluszkami, przechodzi prawdziwe katharsis, kiedy zostaje ojcem i nagle odkrywa, że w tej właśnie roli czuje się najlepiej.

A w zasadzie to jest bardzo proste. Kochający człowiek zawsze będzie kochającym człowiekiem. Ktoś, kto naprawdę troszczy się o mnie i daje mi dużo uwagi, ciepła, miłości, będzie tak samo troszczył się o nasze dzieci. Mężczyźni mają bardzo klarowną logikę i postępują tak, jak czują. Mój mąż powiedział mi kiedyś: dziecko jest cząsteczką ciebie. Skoro tak bardzo kocham ciebie, jak mógłbym nie kochać tej cząsteczki?  Odkąd to usłyszałam jestem o jego ojcostwo spokojna zawsze będzie pełne miłości, tak jak on jest pełen miłości dla mnie. Ktoś, kto spotyka się ze mną tylko na seks i niewiele go obchodzą moje sprawy czy problemy, nie zainteresuje się potem dzieckiem, które z tego seksu się przydarzy. Proste? Proste.

Bardzo ważną rzeczą jest nasze zachowanie po ewentualnym rozwodzie. Bywa przecież, że my dorośli nie umiemy się ze sobą dogadać, ale to nie oznacza wcale, że mamy włączać dzieci w swoje paskudne rozgrywki. Prawdziwa dojrzałość jest wtedy, kiedy z byłym partnerem pozostajemy w dobrej relacji. Właśnie po to, by mógł widywać się z dzieckiem i nadal być dla niego ojcem. Trzeba umieć przełknąć swój żal i gniew, czy nawet zazdrość, kiedy partner odszedł do innej. To największy dar dla dziecka. I tylko taka matka jest w moich oczach prawdziwie dobrą i mądrą, która mimo trudnych emocji powtarza dziecku z przekonaniem: "tatuś cię kocha i jesteś dla niego ważny, szanuj tatusia i słuchaj go".

Każde dziecko zasługuje na to, by mieć swojego tatusia. I ten tatuś buduje w nim potem określone wzorce odpowiedzialności, opieki, pracowitości, budowania związku. Dla dziewczynki to matryca jej przyszłego partnera. Jeśli ojciec kocha córkę i ma dla niej trochę czasu, to ona przyciągnie sobie potem dobrego, uważnego męża. Dla chłopca to wzorzec męskości, stosunku do kobiet i potem w dorosłym życiu do własnych dzieci. Nawet kiedy rodzice nie mieszkają razem, można być kochanym przez oboje i tworzyć w sobie dobre kody.

Przykładów z życia, które pokazują powielanie wzorców, mogłabym podać setki. Podam jeden mojego męża. Bardzo lubiłam swojego teścia, który był odpowiedzialnym i troskliwym ojcem. Zawsze szanował rodzinę i stawiał ją zwykle na pierwszym miejscu. Spontanicznie pomagał we wszystkim teściowej, zakładając, że to on jest ten silny, który ma wspierać i chronić. Przyglądałam mu się uważnie, zastanawiając się wielokrotnie, czy taki właśnie będzie mój mąż. Jest. To odzwierciedlenie widzę bardzo wyraźne. Dla mojego męża nasze córki są bardzo ważne i przez większość życia był mi wielkim oparciem. Kiedy urodziłam drugą córeczkę, robił w domu niemal wszystko: prał pieluchy, sprzątał, mył okna, robił zakupy. Ja tylko gotowałam. Nie zapomnę tego, bo wiem, że to wyjątkowe. Zresztą mój mąż nadal mi pomaga we wszystkim.

Myślę też, że większość mężczyzn umie odnaleźć się w tej pięknej tatusiowej roli. Lepiej lub gorzej – ale dogadują się ze swoimi dziećmi, jeśli tylko im na to pozwolimy. Czasem trzeba im po prostu dać szansę i zostawić w swoim towarzystwie. Na pewno sobie poradzą i wypracują własne metody działania i komunikacji. Konkludując większość mężczyzn świetnie się sprawdza w roli ojca. Jeśli nie pchamy się w patologiczne zachowania lub nie jesteśmy całkiem zaślepione, to bez problemu umiemy wybrać swoim dzieciom świetnego tatusia. Pamiętajmy tylko, że to nasza rola nas kobiet. Nie zrzucajmy winy na pecha, na złych facetów czy przeznaczenie. Bądźmy pełne miłości dla dzieci, które dopiero przyjdą na świat i poszukajmy dla nich najlepszego ojca na świecie.

Bogusława M. Andrzejewska