Główna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Kroniki Akaszy  Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Sen o wspinaczce

 

Do poczytania:

Prosperita

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

 

Sny

Sen o mocy

Sen o zdradzie

Sen obietnica

Sen o śmierci

Sen o samochodzie

Sen o matrixie

Sen o dziecku

Sen o Mistrzu

Sen o wspinaczce

Sen o miłości

 

Anioły

Reiki

Kroniki Akaszy

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

Tego typu sny pojawiają się często. Miał je chyba każdy na świecie, chociaż za każdym razem sceneria może być całkiem inna. Przyznaję, że i ja miewałam takie sny, w których wspinałam się czasem w zupełnie absurdalnych warunkach. Na przykład wspinałam się po ścianie domu, aby dostać się do drzwi i wejść do środka. Wspinanie się przedstawia ogromny wysiłek, a czasem może też symbolizować poczucie niemożności osiągnięcia czegoś.

Poniżej opisuję sen Doroty, która śniła go w trudnym dla siebie czasie, kiedy zmagała się z różnymi skomplikowanymi sprawami. Taki sen jest dość czytelny w interpretacji, ale ponieważ jest też często spotkany w rozmaitych odmianach i sceneriach, warto mu się przyjrzeć i zastanowić nad jego znaczeniem.

Dorota śni, że wspina się po pionowej skale, aby dostać się do groty, która znajduje się wiele metrów nad nią. Mozolnie wdrapuje się metr za metrem, mając świadomość wielkiego wysiłku. Nie jest to sportowa wspinaczka, lecz podyktowana jakąś koniecznością próba dostania się do określonego miejsca. Ktoś znajomy wspina się razem z nią i wcześniej dociera na miejsce.

Kiedy w końcu Dorota trafia do groty, okazuje się, że jest ona płytka, niewygodna i pusta. Wspinaczka była zbędna. Uświadamia też sobie, że musi wrócić na dół. Nie ma zejścia, nie ma drabiny ani liny. Można tylko skoczyć, ale... pod nią przepaść na wiele, wiele metrów. Czuje ogromny lęk i w poczuciu desperacji skacze. Szczęśliwie. Nic jej się nie dzieje, ląduje bezpiecznie na dole.

Na tym jednak nie kończy się sen, ponieważ z jakiegoś powodu Dorota rozpoczyna znowu tę samą wspinaczkę. Prawdopodobnie po to, by powiedzieć coś tej osobie, która została na górze w grocie. Ponownie rozpoczyna mozolną wędrówkę, mając w głębi duszy przeświadczenie, że wspinaczka jest trochę niepotrzebna.

Sen przedstawia iluzję wysiłku, w którym tkwi kobieta przekonana, że życie musi być ciężkie i pełne zmęczenia. To tylko złudzenie i nawet we śnie Dorota ma przeczucie, że to wszystko jest zbędne. Ponowna wspinaczka, to błędne koło skostniałych wzorców, w których obraca się ona ciągle dzień po dniu, powtarzając niepotrzebne działania.

W tym śnie pojawia się też lęk przed skokiem. Tu z kolei mamy brak poczucia bezpieczeństwa, który także jest iluzją. W rzeczywistości bowiem skok okazuje się dziecinnie prosty i całkowicie bezpieczny. Tego typu sny podpowiadają, by dać sobie więcej radości i poczucia bezpieczeństwa. Zadbać o siebie i usunąć niekorzystny wzorzec, który wymaga ciężkiej pracy.

Ja z kolei miałam kiedyś też sen o wspinaczce, ale zupełnie inny. I co ciekawe – ten sen nieco przewrotnie przepowiedział przyszłość.

Śni mi się, że idę wraz z mężem w odwiedziny do mojego znajomego, który kupił sobie nowy dom. Droga jest bardzo trudna, wiedzie przez jakieś chaszcze, potem przez błoto, potem znowu przez chaszcze. Przedzieramy się strasznie długo i z wysiłkiem, a droga jest kręta jak labirynt. Na końcu drogi wyrasta przed nami skalna ściana. Z góry macha do mnie znajomy: "to tutaj, chodźcie". Rozpoczynamy żmudną wspinaczkę. W pewnym momencie, blisko celu, kiedy siedzący na szczycie znajomy jest już niemal w zasięgu ręki, mój mąż odpada od ściany. Przerażona jego upadkiem budzę się...

Jak to zamanifestowało się w realnym świecie? Otóż mój znajomy, który rzeczywiście kupił nowy dom i zaprosił nas w odwiedziny, czekał na moją wizytę bardzo długo. Dotarłam do niego po roku od zaproszenia. Sama. I tylko raz. Mój mąż do dzisiaj nie odwiedził tej osoby, ponieważ nasze relacje samoistnie się rozluźniły. Także ze względu na odległość, jaka nas dzieli. Kiedy jednak śniłam ten sen, wierzyłam, że ta znajomość będzie trwała i uda mi się szybko zobaczyć nowy dom znajomego. Nie miałam pojęcia, że wszystko potoczy się inaczej.

Bogusława M. Andrzejewska