Główna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Kroniki Akaszy  Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Sen o miłości

 

Do poczytania:

Prosperita

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Boskie Portfolio

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

 

Sny

Sen o mocy

Sen o zdradzie

Sen obietnica

Sen o śmierci

Sen o samochodzie

Sen o matrixie

Sen o dziecku

Sen o Mistrzu

Sen o wspinaczce

Sen o miłości

 

Anioły

Reiki

Kroniki Akaszy

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

Dzisiaj opowiem Wam mój własny sen z przekazem, który na pewno pojawia się u wielu osób. Miałam wówczas niemal bezsenną noc, źle się czułam, nie mogłam zasnąć i przewracałam się z boku na bok. Moj mąż w nocy  się kręcił po domu, ponieważ suszył grzyby przywiezione w weekend z lasu i to zapalanie światła, hałasowanie nie ułatwiało mi zasypiania. Kiedy mąż wstał rano do pracy, wstałam razem z nim bardzo rozdrażniona. Nawarczałam lekko na męża, zamiast go jak zwykle przytulić. A potem pomyślałam, że spróbuję położyć się jeszcze na chwilę i może złapię chociaż pół godzinki snu...

Przed snem myślałam naburmuszona o tym, że muszę porozmawiać z partnerem,  żeby wcześniej robił te grzyby, a nie w nocy. W myślach obwiniałam go o bezsenność i stawiałam mu coraz to nowe zarzuty... Z takimi myślami zasnęłam... A przecież prawdę mówiąc w nocy nie mogłam spać, bo tak się czasem po prostu zdarza. Szczególnie w moim wieku. I nie ma potrzeby szukać winnych. Kierowało mną rozdrażnienie, które próbowałam sobie racjonalizować. Tym bardziej zaskoczył mnie sen, który wówczas się pojawił.

Co ciekawe zauważyłam też, że kiedy czasem kładę się rano, żeby "dospać", to sny mam zupełnie inne niż te w środku nocy. Mocniejsze. Barwniejsze. Niesamowicie realne. Czasem mam wrażenie, że próba "dosypiania" w dzień, kiedy jest już jasno, jest swoistym wejściem w odmienny stan świadomości, w trans, w medytację. Tego dnia także przyśnił mi się niezwykły sen. Bardzo mocny wyraźny, realistyczny, pełen namacalnych uczuć. Sen, który jakby wcale nie byłe snem, lecz przekazem z innego wymiaru.

W tym śnie właśnie wprowadzamy się do nowego domu. Jest duży przestronny. Pokoje tylko częściowo wypełnione meblami mają jasne ściany. Na środku pokoju mały kotek bawi się pluszową myszką. "Czy Ryś go polubi?" zastanawiam się we śnie, martwiąc się o maleństwo i jego relacje z moim kocurem. Chciałabym, żeby ten kotek został u nas i miał się z nami dobrze.

Mój mąż mocno obejmuje mnie ramionami i przytula, a właściwie wtula w siebie. Z miłością roztapiam się w nim. Mam takie uczucie, jakby objął mnie calutką swoim ciałem, jakby każdy centymetr mnie został przytulony. I tak trwamy wtuleni w siebie przez całą resztę snu, a ja czuję jak wypełnia mnie po brzegi ogromna, obezwładniająca miłość, tak głęboka, że zdaję się w niej tonąć.

Obok nas moja córka pokazuje mi nową, kolorową pościel do łóżka, a jej partner opowiada nam o czymś. Przez chwilę czuję się ciut niezręcznie, że w obecności innych osób tkwimy z mężem wtuleni w siebie. Ale mąż mnie uspokaja, a ogarniające mnie coraz mocniejsze uczucie sprawia, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Z ramion męża, z jego serca płynie do mnie fala tak niesamowitej, silnej miłości, że chcę pozostać tak wtulona do końca świata i jeden dzień dłużej.

Córka i jej partner dyskutują o choince i pytają nas, jaką choinkę chcemy na najbliższe święta: sztuczną czy prawdziwą? Pokazują nam miejsce, gdzie można postawić drzewko i zaczynają z nami rozmawiać o prezentach na gwiazdkę. Córka pokazuje mi jakieś kolorowe pudełka i papiery do pakowania. A ja nadal rozpływam się wtulona w ramiona mojego męża.

Obudziłam się z tym uczuciem w sobie. Potężnym uczuciem kochania. Żadne tam motyle w brzuchu, żadne erotyczne napięcia. Miłość najpotężniejsza, jaką można sobie wyobrazić i poczuć. Przez wiele godzin trwało we mnie to uczucie, napełniając mnie radością, uzdrawiając i podnosząc mi energię. Rzekłabym uzdrawiający sen, jeden z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek miałam. A przecież wiele razy śniło mi się kochanie i wiele razy odczuwałam je w różnych sennych marzeniach.

Symbole pojawiające się we śnie nowy dom, choinka, prezenty gwiazdkowe, pościel, mały kotek nawiązują do rodziny i ważności domu rodzinnego. Trochę ten sen kierował mnie w stronę dawania większej uwagi moim bliskim. Tym bardziej, że pojawił się w okresie, kiedy przygotowywałam nową książkę i malowałam nowe obrazy, skupiając się głównie na swoich pasjach, zamiast na domu.

Jednak najważniejsze w tym śnie było oczywiście uczucie miłości. Tak przemożne, że nie umiem go nawet opisać. Po obudzeniu, podziękowałam Moim Opiekunom za pokazanie mi tego, co w życiu najważniejsze. Z jednej strony wcale nie miałam zamiaru robić mężowi awantury i prawdopodobnie po jego powrocie z pracy zapomniałabym o swoim fochu. Tak już mam i dobrze mi z tym. Doceniam mojego męża za wszystkie dobre chwile, za każdy dar jego serca, za pomoc w codzienności i za kwiaty, które stale mi przynosi wiedząc, że je uwielbiam. Z drugiej jednak strony uśmiechnęłam się na myśl, że ktoś pokazał mi moc i wagę kochania, ponad każdą pretensją, jakby mówił: "przestań się dąsać, jesteś bardzo mocno kochana".

Przede wszystkim jednak chcę zwrócić Wam uwagę na coś, czego i Wy doświadczacie w niektórych swoich snach – przejścia w wymiar, w którym możecie dotknąć prawdziwej natury Waszej duszy i tego czym jest bezwarunkowa miłość. Myślę, że znowu pokazano mi Kim Jesteśmy W Istocie. Mój mąż w codziennym życiu jest zwykłym człowiekiem, któremu daleko do ideału. W tym śnie przytulał mnie w ramionach jakby był Boskim Aniołem o twarzy mojego męża. To, co czułam, moc kochania płynąca od niego nie była tym, co człowiek odczuwa tutaj na Ziemi w swoich ludzkich relacjach. Moim zdaniem takie sny, jak ten opisany tutaj, pokazują prawdziwą naturę Światła, jakim jesteśmy w centrum swojej istoty. Każdy z nas ma w sobie Boską Moc Kochania. Rozumiem ten przekaz senny również tak, że Dusza Mojego Męża kocha mnie o wiele bardziej, niż potrafi człowiek, w jakiego się wcieliła. Poza Ziemią jako Światło promieniujemy prawdziwą boską miłością. To fascynujące móc prawdziwie poczuć kochanie drugiej duszy. I głównie dlatego chciałam się z Wami podzielić tym doświadczeniem.

Bogusława M. Andrzejewska