ówna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Healing Art   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Przebudzenie 9

 

Do poczytania:

Prosperita

Deepak Chopra

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Pure Art

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

Anioły

Hierarchie

Regent

Słoneczny

Archanioły

Archaii

Elohim

Barwne promienie

Jakości

Modlitwy

Afirmacje

Karty Aniołów

Arkana

Królestwa

Opowieści

Wiersze

Książki

Talie

 

Reiki

Co to jest Reiki?

Historia

Udzielanie

Wymiana energetyczna

Mistrzowie

Uzdrawianie w Reiki

Delikatność

Krąg Reiki

Reiki i radość

Źródło młodości

Reiki dla dzieci

Intencja

Reiki i Anioły

Z miłością

Bezpiecznie

Pierwsza zasada

Druga zasada

Trzecia zasada

Śmierć i Reiki

Książki i strony

 

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

 

Duchowość jest obecnie dość modna. To oznacza niestety, że oprócz ludzi, którzy podążają prawdziwą ścieżką serca, spotkamy mnóstwo nadmuchanych joginów. Nadmuchanych czyli sztucznych. Spotkać ich można wszędzie na każdym kursie i w każdej szkole ezoterycznej. Bywają także na praktykach medytacyjnych, ponieważ muszą uzbierać odpowiedni komplet dyplomów do powieszenia na ścianie. Sama wydaję dyplomy, nie mam więc nic przeciwko certyfikatom, natomiast nie jestem zwolenniczką rzekomej ścieżki duchowej. Z łatwością też odróżniam prawdziwą Duchowość od "duchowości". Czuję to bardzo wyraźnie i bez cienia wątpliwości.

Może to odróznić każdy. Nie potrzeba do tego specjalnych zdolności. Wystarczy odrobina logiki i uważne przyjrzenie się drugiej osobie. W zasadzie nie chodzi mi tutaj o jakiekolwiek osoby, bo ktoś kto udaje i siedzi po uszy w "duchowości" zamiast w Duchowości, szkodzi przede wszystkim sobie. Bardziej chodzi mi o zjawisko, bo takie zachowanie wystawia też świadectwo ścieżce rozwoju. Oszołom biegający z wahadełkiem i liczący głośno, że ma parę milionów visów zniechęca ludzi do pracy nad sobą. "Nie chcę być takim czubem" mówią do mnie znajomi. "Ta cała duchowość to cyrk na kółkach". I trudno im zaprzeczyć. Dlatego dzisiaj proste wskazówki, jak odróżnić ziarno od plew.

Nadałam tym dwóm ścieżkom cechy ludzkie, opisałam jak adeptów. Ale podkreślę bardzo wyraźnie, że w istocie nie opisuję żadnego człowieka. Opisuję tu dwa rodzaje rozwoju. To pewne stereotypy. Myślę też, że to zróżnicowanie bierze się przede wszystkim z lektur oraz z towarzystwa, jakie sobie wybieramy. Jeśli zatem spotkamy ludzi, którzy tak właśnie postępują, to już wiemy, co dadzą nam ich nauczyciele i książki, które czytają. To troszkę tak działa. Aczkolwiek nie w stu procentach, bo wielu uczniów odchodzi od swoich nauczycieli bardzo daleko.

Charakterystyczne cechy adepta nadmuchanej, czyli sztucznej "duchowości".

1. Skupia się na teorii. Biega na kursy, zbiera dyplomy, zawiesza nimi ścianę i popisuje się przed innymi. Nie urzeczywistnia niczego. Medytuje na pokaz. Mebluje gabinet na pokaz. Wypisuje piękne zdania, które nijak się mają do jego prawdziwych poglądów.

2. Bardzo zadziera nosa i przy każdej okazji próbuje przekonać innych, że jest najbardziej rozwinięty w całej Polsce albo i na świecie. Biega z wahadełkiem i OCENIA nim ludzi. Sam ma  rzekomo miliony visów. Jest archaniołem wcielonym. Jest Mesjaszem i Zbawicielem.

3. W relacjach z innymi bywa nieprzyjemny. Nie urzeczywistnia szacunku dla istot czujących, częściej poniża i obgaduje niż docenia. Nie chce pomóc chorej osobie, aby nie zaniżyć sobie energii. W ogóle nie lubi się zadawać z chorymi i biednymi, bo to niskie energie. W życiu rozpycha się łokciami.

4. Krytykuje, narzeka, straszy, jęczy. Mówi o marności świata i ciemnocie "ziemniaków", którzy nie chcą się rozwijać. Gardzi ludźmi, którzy mają inne poglądy. Uwielbia teorie spiskowe i z radością dzieli się takimi treściami. Najbardziej cieszy go opluwanie uznanych autorytetów duchowych, takich jak Dalaj Lama czy Eckhart Tolle.

5. Jeśli pracuje z innymi, podkreśla wagę bólu, grzechu i cierpienia, ściągając tym energię. Podkreśla, że droga duchowa jest bardzo trudna i tylko dla wybranych. Straszy, że trzeba się spocić, zanim się cokolwiek osiągnie.

6. Manipuluje emocjonalnie pacjentem (klientem), aby ten czuł się przy nim jak proch marny. Zazdrośnie strzeże swojej pozycji guru, ogrzewając się w pochwałach uczniów i klientów.

7. Wystarczy spojrzeć na jego twarz lub zdjęcie i widać od razu szarą, mętną osobowość, która może wydawać się nieco odpychająca, kiedy przed spojrzeniem wejdziemy w Pole Serca. W zasadzie średnio wrażliwa osoba nie chce więcej mieć z kimś takim kontaktu.

Wśród pseudoduchowych adeptów może być też osoba, która otwarcie krytykuje duchowość i uważa, że to ucieczka od problemów w iluzje. Uważa, że tylko cierpienie jest drogą, a duchowe ścieżki ze szczególnym naciskiem na miłość bezwarunkową i pozytywne myślenie to bzdury. Najczęściej to fan spiskowych teorii.

Charakterystyczne cechy osoby praktykującej Duchowość.

1. Kończy szkolenia, aby w praktyce wykorzystać wiedzę - do zabiegów reiki, do sesji metodami kwantowymi, do analiz numerologicznych... itp. Pomaga innym, z całych sił stara się zmieniać świat na lepszy, zaczynając od siebie. Dyplomy służą mu do uwiarygodnienia kwalifikacji.

2. Jest skromny. Więcej czasu poświęca na pracę z ludźmi niż na reklamę. Cały czas się uczy i rozwija, bo wie, że rozwój trwa do oświecenia i ani minuty krócej. Nie sprawdza wahadłem swojego poziomu, bo stan swojej energetyki rozpoznaje w sposób naturalny dany każdemu. I wie, że ile by nie było, trzeba dbać o swój poziom i nadal go podnosić.

3. Kocha wszystkich miłością bezwarunkową i dostrzega w każdym człowieku Światło. Nie ocenia. Nie potępia. Pokazuje, co i jak można uzdrowić. Idzie tam, gdzie najwięcej biedy i cierpienia, aby dzielić się wiedzą, mocą i energią. Wie, że nikt i nic nie jest w stanie zubożyć go energetycznie im więcej da, tym więcej napłynie.

4. Myśli pozytywnie i cieszy się życiem. Potrafi zachwycić się śpiewem ptaków lub tęczą w kałuży. Dostrzega wszędzie dobro i harmonię, więc nie uznaje spiskowych teorii. O każdym powie coś dobrego. Bez gniewu wytłumaczy człowieka, który zrobił coś niewłaściwego. Z zachwytem rozpoznaje Istoty o wysokich energiach.

5. Pracując z innymi, prowadzi ich ścieżką serca pozytywną, pełną dobra, wybaczenia, radości i nadziei. POCIESZY każdego i każdemu podniesie samoocenę, chwaląc i motywując do pracy nad sobą. Zapewnia, że do rozwoju wystarczy kochać, a to potrafi każdy z nas.

6. Widzi w każdym Dobro i przypomina "każdy z nas już jest oświecony, za chwilę, to zobaczysz." Cieszy się sukcesami swoich uczniów, jest z nich dumny, pozwala im przerastać siebie i poleca ich klientom.

7. Świeci. Lśni. Promieniuje. Ludzie lgną do niego i jego energii, ponieważ przy nim lepiej się czują.

– Bywają też osoby, które nie utożsamiają się z duchowością, ale nieświadomie podążają jej najpiękniejszą ścieżką. Są dobre, kochające, życzliwe, serdeczne i roześmiane. Myślą pozytywnie i wypełniają świat radością. Są cudownym Światłem, które wznosi wibracje świata.

Myślę, że to takie najważniejsze elementy, dzięki którym można zobaczyć, czym różni się rozwój od udawania. Na pewno jednak nie wyczerpałam wszystkich opcji. To dość trudne wejść na chwilę w buty takiego nadmuchanego jogina i zobaczyć jego priorytety. Rzadko widuję takich ludzi, nie przyciągam ich już od dawna, tylko słyszę od innych osób o wydarzeniach i zachowaniach, których doświadczyli.

Natomiast tak naprawdę nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, co tam ktoś sobie robi, co wiesza na ścianach i w co wierzy. Napisałam to wszystko po to, aby po raz kolejny przekazać, że duchowa ścieżka jest cudowna, prawdziwa i skutecznie uzdrawia, jeśli jest oparta na miłości. Nie potrzebujemy żadnych wydumanych książek i teorii do rozwoju, bo każdy z nas jest już oświecony. Tu i teraz. Wystarczy to w sobie zapalić jak lampę. Nie potrzebujemy wahadełek, dyplomów, skomplikowanych hipotez, bo to wszystko tylko utrudnia dostrzeżenie w sobie Światła.

Nie potrzebujemy nic, tylko samych siebie. Budda osiągnął oświecenie medytując pod drzewem dopiero wówczas, kiedy zrezygnował ze wszystkich religijnych nurtów, które wcześniej  wiele lat testował. Nie miał nic poza własnym umysłem. Dlatego prosty pasterz kóz z łatwością osiąga tęczowe ciało, bo ma tylko kochające serce i praktykuje dobroć. Kiedy zaczynamy kombinować i czytać kontrowersyjne książki, zaczynamy też teoretyzować i ściągamy sobie w dół energię. A jak już pisałam każdy ma w sobie doskonały kompas i każdy sam umie rozpoznać, co nas naprawdę wznosi. Korzystajmy z tego, korzystajmy z własnych mocy. Nie rezygnujmy z intuicji, bo ona potrafi od ręki wykluczyć wszystkie ślepe uliczki.

Bogusława M. Andrzejewska

 

Przebudzenie 1

Przebudzenie 2

Przebudzenie 3

Przebudzenie 4

Przebudzenie 5

Przebudzenie 6

Przebudzenie 7

Przebudzenie 8

Przebudzenie 9

Przebudzenie 10

Przebudzenie 11