Główna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Kroniki Akaszy  Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Przebudzenie 20

Do poczytania:

Prosperita

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Boskie Portfolio

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

Anioły

Reiki

Kroniki Akaszy

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

 

Pamiętaj, że nie musisz zgadzać się ze mną we wszystkim. Nie jest problemem, że myślisz tak, jak myślisz. Nie ma nic złego w posiadaniu odmiennego zdania. Jeśli się wkurzę na Ciebie to mój problem, a nie Twoja wina. Nie odpowiadasz za moją interpretację, tylko za swoje intencje. A moja interpretacja jest zwykle oparta na mojej autobiografii, więc i tak jej nie przewidzisz, bo w tej interpretacji może być cały ogromny bagaż tysięcy wcieleń. Zapisy w podświadomości mogą gromadzić tyle wzorców, że nie sposób tego ogarnąć w jednym wcieleniu. Można tylko wyjść poza.

Mamy prawo do odmiennych zdań i zupełnie innego widzenia świata. Na te ogromne pokłady poprzednich wcieleń trzeba nałożyć też mnogość wymiarów. Ci którzy w jednym wymiarze zabijają, w innym zbawiają świat. Jeśli patrzymy przez pryzmat swoich licznych wcieleń widzimy inaczej. W moich zbawcach i kochankach Ty widzisz katów, a ja odwrotnie. Żadne z nas nie kłamie. Żadne z nas nie jest ślepe. Pochodzimy z innych rzeczywistości, a jest ich tysiące. Nic nie jest niczym naprawdę. Wszystko jest patrzeniem poprzez doświadczenia duszy.

Kiedyś myślałam, że "krowa to krowa, a nie pies" i jeśli ktoś nazywa krowę psem to jest... głupcem albo manipulantem. Nie miałam racji. Krowa w innym wymiarze jest psem. Każdy zatem ma rację. Nie ma głupców. Nie ma winnych. Nie ma ślepców. Moje postrzeganie świata jest zawsze tylko moje i jeśli rzutuje na relacje z innymi ludźmi, to znaczy, że nie umiem ujarzmić tej podświadomej części mnie, która w atawistyczny sposób domaga się, by wszyscy myśleli tak, jak ona sobie życzy. By wszyscy jej przytakiwali. Nie jest łatwe przekonanie podświadomości, że wszystko jest w harmonii takie, jakie jest, ale kiedy zakotwiczam w sobie wzniesioną świadomość i właściwy pogląd, to odzyskuję nad nią władzę.

W buddyzmie jest piękna teoria, która zachęca do nie przywiązywania się do niczego. Kiedy nie ma przywiązania nie ma emocji, wkurzania się i obrażania. Wszystko jest takie, jakie sobie jest i nikomu nie przeszkadza. Oczywiście ma to sens. Emocje prowadzą na manowce, bo moim zdaniem emocje nie są niczym konstruktywnym, tylko pokazaniem rany, którą trzeba... uzdrowić albo zgrabnie ominąć. Jeśli traktujemy emocje inaczej, to wpadamy we wszystkie pułapki świata po kolei.

Postrzegamy świat dualnie, czyli oceniamy ludzi, rzeczy i zdarzenia jako dobre lub negatywne. Nie rozumiemy, że nic nie jest naprawdę złe. Każda dusza jest raz katem, innym razem ofiarą. Każda dusza zmienia swoje role i działania, by móc dotknąć życia we wszelkich jego przejawach. Każde morderstwo, oszustwo, zranienie, kradzież to umowa dusz. Jak można osądzać duszę, która zgodziła się odegrać rolę złodzieja lub kata, by poczuć to wszystko, co czuje złodziej i kat? Można się zabezpieczać przez kradzieżą czy utratą życia, ale nie można nikogo potępiać, że akurat w tym wcieleniu wybrał taką rolę. W innym to była Twoja rola. Lub moja. 

A człowiek chciałby poukładać innych w szufladkach z napisami: "aniołek" i "diabełek". Chciałby sądzić i wymierzać karę. Chciałby narzucać innym swoje moralne zasady i pokazywać palcem: "to jest właściwe, a to nie". Nie pamięta nauki jednego z najmądrzejszych Nauczycieli Świata: "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Rzecz nie w tym nawet, że każdy z nas czasem się myli. Rzecz w tym, że każdy, kto stoi z tym kamieniem w ręce, w innym wcieleniu robił to samo co zbrodniarz, którego chce ukamienować.

Każdy kiedyś był zbrodniarzem. Każdy był świętym. Byliśmy wszystkim i wszystkimi. I jesteśmy Wszystkim Co Jest i Każdym Kto Jest, bo nosimy w swoich zapisach duszy skrawki wszystkich istnień. Czas nie istnieje, wszystko jest tu i teraz. W tym momencie jesteś tym samym katem, którego chcesz osądzić. Właśnie dlatego zanim oskarżysz kogoś o kradzież, o oszustwo, o skrzywdzenie, porzucenie, zranienie wiedz, że zrobiłeś to samo, może nawet na większą skalę. Szukanie winnych jest zwykle największą pułapką wszechczasów. Jest wyrzekaniem się swojej własnej Boskiej Istoty i Jedności ze Wszystkim Co Jest.

Matrix, o którym tyle się trąbi dookoła, nie wynika ze słuchania telewizji i wiary w jakieś kłamstwa szerzone przez władców tego materialnego świata. Wielu od lat nie słucha mediów, nie wierzy w powtarzane wszędzie teorie, a nadal tkwi w pułapce iluzji. Tą iluzją jest poczucie oddzielenia od Najwyższego Źródła i nieświadomość Jedności ze wszystkim, co żyje. To fałszywa potrzeba ustalania jakichś zasad "dobra i zła" w oparciu o ludzki egotyczny umysł. Albo w oparciu o bzdurne religijne zasady, które wymyślił inny ułomny człowiek przekręcając ponadczasową mądrość Wielkich Nauczycieli. To szukanie kolejnych iluzji opartych na dominacji jednego człowieka nad drugim, na osądzaniu, porównywaniu się, ocenianiu, karaniu, wywyższaniu.

Oczywiście jest wyjście z tego Matrixa, bardzo proste i jednoznaczne wbrew pozorom. To duchowe wzrastanie. Nic mniej, nic więcej. Rozwój, który ja postrzegam poprzez uświadamianie sobie swojego wewnętrznego Światła i coraz mocniejsze kochanie siebie, coraz potężniejsze lśnienie swoim Światłem na siebie i cały świat. Ale są też inne duchowe ścieżki, równie skuteczne. Każdy może wybrać sobie coś dobrego dla siebie.

Kiedyś opisywałam taką wizję z łódeczką. Opiszę raz jeszcze. Siedzimy w łódeczce naszego ciała, która unosi się na falach duchowości i pływa we wnętrzu studni-istnienia. W ścianach tej studni są półki. Na najniższych są niskie instynkty zabijania i przetrwania. Dopóki nasza łódeczka jest na tej wysokości walczymy, wyrywamy sobie jedzenie i inne dobra, zazdrościmy, niszczymy, poniżamy.

Na kolejnych położonych wyżej jest dostęp do naszych wzorców oczekiwań, bólu i pretensji. Kiedy łódeczka jest nisko, te emocje nas zasypują obrażamy się i kłócimy. Jeśli ktoś myśli inaczej, jeśli ktoś krzywo na nas patrzy, odzywają się zapisy doświadczeń z poprzednich wcieleń i znowu walczymy, złościmy się, wskazujemy wrogów. Osądzamy i chcemy karać tych, którzy nie pasują do naszych wyborów.

Kiedy poziom duchowości się podnosi, emocje znikają pod powierzchnią i nie mają już do nas dostępu. Sięgamy do półki ze zrozumieniem i spokojem, z tolerancją i harmonią, z akceptacją wszystkiego, co jest. Jeszcze wyżej może być półka z miłością bezwarunkową i błogością. A jak podniesiemy ten poziom odpowiednio wysoko, to nasza łódeczka dosięgnie brzegów studni i wypłynie z niej to będzie oświecenie. Proste, prawda?

Wynika z tego, że wcale nie musimy skrupulatnie oczyszczać wzorców ze wszystkich wcieleń. To zresztą jest nie do odrobienia i nie ma sensu. Po co czyścić pamięć doświadczeń? Ale zawsze możemy zalać to wszystko duchowością i wypłynąć wyżej. Aby to zrozumieć, trzeba sobie uświadomić, że zło nie istnieje. Jeśli zabiłam kogoś w innym wcieleniu albo ktoś mnie zabił, to tylko umowa dusz. Te dusze zawierają takie umowy, by poczuć i wybrać, Kim Są W Istocie. Co zechcą wzmacniać, a co odrzucą. Ich decyzja jest ruchem energetycznym, który zmienia wibracje duszy i przenosi na inną ścieżkę kolejnego wcielenia. To proces, którego nie wolno nam w żaden sposób oceniać.

Człowiek ze swoim ułomnym umysłem tworzy z tego wzorzec, rozdwaja zjawisko na kata i ofiarę, a potem pełznie przez kolejne wcielenia z ciężkim plecakiem pełnym dualnych przekonań i traum. A jeśli zgodzisz się ze mną, że zło nie istnieje, że bycie raz katem, raz ofiarą jest tylko neutralnym doświadczeniem dla duszy, to nic nie musimy oczyszczać. Musimy tylko zrozumieć, że wszystkie zapisy są jak neutralny film o pewnych wydarzeniach. Nie ma wzorców. Nie ma traum. Każdy wzorzec jest wymysłem umysłu. I wtedy wypłyniemy wreszcie z tej studni.

Bogusława M. Andrzejewska

 

Przebudzenie 1

Przebudzenie 2

Przebudzenie 3

Przebudzenie 4

Przebudzenie 5

Przebudzenie 6

Przebudzenie 7

Przebudzenie 8

Przebudzenie 9

Przebudzenie 10

Przebudzenie 11

Przebudzenie 12

Przebudzenie 13

Przebudzenie 14

Przebudzenie 15

Przebudzenie 16

Przebudzenie 17

Przebudzenie 18

Przebudzenie 19

Przebudzenie 20

Przebudzenie 21

Przebudzenie 22

Przebudzenie 23

Przebudzenie 24

Przebudzenie 25

Przebudzenie 26

Przebudzenie 27

Przebudzenie 28

Przebudzenie 29

Przebudzenie 30

Przebudzenie 31

Przebudzenie 32

Przebudzenie 33