ówna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Czas

 

Do poczytania:

Prosperita

Szczęście 

Miłość 

Radość

Skuteczność 

Działanie 

Dobrobyt 

Harmonia

Wdzięczność

Mądrość

Zdrowie

Bezpieczeństwo

Spełnienie

Łagodność

Pracowitość

Lenistwo

Samoakceptacja

Samoocena

Dawanie i branie

Pozytywnie

Dualizm

Pieniądze

Otwarcie na ból

Marzenia

Możliwości

Relacje

Tolerancja

Ludzie

Oddech

Wolność

Myślenie

Zmiany

Akceptacja

Tworzenie

Bogactwo

Decyzje

Programy

Zachwyt

Mity Prosperity

Duchowość

Materia

Dobrostan

Długowieczność

Niezależność

Kobiecość

Energiaów

Praktyka

Polityka

Zadowolenie

Ocenianie

Motywacja

Życzliwość

Dobroć

Komfort

Boskość

Ciepło

Sprawiedliwość

Siła

Pokój

Zaufanie

Asertywność

Poziom

Skupienie

Samopoczucie

Piękno

Odczuwanie

Dostrzeganie

Granica

Czas

Tęsknota

Obowiązek

 

Deepak Chopra

Doreen Virtue

Wayne W. Dyer

Joe Vitale

Sandra Anne Taylor

 

Myślenie kwantowe

Dwupunkt

Synchronizacja

Koherencja

Kwantowa prosperita

Energia sukcesu

Inne wcielenia

Kwantowe lajki

Transformacja

Kwantowe zdrowie

 

Inspiracje Prosperity

Warsztaty

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Litoterapia

Pure Art

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

 

Anioły

Reiki

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

Dla wszystkich niemal to zjawisko liniowe. Wyraźnie odróżniamy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, skupiając się najmocniej na chwili obecnej. Ten moment, w którym właśnie jesteśmy wydaje się najważniejszy. To on tworzy nasze jutro i tylko teraz możemy w określony sposób ukształtować to, co nadejdzie. Nie warto zamartwiać się tym, co jeszcze nie miało miejsca. Lepiej dla nas świadomie tworzyć swoją przyszłość pozytywnymi wyobrażeniami.

Z kolei przeszłości pozornie nie można zmienić. Bywa czasami tak, że zastygamy w minionych wydarzeniach i nie umiemy wybaczyć sobie popełnionych błędów, kręcąc się w kółko w myślach o tym, co można było zrobić inaczej. Poczucie winy lub żal niszczy naszą energetykę i przyciąga rozmaite dolegliwości. Niepotrzebnie. Kiedyś byliśmy inni niż dzisiaj i podjęliśmy decyzję najlepszą na dany moment. Nie można było inaczej, po co więc się martwić i rozpamiętywać? Czasem najłatwiej byłoby zapomnieć. Postawić grubą kreskę, odciąć się od tego, co minęło i powiedzieć: „niech to pozostanie w przeszłości”.

Temat czasu przypłynął do mnie spontanicznie, kiedy na urlopie trafiłam na dziwnych sąsiadów, słuchających w kółko muzycznych kawałków sprzed pięćdziesięciu lat. Okazało się, że stare piosenki otworzyły dawno pozamykane w umyśle zakładki. Takie, których nie spodziewałam się zobaczyć. Harcerska piosenka „Płonie ognisko i szumią knieje” przywołała inną o akacji i przez dobrych parę godzin zapomniane słowa wraz z muzyką kręciły się w kółko po mojej głowie. Gdybym podążyła tym śladem, pewnie wydobyłabym na wierzch także obrazy z młodości i harcerskich zlotów, na których w akompaniamencie gitary śpiewaliśmy w uniesieniu charakterystyczne pieśni.

Nie otworzyłam tej zakładki. Zdecydowałam, że wolę zanurzyć się w dzisiejszym słońcu, zapachu nagrzanej trawy i sosnowych igieł. Nie dlatego, że te wspomnienia nie są dobre. Są. Ale dlatego, że jestem świadoma wagi różnorodnych doświadczeń. Warto sięgać ciągle po nowe i wzbogacać siebie samego chwilą obecną. Nawet najpiękniejsze wspomnienia nie zastąpią tego, co może się wydarzyć. Ale, aby tego doświadczyć, trzeba z pełną otwartością przyjąć dzisiejszy dzień. Gdybym ciągle tkwiła w zachwycie nad moją pierwszą miłością, odebrałabym sobie samej szczęście kochania kolejnego chłopaka. Nie mogłabym też w pełni cieszyć się miłością mojego męża, która dzisiaj jest dla mnie największa i najlepsza.

Przeszłość żyje w nas, w tych wszystkich zakładkach i w każdej chwili możemy doń zajrzeć, uśmiechnąć się z rozrzewnieniem i westchnąć, że to był dobry czas. Jest jak książka, w której trzymamy zasuszone kwiaty, by raz na jakiś czas ująć je w dłoń, powąchać i na ułamek sekundy przywołać minione chwile. Potem jednak wracamy do tu i teraz, aby tworzyć nowe wspomnienia i zbierać kolejne kwiaty.

Dla mnie każda chwila jest bezcenna, bo każda mnie wzbogaca przynosząc to, co w tym momencie jest mi najbardziej potrzebne. Zdarzenia i uczucia, które miały miejsce dwadzieścia lat temu, wtedy były ważne. Bo wtedy było tamto „dzisiaj”. Obecnie mogą być nieaktualne, właśnie dlatego można z je z uśmiechem wspominać, ale nie warto zawieszać się energetycznie w przeszłości. Wystarczy zauważyć, że pewne sprawy dzisiaj postrzegamy inaczej niż kiedyś i inaczej reagujemy. To najczęściej efekt odrobionej lekcji. Wiem, że wszystko przychodzi w odpowiednim czasie.

Nic się nigdy nie powtarza, jak pisała nasza noblistka. Wydarzenia pozornie takie same różnią się, jak dwa spojrzenia, dwa pocałunki, dwa uderzenia w tą samą piłkę. Wspominając miło spędzony wieczór ze znajomymi, możemy umówić się w tym samym miejscu i w tym samym gronie, ale to będzie nowe doświadczenie. Będzie lepsze lub gorsze, ale przede wszystkim będzie inne. Rozumieją to sympatycy sportu, obserwując zmagania swoich ulubieńców. Mecz tej samej drużyny siatkówki z tym samym przeciwnikiem za każdym razem przebiega inaczej, bo … nic dwa razy się nie zdarza.

Niezmiennie fascynuje mnie fakt, że jakaś cząstka w nas doskonale wie, co wydarzy się kiedyś. Oto historia z życia. Ania, będąc nastolatką, często słuchała muzyki. Kiedyś zmęczona zaczęła na siedząco drzemać i przyśniło się jej, że wpada w jakieś błoto. Zaczęła wołać: Red, Red, pomóż. I chociaż po chwili się obudziła, wiedziała, że ów Red ją uratował. Nikogo takiego nie znała. Po kilku latach wyszła za mąż. Trafiła na pijaka, który bił ją przy każdej okazji. Któregoś dnia, kiedy rzucił się na nią z nożem, zasłonił ją kolega. Obezwładnił pięścią damskiego boksera i zabrał Anię do swoich rodziców. Ania nigdy więcej  nie wróciła do męża, szybko wystąpiła o rozwód. Dzielny obrońca miał na imię Radek. Znajomi wołali na niego Red, ponieważ był rudy.

Wszyscy znamy podobne historie, których nie można wytłumaczyć świadomym programowaniem umysłu. Myślę też, że każdy sam na sobie doświadczył, że czasem spontanicznie potrafi zobaczyć, co się wydarzy. Chociażby we śnie. Potwierdza to, że czas wcale nie jest liniowy, lecz wszystko dzieje się teraz. W tym momencie. Dlatego umiemy przewidywać przyszłość, bo wcale nie prognozujemy, ale widzimy to, co już jest. Teraz, ale w innym wymiarze. Zaglądamy za zasłonę i tyle. I dlatego tak trudno chwilami uwolnić się od doświadczeń przeszłości, bo wszystko odbywa się w tej jednej magicznej chwili, która właśnie trwa.

Ostatnio czuję się tak, jakby czas znacznie przyspieszył. Zanim dzień zacznie się na dobre, już zapada zmierzch, a nie zrobiłam nawet połowy tego, co zaplanowałam. Złudzenie? Czy zmiana wibracji? Można się zastanawiać, czemu niegdyś czas leciał wolniej, a można też przyjąć to jako charakterystyczną cechę zmian, które zachodzą na Ziemi. W pewien sposób czas się rozpuszcza i znika, jest go więc jakby mniej. Mniej przeszłości z rozmaitymi traumami, bo zaczynamy je zapominać. Mniej przyszłości, a co za tym idzie mniej lęków o jutro. Coraz więcej w nas chwili obecnej, tego magicznego i pełnego mocy „dzisiaj”.

Można też zauważyć względność naszego odczuwania i dostrzec, że szybciej leci na cudownych wczasach pod palmą, a wolniej na dentystycznym fotelu. Przede wszystkim jednak warto wykorzystać moc umysłu i zaprogramować wszystko korzystniej, powtarzając, że mam czas na wszystko, co kocham i co pragnę zrobić. To zawsze działa, bez względu na zmiany zachodzące na Ziemi.

Bogusława M. Andrzejewska