ówna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Moja poezja

 

 

 

NA PLAŻY

 

Iskrzącą falą spływam do stóp świtu

aby wschód słońca na piasku powitać

myśli topię w morskim powietrzu

nawlekając sosnowe igły

Rozdeptując muszli odłamki

w wieczności zanurzam westchnienie

Tęsknotą nieznaną a swojską

otulam zziębnięte ramiona

Kalejdoskop chmur nad głową

wiatrem ciszy przepędzam

nie szukam już nawet lęku

tylko w chłodnym piasku schronienia

Nagle złoty rozbłysk bursztynu

poraża pięknem bezbronnym na plaży

Nagle światło słońca zakwita

rozkoszą nieba zlanego miodem

I wszystkie smutki bezbrzeżne znikają

pod powierzchnią największego zachwytu

CISZA

 

Ze złotej ciszy tęczowy mrok spływa

zwija na palcach senne marzenia

naparem z liści koi pragnienie

milczącym traktem płynie do nieba

Ze złotej ciszy tysiące iskier

srebrzystą chmurą goni zadumę

tworzy z fioletu piękne obrazy

wiesza na ścianach nowej pamięci

Ze złotej ciszy ślady przeszłości

znikają lekko w miękkim tunelu

nowe postacie i nowe twarze

uśmiechem dziwnym witają jutro

Ze złotej ciszy złota melodia

cykaniem świerszcza poszumem trawy

wypełnia ciało unosi duszę

w dal bezszelestną jasnego światła

POETA

 

Zimowy mrok otulony tęsknotą

zapala lampę nad stołem

pochylony nad kartką serca

układa miłosne wiersze

Garść śniegu wirując w powietrzu

zamraża dzwonki łez na rzęsach

lubieżnym tańcem wyrywa wspomnienie

ze skołatanej duszy

Zimny dotyk nie koi lecz pali

biały całun w pożogę zamienia

spragnione ciało boleśnie spopiela

brak czyichś dłoni

w bezdenną studnię czarnej zagłady

KSIĘŻYC

 

Księżyc jak nektar

przesącza się przez firankę

chce cicho wejść między lustra

przejrzeć się w sobie samym

Selena odarta z zasłony

zamiera u progu

zamyka cicho oczy

i westchnieniem odpływa

Gdzieś ciepło zgubione

otwiera srebrne drzwi

szuka drogi powrotnej

do domu

i tylko sztylet niepewności

zawisa nad dłonią

jak ból

którego nie można zapomnieć

BIAŁY SMUTEK

 

Biały smutek

Wśród tłumu głów i twarzy

Zagubiony i samotny

Szuka zapomnianej rękawiczki

Zmarznięty i głodny

Marzy tylko o jednej

Zupełnie jedynej iskierce

Która rozgrzeje

Jego zbolałe serduszko

Nie wierzy w lato

W moc słonecznych promieni

Ani w miłosne opowieści

Śni wyłącznie o ciszy

I nienazwanym żalem

Karmi na rynku gołębie

ALPINISTA

 

Kołysany wiatrem tańczysz na złotej linie

balansujesz jak liść niesiony podmuchem

znów pijesz wódkę z ukochanym ryzykiem

Słońce wypala twoje ramiona

lśniącym pyłem pokrywa całe ciało

Nadludzki wysiłek skręca cię wpół

Unosi w tajemnicze dziwne światy

zanurza w niedostępnym oceanie

Gdzieś daleko pod tobą

zagubiona i zapomniana istota

westchnieniem odrywa cię od pracy

by jeszcze raz uciec w marzenia

by jeszcze raz uwierzyć w piękno

by jeszcze raz spojrzeniem dotknąć twoich ust

Jestem autorką wszystkich zamieszczonych tutaj wierszy. Nie zastrzegłam sobie żadnych praw, ale będę wdzięczna, jeśli powielając je gdziekolwiek, umieścicie pod nimi moje nazwisko.

Bogusława M. Andrzejewska