ówna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Niewolnice mody

 

Do poczytania:

Prosperita

Deepak Chopra

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Litoterapia

Pure Art

Związki miłosne

Prawdziwe uczucie

Kompromis

Trójkątny dramat

Zazdrość

Wiecznie młodzi

Przyciąganie partnera

Duchowo

Test na związki

Wspólne wakacje

Dlaczego się zakochujemy?

Kobieta Utopiec

Kochając zołzę

Przytulanie

Kochać na nowo

Kochać świadomie

Otwórz serce

Bez ślubu

Mężczyzna w związku

Ostatni raz

Po rozstaniu

Po rozwodzie

Ideał

Równowaga

Etapy uczuć

Stałość

Prostota

Komunikacja

Uprzejmość

Intymność

Inteligencja seksualna

Korzyści z seksu

Fatalne partnerki

Manipulacje

Udawanie rozkoszy

Seksualność

 

Harmonia serca

Iluzje

Zaufanie

Harmonia natury

Harmonia celu

Harmonia pragnień

Soul coaching

Wu-Wei

Moja harmonia

Harmonia wyglądu

Harmonia słów

Harmonia odtwórcy

Sens życia

Harmonia energii

Harmonia Światła

Duchowa harmonia

 

Emocje

Inteligencja emocjonalna

Gry emocjonalne

Plusy emocji

Bez lęku

Magia spokoju

Gniew

Zawiść i zazdrość

Chwila

 

NAO

Analiza z wyglądu

Kolory

Torebki

 Niewolnice mody

Mowa ciała

Analiza wypowiedzi

Psychografologia

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

 

Anioły

Reiki

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

Moda odgrywa ważną rolę i warto na chwilę zatrzymać się przy tych, którzy niewolniczo trzymają się jej nakazów. Jeszcze kilka lat temu, gdy powstawała analiza z wyglądu, był to temat w Polsce zupełnie nieistotny, natomiast bardzo ważny dla społeczeństw zachodnich, szczególnie dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Jednakże ostatnio w naszym kraju możemy zaobserwować coraz więcej firmowych sklepów Pumy, Wranglera, Prady, Armaniego, Givenchy, Diora, Gaultiera i innych. Wyrastają w każdym większym mieście jak grzyby po deszczu i mimo niebotycznych cen cieszą się dużą popularnością. Wszystko wskazuje na to, że także Polacy ulegają presji metki ze sławnym nazwiskiem.

Dotyczy to głównie kobiet, pewnie dlatego, że kobiety ze swej natury wiele czasu poświęcają wyglądowi zewnętrznemu. Niemniej i mężczyźni chętnie kupują firmowe ubrania, co wskazuje wyraźnie, że problem ten dotyczy wszystkich niezależnie od płci. Ktoś powie: jaki tam problem, zwyczajny snobizm i tyle. Tymczasem badania przeprowadzone przez amerykańskich psychologów pokazują, ze sprawa jest o wiele bardziej złożona.

Ofiara mody nie martwi się czy ładnie jej w nowym ciuszku, tylko czy jest on modny i na czasie. Odrzuca także wygodę, a często i stosowność na rzecz metki ze sławnym nazwiskiem. O czym to świadczy? Przede wszystkim o ukrywaniu własnej osobowości. Jeśli ktoś nie chce pokazać siebie i swojej indywidualności, oznacza to, że jego wnętrze wydaje mu się mało interesujące i niezbyt godne pokazania. Może także świadczyć o braku poczucia własnej tożsamości. Osoba taka nie ufa własnej intuicji, nie wierzy, ze zdoła sama ubrać się w sposób podkreślający jej urodę, natomiast za wszelką cenę pragnie zabłysnąć w otoczeniu nazwą znanej i drogiej firmy.

Jest to także pozostawanie na poziomie emocjonalnym nastolatki, kiedy to za wszelką cenę szukało się aprobaty otoczenia, która podnosiła poczucie wartości nieukształtowanej jeszcze osobowości. Sięgając dalej zauważymy, że osoby takie potrzebują po prostu ciepła i czułości. Czują się niekochane, niedoceniane, niedostrzegane, stąd ich domaganie się uwagi i podnoszenie swojego znaczenia poprzez bardzo drogie  firmowe ubranie. 

Amerykanie dzielą niewolnice mody na kilka rodzajów w zależności od psychicznego podłoża wybierania takiego rodzaju ubrania. „Konformistka” kocha uniformy i garsonki, aby móc wtopić się w tłum i wyglądać równie dobrze jak inni. Zakłada z góry, że taki styl należy jednocześnie do unifikujących i luksusowych, gdyż komplety, które zakłada, są kupowane w najdroższych firmowych sklepach uznanych projektantów. Wie, ze nikt jej nie zarzuci braku elegancji, a przy tym nie będzie ubiorem zwracała na siebie uwagi, bo garsonka stała się strojem powszechnym i charakterystycznym dla tzw. „kobiet sukcesu”. „Konformistka” jest szczególnie wrażliwa na krytykę, boi się śmieszności, a opinia innych jest dla niej na wagę złota. Nigdy nie zaryzykuje założenia na siebie czegoś oryginalnego, choćby wyglądała w tym rewelacyjnie. Takie podejście bywa charakterystyczne także dla mężczyzn, którzy uwielbiają garnitury, zwłaszcza od Armaniego. Garsonki i garnitury są zarazem formą tarczy założonej, aby bronić przed otoczeniem swojego wnętrza i swoich najbardziej osobistych spraw. Szerzej na ten temat piszę w innym rozdziale.

„Ekstremistka” to taka osoba, która wyjdzie z najbardziej interesującego przyjęcia, jeśli spotka na nim osobę ubraną tak samo jak ona. Potrzeba bycia absolutnie niepowtarzalnym i oryginalnym jest w tym wypadku doprowadzona do absurdu. Prawdziwą przyczyną jest tutaj wewnętrzna pustka, wynikająca ze stłamszenia nieciekawą pracą lub nieudanym małżeństwem, a najczęściej jednym i drugim. Kobieta zamożna i nieszczęśliwa szuka pociechy w ciuchach i swoje życie podporządkowuje wertowaniu katalogów i chodzeniu na pokazy mody. Jeśli po wielu staraniach i za wielkie pieniądze dopadła wreszcie jakiś szałowy, oryginalny ciuszek, to przecież koniecznie musi gdzieś nim zabłysnąć, pokazać, jaka jest wspaniała, niepowtarzalna i wyjątkowo elegancka. W jej mniemaniu tylko odzież może wnieść ją na piedestał, za którym tęskni, bo poza tym czuje się bezwartościowa, niegodna miłości, ciepła i uwagi. Nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś mógłby ją docenić np. za intelekt, dobroć serca czy głębię uczuć. Jeśli założymy, że dobieranie sobie szczególnie wyszukanej garderoby jest jej najważniejszym celem  a nawet treścią życia, to zrozumiemy dlaczego prawdziwą tragedią jest dla niej spotkanie drugiej osoby, która jest ubrana w to samo...

„Perfekcjonistka” największe znaczenie przykłada do nieskazitelnego wyglądu, nienagannego makijażu, fryzury. Charakteryzuje się zawsze starannie wyprasowaną elegancką garderobą i faktem, ze nawet przy najsilniejszym wietrze żaden kosmyk włosów nie wymyka się spod kontroli. Wręcz onieśmiela innych swoim idealnym wyglądem. W takiej osobie jest coś nienaturalnego. Przypomina nieco stylizowanego manekina, kogoś kto ma zaprezentować konkretny ciuch, a w środku jest zupełnie pusty... Czy to oznacza próżność? Bynajmniej. Ta osoba podświadomie próbuje nam zasugerować, ze jest pozbawiona problemów, czyli pozornie „pusta wewnątrz”. Staranny wygląd ma być komunikatem, że ze wszystkim sobie świetnie radzi. Z reguły jest zasypywana pochwałami i pełnymi zazdrości pytaniami: jak ty to robisz, ze zawsze masz taki ładny makijaż, że nie rozmazuje ci się szminka, ze masz tak pięknie ułożone włosy... Odpowiadając od niechcenia, jakiego lakieru do włosów używa, z dumą myśli: „wszyscy się nabierają, wydaje im się, że wszystko potrafię, a moje życie jest takie idealne, jak moja fryzura...” A przecież uważnemu obserwatorowi od razu nasuwa się myśl, ze ta osoba coś stara się ukryć pod wymuskaną fasadą, że to przecież maska! Najczęściej ukrywa bolesne problemy osobiste: uczuciowe, rodzinne. Poczucie władzy, jaką daje kontrolowanie swojego wyglądu jest próbą kompensacji braku kontroli w innych dziedzinach życia. „Skoro wszystko wymyka mi się z rąk, to chociaż moje włosy będą mnie słuchały i  żaden kosmyk nie wymknie się bez mojej zgody!” 

Na końcu warto wspomnieć o tych, których w naszej kulturze nazywa się „snobami”, czyli ostentacyjnie obnoszących się ze swoimi możliwościami finansowymi. Zamożność najczęściej jest pokazywana poprzez bardzo drogie firmowe ubranie, co ma oczywiście jednoznaczną wymowę: „jestem wielki, potężny, bogaty, bo stać mnie na najdroższy garnitur (suknię)”. Noszenie metek ze sławnym nazwiskiem nie tylko daje poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, ze jest się eleganckim i „na fali”. Przede wszystkim uwalnia od konieczności wypracowania własnego stylu. A cóż to znaczy? Oczywiście: „boję się samodzielnych decyzji i odpowiedzialności, dlatego noszę odzież, która każdemu na pewno się spodoba, bo jest luksusowa i podziwiana przez wszystkich.” Ktoś, kto boi się sam dobrać sobie niepowtarzalne ubranie, na pewno będzie bał się samodzielnych zadań. Ktoś kto nie ma własnego stylu, uważa, ze nic sobą nie reprezentuje, że jest nic niewart. Chowa się za metką, niejako zapożyczając cudzy styl, styl sławnego uznanego projektanta. Wie, że to jest bezpieczne, bo nazwisko to reprezentuje popularność, władzę i pieniądze. Oczywiście problem ten dotyczy nie tylko ubrania, bo cierpiący na tą przypadłość ludzie w analogiczny sposób dobierają sobie samochody, meble, obrazy, sprzęt RTV, a nawet książki i repertuar kina czy teatru. W tym ostatnim przypadku zdarza się, że jest to zdecydowanie korzystne dla nich, bo czytając wartościowe pozycje i chodząc na ciekawe filmy czy premiery interesujących sztuk, rozwijają się wewnętrznie i z czasem ich snobizm mija. Zaczynają czytać lub chodzić do teatru dlatego, ze to ich naprawdę pociąga, a nie dlatego, żeby zaimponować sąsiadom. To kolejny przykład zapakowanego prezentu i dowód na to, ze nie warto nikogo oceniać. Snobizm – ogólnie raczej wyśmiewany – ma swoje dobre strony i powinien być traktowany z żartobliwym przymrużeniem oka.

     Bogusława M. Andrzejewska

(fragmenty książki, która ukazała się  wersji elektronicznej)

 

Książkę można kupić tutaj:

http://ebookpoint.pl/ksiazki/psychologia-ubioru-boguslawa-andrzejewska,s_0x00.htm