Główna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Kroniki Akaszy  Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Prosta medytacja

Do poczytania:

Prosperita

Deepak Chopra

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Boskie Portfolio

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

 

Anioły

Reiki

Kroniki Akaszy

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

Zawsze szukam rzeczy najprostszych, najszybszych, bo z natury jestem niecierpliwa i nic tego nie zmieni. Jeśli muszę czekać, to czekam, bo muszę. Ale unikam wszystkiego, co jest żmudne i trwa długo. Czasem nawet zastanawiam się, czy to dobrze, że tak właśnie mam i co tracę, rezygnując z metod i ćwiczeń, które wymagają wielu lat czasu. Ale też lokuję się często w złotym środku i cierpliwie robię to, co wymaga miesięcy czy tygodni.

Medytacje nie wymagają takich poświęceń. Wystarczy czasem 20 minut dziennie. Ale bywają sytuacje, w których nie mamy tyle albo po prostu potrzebujemy czegoś, co zadziała natychmiast. Zwykle nazywa się to ćwiczeniem, ale ja umieszczam to w dziale o medytacjach, bo dla mnie to wejście w odmienny stan świadomości. To medytacja - podobnie jak tysiąc innych rzeczy. Bo już wiemy wszyscy, że medytacją jest modlitwa, wdzięczność, odczuwanie miłości, uważne zamiatanie podwórza czy grabienie liści.

W istocie najważniejsze jest Pole Serca. To taki wymiar, który łączy nas ze Wszystkim Co Jest i pomaga poczuć swoją boską naturę. Niektórzy nauczyciele twierdzą, że w Polu Serca jesteśmy zawsze, a wypadamy z niego tylko na chwilę w obliczu trudnych emocji. Być może tak jest, bo boskość jest naszą esencją. Ale medytacja to coś więcej niż droga powrotna do naturalnego stanu. Uważam, że medytacja tym różni się od codziennego bycia, że pogłębia nasz związek z Polem Serca. To jak stanie na progu, a wejście do centrum domu, by wygodnie usiąść przy komiku. Stojąc na progu czujemy zadowolenie i bezpieczeństwo, bo dotarliśmy do celu. Ale dopiero kiedy zdejmiemy buty i zanurzymy się w miękkości fotela, odczuwamy prawdziwą błogość, która przenosi nas w mocne połączenie z najgłębszą miłością wszechświata. Warto tego doświadczyć.

Trzymając się powyższej metafory, wyobraźmy sobie, że w tym miękkim fotelu zagłębiamy się w lekturze fascynującej opowieści, która prowadzi nas w inne światy i rozgrzewa nasze serce. To medytacyjne peregrynacje po innych wymiarach, których nie doświadczymy na progu domu, bo nikt nie bierze się za czytanie książki stojąc przed drzwiami. Oto sens i cel medytacji być mocniej i głębiej w sobie, w swojej boskiej naturze.

Dzisiaj jednak prowadzę Was do samego progu domu i podpowiadam, jak odnaleźć właściwą do niego ścieżkę, kiedy zgubimy się w leśnym gąszczu życia. Zdarza się taka chwila, w której ktoś lub coś wyprowadza nas z harmonii. Wtedy pojawiają się paskudne emocje gniewu, żalu czy nawet zazdrości. Wszystkie emocje są ludzkie i naturalne. Wskazują nam to, co jest jeszcze do zrobienia. Ale trwanie w nich bywa uciążliwe. Z kolei tłumienie grozi chorobą i wcale niczego nie załatwia. To taki moment, kiedy potrzebujemy wyciszenia umysłu i tych wszystkich myśli, które nakręcają i zasilają trudne odczucia.

Oto kilka propozycji, które pięknie działają. Nie są skomplikowane, ale ich największą zaletą jest fakt, że możemy je wykonywać w miejscach publicznych, np w kolejce albo na zebraniu, albo w tramwaju. Podane w nich zdania (mantry) wypowiadamy wtedy w myślach. To działa, ponieważ równoważy umysł skupiony na określonych słowach. Jednak jeśli jesteśmy w domu i możemy pozwolić sobie na głośne wypowiadanie mantr sugeruję tak właśnie zrobić. To mocne doświadczenie.

1. Najprostszy jest głęboki uważny oddech, w którym skupiamy się na samym procesie pobierania i wypuszczania powietrza. Można powoli liczyć do czterech wdychając wolno do głębi brzucha. Potem zatrzymujemy powietrze, ponownie licząc do czterech, a wreszcie wypuszczamy, znowu licząc do czterech. I na koniec nie oddychamy przez moment znowu licząc do czterech. Warto zrobić kilkanaście takich oddechów. Bardzo uspokaja.

2. Niezwykle skuteczne jest dla mnie odmawianie mantr. Mam swoją ulubioną: OM  AH HUNG BENDZA GURU PEMA SIDDHI HUNG. Ale dobra jest każda mantra, z którą czujecie związek. W gruncie rzeczy uspokaja powtarzanie zwykłego wysoko wibracyjnego słowa, jak "KOCHAM" czy "DOBRO", ale czy w chwili zdenerwowania będziemy w stanie mówić o kochaniu? Łatwiej zatem powtarzać mantry. Działają uzdrawiająco.

3. Pomaga wyrównanie oddechu, przez kilka powolnych głębokich wdechów i wydechów. Zaraz potem można powtarzać kwantowe pytania, typu: "JAK MOŻE BYĆ JESZCZE LEPIEJ?". Działają trochę jak mantra. Wprowadzają balans i rozjaśniają energię.

4. Świetnym sposobem jest powtarzanie pozytywnych zdań z formą energetyczną np. z łączeniem palców. Łączymy kciuk z palcem wskazującym i mówimy: POKÓJ. Potem łączymy kciuk z palcem środkowym i mówimy: ZACZYNA SIĘ. Potem kciuk i palec serdeczny W MOIM. I na koniec kciuk i mały palec SERCU. I jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz... Powtarzamy piękną mantrę POKÓJ ZACZYNA SIE W MOI SERCU tak długo, ile uznamy za potrzebne. Dotyk paluszków zakotwicza ją w ciele.

 Bogusława M. Andrzejewska

 

Dobrodziejstwa medytacji

Medytacja Miłującej Dobroci

Medytacja Ziemi

Medytacja Wody

Medytacja Ognia

Medytacja Powietrza

Medytacja Oddechu

Święta przestrzeń

Prosta medytacja