ówna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Koherencja serca

 

Do poczytania:

Prosperita

Szczęście 

Miłość 

Radość

Skuteczność 

Działanie 

Dobrobyt 

Harmonia

Wdzięczność

Mądrość

Zdrowie

Bezpieczeństwo

Spełnienie

Łagodność

Pracowitość

Lenistwo

Samoakceptacja

Samoocena

Dawanie i branie

Pozytywnie

Dualizm

Pieniądze

Otwarcie na ból

Marzenia

Możliwości

Relacje

Tolerancja

Ludzie

Oddech

Wolność

Myślenie

Zmiany

Akceptacja

Tworzenie

Bogactwo

Decyzje

Programy

Zachwyt

Mity Prosperity

Duchowość

Materia

Dobrostan

Długowieczność

Niezależność

Kobiecość

Energiaów

Praktyka

Polityka

Zadowolenie

Ocenianie

Motywacja

Życzliwość

Dobroć

Komfort

 

Deepak Chopra

Doreen Virtue

Wayne W. Dyer

Joe Vitale

Sandra Anne Taylor

 

Myślenie kwantowe

Dwupunkt

Synchronizacja

Koherencja

Kwantowa prosperita

Energia sukcesu

Inne wcielenia

Kwantowe lajki

Transformacja

Kwantowe zdrowie

 

Inspiracje Prosperity

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne Dziecko

Miłość bezwarunkowa

Metoda Evelyn Monahan

Terapie inne

 

Związki

Harmonia serca

Emocje

NAO

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

 

Anioły

Reiki

Medytacja

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

Na każdym kroku fizyka kwantowa zdaje się potwierdzać, że to wszystko, o czym mówi Prosperita, ma sens. Pewne rzeczy po prostu się dzieją, doświadczamy tego, więc niepotrzebne nam naukowe dowody. Jednak kiedy one się pojawiają, to przeżywamy niezwykłą radość. Przestajemy być nawiedzonymi ezoterykami, stajemy się świadomymi praktykami określonej technologii.

Jednym z ciekawszych tematów jest koherencja serca. Fizjologicznie taki stan pojawia się, kiedy przez dłuższy czas nasze serce bije w regularnym rytmie. Gregg Braden podaje, że jest to pewna określona norma - 0,10 Hz (0,10 cykli na sekundę). Taki rytm wytwarza bardzo regularną sinusoidę, matematyczny wręcz ideał, a sam stan koherencji jest wyjątkowo korzystny dla naszego zdrowia.

Dlaczego ma to znaczenie? Otóż serce jest chyba najbardziej interesującym z naszych organów. Od lat przypisuje mu się drugorzędną rolę, zakładając, że to mózg jest tym najważniejszym szefem całego ciała. Odnosimy do serca wiele naszych emocji, zabarwiamy je romantycznymi historiami i w końcu sprowadzamy do roli pompy tłoczącej krew. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Niezwykłe odkrycia spowodowały, że pod koniec ubiegłego wieku powstał  w USA Instytut Matematyki Serca (HearthMath Institute), aby zgłębić naturę tego niesamowitego organu.

Serce ludzkie powstaje w pierwszej kolejności i pierwsze się wykształca, kiedy maleńki płód buduje swoje poszczególne cząstki. Kiedy zaczyna bić – co nadal jest niewytłumaczalnym fenomenem – zaczyna wysyłać impulsy do mózgu, który dopiero wówczas rozpoczyna tworzenie innych organów. Zatem to serce niejako decyduje o ich kształcie i zdrowiu. Podobnie jest u dorosłego człowieka – to serce energetycznie inspiruje mózg do określonych działań chemicznych, które wpływają na ciało, skórę i poszczególne narządy. Można zatem powiedzieć, że to serce decyduje o stanie naszego zdrowia – w sensie jak najbardziej fizycznym.

Okazuje się, że serce ma najsilniejsze pole energetyczne, 5000 razy silniejsze od pola wytwarzanego przez mózg. Obejmuje ono okrągły obszar wychodząc daleko poza nasze ciało. Jego średnica wynosi około 3 metry. Jest to moim zdaniem kolejny czynnik wskazujący, że powstające w mózgu myśli mocno związane z naszym ego, są wtórne w stosunku do naszej Prawdziwej Istoty, która z intelektem nie ma nic wspólnego i działa w obszarze poza naszymi myślami. Jeśli to serce jest głównym zarządcą na wszystkich naszych poziomach, to jego odpowiednikiem w wymiarze subtelnym z całą pewnością nie są rozgadane myśli, reprezentujące to, co nazywamy psychologiczną osobowością, lecz to, co znajduje się pomiędzy myślami.

Naukowcy ustalili, że stan fizjologicznej koherencji serca tworzy spójne i stabilne pole, które bardzo korzystnie działa na nasze zdrowie. Przede wszystkim stan ten powoduje wysyłanie zrównoważonych prawidłowych impulsów do mózgu, który jako „podwykonawca” zajmuje się regulowaniem chemii we wszystkich komórkach ciała. Im dłużej w ciągu dnia jesteśmy w owym stanie koherencji, tym więcej czasu dostaje nasze ciało na wzmacnianie systemu immunologicznego lub na rekonwalescencję. Jak wiemy, każda dysharmonia w ciele (nazywana bólem, chorobą czy dolegliwością) może być uleczona samoistnie przez ciało. Samo uzdrawianie jest naszą cechą biologiczną. Zapomnieliśmy o nim tylko dlatego, że wyręcza nas farmakologia, a my nie mamy ani odpowiedniej wiedzy, ani czasu, by wejść w proces uzdrawiania. Myślę też, że w dużym stopniu oduczyliśmy się tego, ponieważ o wiele wygodniej jest wziąć tabletkę niż medytować. Koherencja serca jest właśnie takim narzędziem samo uzdrawiania. Naukowcy wymieniają w tym miejscu mnóstwo części ciała i mnóstwo zdrowotnych aspektów. Ja ograniczę się do krótkiego i jednoznacznego stwierdzenia: koherencja serca zapewnia zdrowie i zdrowienie wszystkich komórek ciała.

Do tego należy dodać całą paletę korzyści emocjonalnych, ponieważ głęboki stan koherencji powoduje, że czujemy błogość, błogostan, szczęście. Płytka koherencja daje nam poczucie spokoju – to też przyjemne. Oczywiście w takim miłym stanie jesteśmy serdeczni dla innych ludzi, tworzymy sympatyczne relacje, promieniujemy na innych swoim dobrym nastrojem. Jak wspominałam, pole energetyczne serca wychodzi mocno poza nasze ciało, a to oznacza, że nakłada się na pola innych osób, które są blisko nas. Dlatego też, kiedy jesteśmy w stanie koherencji podnosimy nastrój innym samą swoją obecnością.

W jaki sposób wywołać ten cudowny stan? Praktykując Prosperitę, czyli pozytywne myśli i emocje. Od lat powtarzam, że radość i miłość uzdrawiają, a śmiech leczy. Dzisiaj wyjaśniam to na poziomie fizjologicznym, a zaciekawionych odsyłam jeszcze do arcyciekawych wykładów  dr Bruce’a Liptona, biologa molekularnego, specjalisty od komórek macierzystych. Łatwo je znaleźć w Internecie, ponieważ naukowiec ten zdobył światową sławę popularyzując wiedzę o tym, jak nasze myśli i nastroje wpływają na DNA oraz odżywianie i funkcjonowanie komórek.

Na koniec pragnę podkreślić, że nawet relaks nie zapewni sercu koherencji. Bycie spokojnym i odprężonym nie wystarczy, aby to zjawisko miało miejsce. Nie łudźmy się zatem, że jeśli uwolnimy się od stresu, to automatycznie wejdziemy w optymalny stan uzdrawiania. Potrzebujemy do tego prawdziwie silnych pozytywnych emocji, takich jak miłość, wdzięczność i radość. Te dwie pierwsze jakości są szczególnie polecane. W czasie eksperymentów, badane osoby wprowadzały się w odpowiedni stan emocjonalny, rozmyślając o tych, których kochają, bądź wyliczały wszystko, za co są wdzięczne. Siła miłości jest przepotężna. Można o tym napisać całą książkę i nawet taka powstała. (Rhonda Byrne „Siła”). Naukowcy twierdzą, że dwie zakochane osoby w czasie radosnego spotkania ze sobą automatycznie wchodzą w stan koherencji. Może zatem warto spróbować zakochać się w życiu?

Bogusława M. Andrzejewska

 

Gregg Braden o koherencji serca

 

 

Wykłady dr Bruce'a Liptona