Główna    Horoskopy i analizy   Kursy i konsultacje   Kroniki Akaszy   Publikacje   O mnie    Mapa strony

 

Harmonia wyboru

 

Do poczytania:

Prosperita

Myślenie kwantowe

Inspiracje Prosperity

Boskie Portfolio

Warsztaty

 

Uzdrawianie

Psychosomatyka

Wybaczanie

Wewnętrzne dziecko

Miłość bezwarunkowa

Kodowanie

Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja

Mapa Marzeń

Felinoterapia

Żywioły

Aura Soma

Aromaterapia

Związki miłosne

 

Harmonia serca

Iluzje

Zaufanie

Harmonia natury

Harmonia celu

Harmonia pragnień

Soul coaching

Wu-Wei

Moja harmonia

Harmonia wyglądu

Harmonia słów

Harmonia odtwórcy

Sens życia

Harmonia energii

Harmonia Światła

Duchowa harmonia

Harmonia spełnienia

Harmonia wzrastania

Harmonia siebie w sobie

Harmonia relacji

Złoty środek

Harmonia dobra

Harmonia rozwoju

Los

Harmonia przesłania

Być Matką

Harmonia wyboru

Złe komentarze

Pogoda dla Bogaczy

 

Emocje

 

NAO

Analiza z wyglądu

Mowa ciała

Analiza wypowiedzi

Psychografologia

 

Czakry

Numerologia

Astrologia

Astrologia Wedyjska

Sny

Anioły

Reiki

Kroniki Akaszy

Medytacja

Przebudzenie

Artykuły

Publikacje

Lektury

Linki

 

 

 

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej". Albert Einstein

Zwykle zgadzam się z tą mądrą myślą wielkiego naukowca i filozofa. Niektórzy potrafią wymyślać takie brednie, że ręce opadają, jeśli chcemy się tym przejmować. Ale naprawdę nie warto hołdować takiemu podejściu. Wiele lat odczuwałam rozczarowanie ludźmi, którzy udają rozwój, a w istocie – zapewne nieświadomie – służą ciemności poprzez decyzje i poglądy, jakie wyznają. Oczekiwałam, że ludzie będą stawać się mądrzejsi. Nie stają się. Wolność wyboru, o której chcę Wam dzisiaj powiedzieć, nie tylko każe nam na to pozwalać, nie tylko zaleca tolerowanie dziwnych poglądów, ale nawet logicznie to uzasadnia i odnajduje w tym sens. Myślę, że taki ogląd rzeczywistości pozwala ze spokojem przyjmować absurdy, z jakimi stykamy się na co dzień.

Mogłabym oczywiście zacząć od nagród Darwina przyznawanych pośmiertnie największym idiotom, których zabił głównie brak elementarnego rozsądku. Ale wystarczy mi moje własne rozwojowe podwórko. Ponieważ wiem, że moi Czytelnicy to osoby zainteresowane wewnętrznym wzrastaniem, na tym obszarze poprzestanę. I nie będę wraz z Wami rozpaczać, że świat jaki znamy, chyli się ku upadkowi, bo głupota często bierze górę. Natomiast wytłumaczę, że głupota ma sens. Jest potrzebna, jak cień drzewa w upalne popołudnie.

Każdy ma prawo wyboru. Wybór ten jest nie tylko kwestią kaprysu, efektem lęków i wzorców, ale też wypełnioną kartką testu egzaminacyjnego z tego, co nazywamy życiem. Pokażę to na przykładzie Reiki, chociaż pisałam już nieco na ten temat w artykule. A w swojej książce "Czas na Reiki" wytłumaczyłam dokładnie, dlaczego potrzebne są ataki na tę metodę. Są właśnie egzaminem z rozwoju. Oczywiście to może być jakakolwiek inna metoda lub sprawa. To może być okazja wsparcia jakiejś fundacji, uczestnictwa w warsztatach, spotkanie z kimś, przeczytanie książki o rozwoju, podjęcia jakiegoś działania, przeprowadzki do innego miasta itp. Zatem Reiki jest tutaj tylko przykładem.

Kiedy człowiek staje przed możliwością skorzystania z Reiki – w formie zabiegu lub inicjacji – dostaje od Stwórcy Wszechświata test. To, co wybierze, jest jego odpowiedzią na testowe pytania. A możliwości jest dużo. Radosna chęć i przyjęcie Reiki pokazuje energetyczną gotowość na wzrastanie duchowe. Opiekunowie duchowi przenoszą delikwenta na kolejny poziom wzrastania. Egzamin zdany. Można jednak podjąć pracę z energią bez wewnętrznego przekonania, tylko dlatego, że koleżanka sobie zrobiła kurs, że chce się ładny certyfikat na ścianie, że ktoś z rodziny naciska. Pozornie egzamin zdany, ale Duchowi Opiekunowie nie dadzą się oszukać. Przygotują dalsze testy rozwojowe i taka osoba prędzej czy później zrezygnuje z pracy z Reiki.

Można także nie mieć na Reiki czasu, nie być zainteresowanym, ale pracować z innymi metodami. Również przechodzi się na kolejny level, adekwatny do mocy duchowej. Można wreszcie bać się, nie chcieć Reiki i zajmować robieniem przetworów na zimę. To też jest w porządku. Taki człowiek własną uczciwością zdobywa kolejne punkty wzrastania.

Ale jest jeszcze jedno charakterystyczne zachowanie. Lęk, nienawiść, zawiść, a wreszcie skrajna głupota prowadzi człowieka do tego, że oczernia metodę (podaję w przykładzie Reiki, ale dotyczy to wielu uznanych technik rozwoju). W ten sposób świadomie lub nie, wspiera ciemną stronę mocy. To nie tylko oblanie egzaminu. To też pokazanie, że w tym wcieleniu nie wspiera się Światła, lecz cień. Być może chciałoby się tutaj wylać na takiego człowieka wiadro pomyj za to, co robi, ale jego działanie jest w harmonii. Jest potrzebne.

Od lat zdumiewa mnie piękno i genialność wszechświata, spójność wszystkiego, czego doświadczamy. Zatem pamiętajmy: cień jest równie ważny jak Światło i doceniamy to szczególnie wtedy, kiedy żar leje się z nieba, a my mamy ochotę umknąć do najciemniejszej piwnicy, bo tam można znaleźć przyjemny chłodek. Cień jest alternatywą, która na każdym kroku pokazuje nam samostanowienie. Gdyby – trzymając się wybranego tutaj przykładu – wszyscy jednakowo zachwycali się Reiki, nie byłoby żadnego wyboru. Żadnej innej opcji. Wszyscy jak owce wchodziliby w pracę z tą energią, niezależnie od gotowości, niezależnie od tego, czy jest to dobre dla programu duszy.

Warto wiedzieć, że nic nie jest czarne ani białe. Uważam, że Reiki niesie tylko Dobro i nikogo nie skrzywdzi. Ale jednocześnie mam świadomość, że nie każdemu w danym momencie służy. Jeśli człowiek ma chorować intensywnie, bo tylko dzięki chorobie ma szansę uzdrowić duszę, przerobić swoje ważne lekcje kochania samego siebie, to może być i tak, że Reiki przynosząc w tej chorobie ulgę, pozbawi tego człowieka szansy na ważne lekcje. Każde cierpienie, każdy ból ma sens. Jest celowy i do czegoś prowadzi.

Znacie historię o Motylu? Wiecie, że jeśli wydostaniemy go z kokonu przed czasem, pomagając mu rozerwać osłonkę, to jego skrzydła nie będą miały mocy niezbędnej do latania. Motyl będzie przez całe swoje krótkie życie pełzał. Nigdy nie wzleci do słońca. Dlatego są sytuacje, w których ludzie powinni dla własnego rozwoju zwracać się w stronę, bólu, cienia i choroby. A w naszym przykładzie mogą odwracać się od Reiki. Gdyby nie negatywne artykuły o energii, nie zrobiliby tego – każdy chce wyzdrowieć. Jeśli poczytają trochę strasznych rzeczy, zawahają się. Dadzą sobie czas na przemyślenie, a ten czas może być kluczowy dla duszy.

Cień, złe słowa pełne jadu, kipiąca w tekstach zawiść – to drzwi do wyboru. Również takiego, by odwrócić się od złych słów i wybrać Światło. Ale to już zależy od nas. Nikt nam niczego nie narzuca. Sami możemy o sobie stanowić. Dlatego nie polemizuję z ludźmi, którzy opluwają Reiki, czy inne piękne metody, ponieważ pozwalają nam ugruntować się w tym, co nam się podoba lub odsuwają nas od czegoś, na co nie jesteśmy gotowi. To moim zdaniem jest w pełni harmonijne.

Niedawno widziałam kawałek webinaru pewnej osoby o demonicznej energii, która krytykowała pracę z Kronikami Akaszy, nie mając na ten temat żadnej wiedzy, żadnej praktyki. W pierwszej chwili zdumiało mnie, że można popisywać się publicznie takim brakiem logiki. Ale tu nie chodzi o logikę, tylko o danie ludziom wyboru. Demoniczne energie to testerzy, którzy podają nam kartki z treścią egzaminu. Jak wspomniałam wyżej – to pozwala nam ugruntować się w czymś, podjąć jakąś decyzję, która z nami harmonizuje. To zjawisko zatem też jest w porządku i dlatego nie podaję nazwiska ani nie próbuję prostować nielogicznych argumentów tej osoby.

Dopóki nie rozumiałam, czemu służy cień, złościłam się na ludzi, którzy opowiadali "brednie". Na mojej stronie znajdziecie artykuły, w których pozwalam sobie na polemikę z absurdalnymi argumentami. Są wyrazem mojego gniewu na wszystkie testy mroku. Ale nie miałam w tym gniewie racji. To zawsze tylko kwestia wyboru. Odkąd to zrozumiałam, odzyskałam spokój. Wszechświat się rozwarstwia. Po jednej stronie znajdą się zwolennicy Światła, po drugiej zwolennicy cienia. I to jest dobre, bo w Nowym Świecie nie będziemy spotykać tego, co z nami nie harmonizuje. Nikt nie będzie nas drażnił.

Ostatni przykład na koniec. Pewien znany polityk, który na szczęście zszedł ostatnio ze sceny, jest niedobrym człowiekiem. Służy cieniowi i wcale się z tym nie kryje, gardząc ludźmi o innym kolorze skóry. Prawdę mówiąc gardzi on ludźmi w ogóle. Było dla mnie niepojęte, że wiele osób się nim zachwyca i uważa za kogoś wspaniałego. Rozumiem, że nie każdy ma taki wgląd jak ja, nie każdy umie zobaczyć demona w ludzkiej skórze, ale koń jaki jest każdy widzi. Nie można faszysty nazywać zbawcą świata, a takiej złej osoby Lightworkerem! Chyba, że... dostrzega się w faszyzmie coś dobrego dla siebie. A przecież są ludzie, którzy tak właśnie wybierają, mają do tego prawo.

Co ciekawe, nawet znany angelolog Kyle Gray na swoim profilu prostował te zachwyty w grzeczny sposób, co dla mnie było kolejnym z wielu potwierdzeń, że dobrze odczuwam wibracje. Kyle bardzo ze mną rezonuje, ma piękną energię i cieszę się ogromnie, że podziela moje przekonania. Z takimi ludźmi chcę przebywać, takich mieć obok siebie w Nowej Erze. Wracając do meritum – Kyle zwracał ludziom uwagę, że ta osoba nie służy Światłu. Został za to zmieszany z błotem.

Oto wolność wyboru. Ale to nadal ma sens i jest w harmonii. Bo jeśli ktoś miesza z błotem człowieka, który rozmawia z Aniołami, a zachwyca się rasistą, to nie po drodze mu ze Światłem i mi nie po drodze z nim. W rozwarstwiającym się wszechświecie taka osoba trafi do czasoprzestrzeni razem z tym niemiłym politykiem, a nie ze mną. Co jest dobre dla wszystkich, bo nie tylko dla mnie byłoby przykre przebywanie z takimi ludźmi, ale i oni męczyliby się ze mną. Dostrzegam przecież, że moje poglądy i podejście do świata mogą się komuś nie podobać i bycie obok mnie może być dla kogoś piekłem. Dzięki testom trafiamy w inne obszary istnienia, by nie wchodzić sobie w drogę.

Podsumowując – różnorodność jest dobra, a wolność wyboru harmonijna, ponieważ wybór to nasz egzamin z nauki życia. Na poziomie duchowym widzę te wszystkie testy, które wrzucają nas w odpowiednie wcielenia, miejsca i planety. Ten kto przykładowo widzi, że rasizm nie jest pozytywny i dostrzega zachowanie owego polityka jako niewłaściwe, nie będzie w kolejnym wcieleniu zmagał się z takim tematem. Ów polityk i jego zwolennicy trafią między osoby, które myślą podobnie. Nie ma zatem powodu, aby kłócić się z ludźmi, którzy zachwycają się demonami lub potępiają wspaniałe, pełne Światła metody. To tylko egzaminy i różne warianty, a my swoim wyborem zakreślamy właściwą dla nas odpowiedź i wytyczamy kolejne ścieżki swojego rozwoju.

Bogusława M. Andrzejewska